Archives for posts with tag: kiszonka

– Pierwszy!

– Lepszy!

– Nie próbowałem cię jeszcze, więc  nie wiem, czy jesteś lepszy…

– I od kogo.  Spróbować zawsze można. Choć nie trzeba.

– Ale lubię nowe smaki.

– Byle nie skisło, nim spróbujesz!

– Kiszonki bywają pożywne i chronią przed szkorbutem.

– I grzybicami wewnętrznymi, np. pochwy.  Znajomej zalecił ginekolog. Zabawne, że ogórek kiszony dobrze robi waginie. A może to był jej psychiatra…?

– Kiszonym nie próbowałem… Ale nie robiłem też nic żadnej waginie. Ojcu tamowaliśmy kiszoną kapustą krwotoki z nosa.

– Coo?

– To znaczy kazaliśmy mu jeść kapustę, a nie wpychaliśmy do nosa, żeby było jasne.

 

 

– Ale by było, gdyby jury zamiast za godzinę ogłosiło wynik za tydzień. Przecież oni by wszyscy się tam zakisili.

– Gdzie tam! Azjatki wykorzystałyby ten czas do zwiedzenia całej Europy!

– No tak, dwa dni na Francję, jeden na Anglię, jeden na Hiszpanię, ze trzy na Włochy…

– W tym jeden na Rzym, drugi na Florencję, Wenecję, Neapol, Mediolan, Weronę…

– Żartujesz, jaką Weronę!

– No bo tam mieszkał Romeo z Julią przecież.

– Ano tak.

– A trzeci dzień na Sycylię i Sardynię, i może jeszcze Korsykę.

– One w takie miejsca się nie udają, tam nic dla nich nie ma.

– No dobra, to ten trzeci dzień mogłyby poświęcić na Budapeszt, Pragę i Wiedeń.

– Albo na Brukselę, Amsterdam i, rzutem na taśmę, Kopenhagę.

– E tam, do Danii to chyba nie jeżdżą…?

– Oj, jak masz aż tyle czasu, to zwiedzasz wszystko dokładnie!