Archives for posts with tag: kochanek

– Co tu tak wszędzie ten Herman Gerner? To był jakiś kochanek Krzeczkowskiego?

– W pewnym sensie tak…

 

– Miałem kiedyś te perfumy. To znaczy dostałem.

– O! A kto ci kupił?

– Zgaduj.

– Kochanek czy przyjaciel?

– Żaden z dwóch.

– Czyli…?

– Mój ówczesny facet.

– Od kogo to masz?

– Co mam?

– Ten kwiatek.

– Storczyk? Od… Faceta.

– Faceta?

– Mojego tajnego drugiego lepszego faceta.

– Aha. Fajny jest?

– O, bardzo. Kwiat symbolizuje delikatność i wrażliwość, a orchidea kojarzy się z orchis – jądro. Widzisz, jak potrafi żonglować symbolami i włada językiem?

– Aha… Znam go?

– Nie znasz… A może znasz?

– Poznaj mnie!

– No nie wiem… On by się chyba nie zainteresował…

– Aha!… Mam identyczne.

– O! Od kogo dostałeś?

– Od… Nikogo. Sam sobie kupiłem.

– Sam sobie kupiłeś storczyka?

– Nie storczyka, osłonkę.

– Aaa, osłonkę. A od kogo masz storczyk?

– Jaki znowu storczyk? Po co mi storczyk?

– Co Dzik złączył, Rabbio niech nie rozdziela.

– Szalikiem złączył?

– To nasza stuła. Chociaż dla nas zamiast stuły mógłby być bandaż, ech.

– Czemu bandaż?

– No bo wiesz, łatwo nie jest.

– Hm, ale ten szalik po byłym kochanku też może być.

 – Nie miałam wielu kochanków.

– Wiesz, lata mijają, licznik bije.

– Ja byłam z jednym facetem bardzo długo, to nie bił.

– Ja też, ale nadal bił.

– Jak bił, to zgłosić.

 

If Love’s a Sweet Passion, why does it torment?

If a Bitter, oh tell me whence comes my content?

Since I suffer with pleasure, why should I complain,

Or grieve at my Fate, when I know ’tis in vain?

Yet so pleasing the Pain, so soft is the Dart,

That at once it both wounds me, and tickles my Heart.

 

 

How happy the Lover,

How easy his Chain,

How pleasing his Pain!

How sweet to discover

He sighs not in vain.

For Love ev’ry Creature

Is form’d by his Nature;

No Joys are above

The Pleasures of Love.

 

In vain are our Graces,

In vain are your Eyes,

If Love you despise;

When Age furrows Faces,

’Tis time to be wise.

Then use the short Blessing,

That flies in Possessing:

No Joys are above

The Pleasures of Love.

 

W swojej najnowszej powieści Mario Vargas Llosa pisze o pederaście i zdrajcy stanu, a zarazem obrońcy praw ludzkich […]

 A cytowane przez Llosę fragmenty [Black Diairies, dzienników Rogera Casementa] są drastyczne. Takie zapiski jak: „Ogromny, bardzo twardy, co najmniej 9 cali. Pocałunki, ugryzienia, penetracja, krzyczałem. Two pounds” czy „Bardzo piękny i ogromny (…) Wyłem” nie należą do rzadkości. Momentami zresztą wydaje się – i zwraca na to uwagę Llosa – że Casement przesadza i fantazje seksualne („Trzech kochanków jednej nocy, w tym dwóch marynarzy”) przedstawia jako swoje przeżycia.

 [Krzysztof Masłoń, „Uważam Rze” 37/2011]

——————————————————————-

Charakterystyczna ekscytacja i – tak częsty przy tego rodzaju wypowiedziach – swoisty przymus dość szczegółowego przytaczania tych „najdrastyczniejszych” fragmentów idą pod rękę z powątpiewaniem, że takie rzeczy w ogóle są możliwe. Niebywałe.  Autor recenzji nie wierzy w istnienie dwudziestodwucentymetrowych członków lub w to, że można mieć kilkoro kochanków w jedną noc. I to, w co powątpiewa, zarazem go oburza. Wooow.

——————————————————————-

Przypomina mi się stary dowcip o studentce medycyny zdającej egzamin z anatomii i fizjologii człowieka. Wylosowała budowę i funkcjonowanie męskich narządów płciowych i opisuje, dość monotonnym głosem, bez zająknięcia:

– … a twardość podczas wzwodu penis uzyskuje dzięki kości…

Na co profesor unosi brwi i stwierdza:

– Proszę pani… Za wiedzę należy się pani dwója. A tróję stawiam pani za niewinność. I na pocieszenie.