Archives for posts with tag: katastrofa

– Czemu ta Gosiewska tak naciska na ekshumację?

– Bo nie może się doliczyć złotych zębów.

– Wiesz, że na Allegro widziałem krzyż wykonany z drewna z brzozy smoleńskiej?

– O, a za ile? Pewnie niezły biznes można na tym zrobić.

– Za trzydzieści złotych…

– Taniocha!

– …Na starcie.

– Chyba raczej na lądowanie!

– Kazali mi kiedyś jechać na szkolenie do Łodzi. Ja na to, że nie pojadę na szkolenie do Łodzi, to wykluczone…

– Czemu wykluczone?

– …Potem uległem, ale i tak okazało się, że dwudniowe i trzeba z noclegiem. Więc domogłem się zakwaterowania w Piotrkowie Trybunalskim…

– Ale dlaczego?!

– Łódź? Co to za miasto! Afera za aferą, handel skórami, pavulonem, spadające balkony, dzieci w beczkach, epidemia mononukleozy, kobieta wjeżdża przez witrynę do sklepu, zabija cztery osoby samochodem, mowy nie ma, żebym się tam zatrzymywał.

Jedni, nie mogąc zasnąć, liczą barany, ja zaś wczoraj liczyłem, to jest czytałem sobie, listę ofiar katastrofy smoleńskiej. Przed obliczem Pana wszyscy są ponoć równi, czyli równo sądzeni będą za swoje uczynki. Na tej liście jednak przy niektórych nazwiskach poumieszczano jak najdocześniejsze tytuły – naukowe, wojskowe, zawodowe kościelne. Nie chciałem, żeby ci, przy których nie umieszczono „dr”, „ks.” lub (sic!) „adw.” lub ci, przy których umieszczono tylko część tytułów byli, excusez le mot, poszkodowani, więc uzupełniłem listę o wszystkie możliwe dające się znaleźć w Internecie tytuły. Rekordzistami byli, w moim prywatnym odczuciu panowie o tytułach:

ks. ppłk pil. mgr lic.*,
bp gen. dyw. dr hab.,
abp gen. bryg. mgr,
wiceadm. mgr inż.,
gen. broni pil. mgr,

chociaż ks. prałat mgr i lek. stom. też wyglądali ładnie.

Niestety, moją baranią edycję cofnięto. Kolega Krasnyj uświadomił mnie jednak, że można to sobie wyświetlić w historii zmian.

———————————————–

* mgr lic. to nie złośliwy żart, tylko zwyczajowy zapis tytułu „licencjat naukowy”, zwany też rzymskim lub kanonicznym, który na katolickich uczelniach teologicznych plasuje się powyżej magistra, a poniżej doktora i uprawnia do wykładania teologii.

O katastrofie lotniczej 10 kwietnia znajomy dowiedział się na zajęciach z angielskiego na uczelni. Któryś student zaproponował:

– To może uczcimy tragedię minutą ciszy…?

Na co lektorka niezadowolona:

– Jak przed chwilą trzeba było czytać tekst, to już było więcej niż minuta ciszy.

Znajomy podrzuca link do wiersza Romana Misiewicza:

panorama

przekrzywiony krzyż
w omszałym lesie
cicho dymi ziemia
złamane skrzydła drzew
płonący krzew
bezlistna ściana
oszalały las
otrząsający się z błota
statecznik samolotu
wbity
w ziemię
stalowy krzyż
oszroniony popiołem

Lotte natychmiast tłumaczy na adhokiem wynalezioną poezję insertową (por. tutaj):

przekrzyż
w omlesie
cimi ziemia
złamadła drzew
płorzew
bezliciana
oszalas
otrząsię z błota
statemolotu
wbimię
stakrzyż
oszrołem

Na co ordynatowa Podtworecka podaje pierwsze trzy wersy w przekładzie na poezję semantyczną:

symbol religii chrześcijańskiej złożony z dwóch desek zwykle wzajemnie położonych pod kątem prostym, które uległy częściowej diagonalizacji

w kompleksie roślinności swoistym dla danego kontynentu geograficznego, charakteryzującym się dużym udziałem drzew rosnących w zwarciu pokrytym małymi osiągającymi od 1 do 10 cm wysokości organizmami, przeważnie żyjącymi skupiskowo w ocienionych i wilgotnych miejscach

biologicznie czynna powierzchniowa warstwa litosfery, powstała ze skały macierzystej pod wpływem czynników glebotwórczych bez generowania ani przenoszenia fal akustycznych emituje układ koloidalny, w którym ośrodkiem rozpraszającym jest gaz, a cząstki koloidalne są cząstkami stałymi, to jest zawiesinę bardzo drobnych cząstek stałych w gazie…

Zaczyna się słodko:

Tendre amour, que pour nous ta chaîne
Dure à jamais!

A kończy tak:

PHANI, CARLOS
Pour jamais, l’amour nous engage.
Non, non, rien n’est égal à ma félicité.
Ah! Mon coeur a bien mérité
Le sort qu’avec vous il partage.

HUASCAR
Non, non, rien n’égale ma rage.
Je suis témoin de leur félicité.
Faut-il que mon coeur irrité
Ne puisse être vengé d’un si cruel outrage?

– Załoga miała stosunkowo niewielki nalot w porównaniu ze światowymi standardami.

[Mjr lotn. rez. dr inż. Michał Fiszer à propos katastrofy smoleńskiej]

ordynatowa Podtworecka: ponoć mozna przyniesc cos, do czego sie bedziemy modlic. ma jakis pomysl? dilda za pazucho niesc nie bynde, cototonie!

hrabina Roletti: ja bym chętnie przyniósł armatkę wodną. ale nie mam :D

ordynatowa Podtworecka:  zastanawiam sie, czy mam cos nieniebezpiecznego ale duzego i nieobrazliwego ale smiesznego, co moglbym ze soba zabrac. jamnik sie nie nadaje, bo sie bedzie stresowal. poszukam czegos starego i niepotrzebnego i moze ze soba zabiore.