Archives for posts with tag: koleś

Jakiś chłopak przeciska się obok w zatłoczonym barze. Ktoś pyta:

– Ty, to jest dewolaj?

– To jest jego ksywa? – Dociekam zainteresowany.

– Yyy, teraz już tak.

 

– Kiedyś się interesowałem astrologią.

– No dobrze, chciałbym usłyszeć coś o mnie, to znaczy o sobie.

– Nic ci nie umiem powiedzieć.

– A ty jesteś…?

– Panną.

– Jakie są panny?

– Takie.

– Pstrokate?

*

– Taki tępy koleś to może być na raz, na dwa. Góra na tydzień.

– Jeśli brutalny to na dwa tygodnie.

*

– Ale, czemu przełączasz kanał? Przecież nie patrzysz.

– Żeby inni też nie patrzyli, bo nie oglądają.

*

– Wiesz, jakie to jest życie w Białymstoku. Mortadela, grządki, żniwa, ogródek.

– Tamten fajny.

– A nie wiem, nie przyjrzałem się.

– Ja też nie widziałem awersu.

– Bywają takie znajomości, że widzi się głównie rewers.

– Bywają i takie.

– Nie jestem ich wielkim fanem.

– Ja też nie. One są takie… Jednostronne.

A ty masz jakiegoś chłopaka?

Zadajesz dziwne pytania.

Masz?

Boję się ciebie.

Bo ja taki bezpruderyjny jestem.

Jakiś czas temu pisałem z ładnym (a przy tym niewypindrzałym) kolesiem, który pokazał mi jedno swoje naprawdę przyzwoite opowiadanie i ogólnie trochę się  nim zainteresowałem. Wkrótce jednak napisał:

– Wiesz, jutro nie mogę się spotkać, idę na warsztaty z gęsiny.

No i jak wczoraj, późno zamykaliście?

Raczej tak, było sporo ludzi.

Była Jadźka habilitowana?

Jego wczoraj nie było. Elka za to długo siedziała. I Halina była.

Halina?

No tak, Halina, znasz ją. Bywa regularnie, zawsze pije wódkę.

Nie kojarzę.

Kojarzysz, kojarzysz. Gadaliście ze sobą nie raz. Długie włosy blond, kręcone.

Ej no, z długimi blond kręconymi włosami to bym skojarzył. Jak ma na imię?

– Kto?

– Halina.

No Halina!

Jak to Halina?

– Halina, po prostu Halina.

No to mów od razu, że to kobieta jest! Pewnie, że znam.

– Przestraszyłem się.

– Czego?

– Że mógłbyś mnie pobić.

–  E tam, masz taką methemoglobinemię po poppersie, że jeszcze byś padł.