Archives for posts with tag: Kilmer-Purcell

[O ambicjach pań doktorowych była już mowa przy okazji fragmentu Drwala Witkowskiego. Dzisiaj kawałek z niezłej, znośnie przełożonej, choć trochę niedoredagowanej książki Josha Kilmera-Purcella Drag queen (oryg. I am not myself these days). Rozrywka na jeden-dwa wieczory porównywalna z przyzwoitym filmem. No, może nie do końca przyzwoitym.]

Jako chłopak znanego lekarza spodziewam się nowych wyzwań. Moim nowym hobby stanie się działalność charytatywna. Może coś w ONZ, coś, co mojej filantopii nada międzynarodową rangę. Wyobrażam sobie podróże po pięciogwiazdkowych hotelach w krajach Trzeciego Świata, kiedy już uda mi się namówić doktora […] do porzucenia na rok praktyki i zasilenia Lekarzy bez Granic. Tam szybko zaprzyjaźnię się z takimi sławnymi aktywistkami jak Susan Sarandon, Bette Midler czy Jane Fonda, które będą nas odwiedzały w naszym penthousie, by zjeść lunch i przedyskutować problem zdobywania funduszy. Układam właśnie w głowie najwytworniejsze menu, gdy Jack wreszcie otwiera drzwi […]

– Nie rozsnuwaj tego oczyma sarny smutku, bo już lato się kończy.