Archives for posts with tag: kino

– Śleszyńska, Janda, Kasprzyk… Bardzo almodovarowskie aktorki.

– Czy ja wiem…

– Uwierz mi. Przyśpiesz je dwa razy i Almodóvar jak nic.

 

– Ostatnio na „Pokocie” na Wilsona, kiedy już film miał się zacząć, odezwał się jakiś barejowski głos poirytowanej kobiety :”Przepraszam bardzo, czy mógłby pan coś zrobić z tym kokiem, bo mi zasłania – i tu nastąpiła jakaś cicha odpowiedź właściciela koka – no nie wiem co, mam go na środku ekranu”. I po jakimś czasie pojawiła się sylwetka hipstera z dość sporą samurajską fryzurą, który poszukiwał dla siebie nowego miejsca, a ja się dusiłam od chichotu przez cały początek filmu. A potem znajomi powiedzieli, że to nie tak, że to o innym koku było, a hipster wszedł później. I wszystko mi zepsuli.

– Ooo, to przykro, że zepsuli. Ja wolę często świat przesłyszany, niedorozumiany, przekręcony. Poprawianie takich przerozumień to tak naprawdę często pogarszanie odbioru świata.

 

 

– Obejrzyjcie sobie Wielkie piękno, po prostu.

– „Po prostu” to jest bardzo dobra recenzja.

– „Po prostu” jest świetne.

– Jest świetne po prostu.

Książę Beczała u boku amerykańskiej rusałki

[Radiowa Dwójka, tutaj]

*

Przesłuchania konkursowe odbywać się będą w kolejności alfabetycznej nazwisk, począwszy od wylosowanej litery i w zasadzie kolejność ta będzie zachowana do końca Konkursu.

[Regulamin Ogólnopolskiego Konkursu Chopinowskiego]

*

Fani i koncerty, były i są, dla mnie i mojego zespołu, najważniejsze!

[Muniek Staszczyk, źródło]

*

PREMIERA: marca 2014!

[Ze strony TW-ON]

*

Tak jest. To, że ktoś jest dobrym pisarzem, wcale nie oznacza, że jest też dobrym człowiekiem.

[José Ovejero tutaj]

*

Nie zgadzamy się na płacenie za oglądanie naszych bohaterów jako prostytutki, szaleńcy, samobójcy i wulgarni desperaci.

[samokrytyczni widzowie tutaj]

*

Jouet pisze książkę, która nie należy do niego, sprawdzając przy tym, jak mogłaby wyglądać literatura, gdybyśmy zechcieli zrezygnować z mieszczańskiego przywiązania do zaimków dzierżawczych i odkryli na nowo, że najlepsze historie powstają nie w gabinecie, ale w autobusie.

[Maciej Jakubowiak tutaj]

Kolejka do kasy w kinie. Długa, aż zakręca. Pytam:

– Za czym ta kolejka?

Nieznajoma dziewczyna odpowiada:

– Za Miłością.

[o aktorce kina niemego po ukazaniu się pierwszych filmów dźwiękowych]

– A ze względu na to, że nie wymawiała „r”, nie dała rady przekroczyć bariery dźwięku. 

Ponufry snuje plany na mroźny styczniowy wieczór:

Ja chyba pójdę do takiego miejsca jak kino Pokusa. Jest tutaj w poznaniu owiane złą sławą jako syf i burdel, a ja mimo roku tutaj nie byłem tam nigdy. I nie mogę się wypowiedzieć!