Archives for posts with tag: komar

– Ale nie przez krzaczory, dobrze?

– Przecież popsikaliśmy się tym na komary. Na kleszcze też pewnie działa.

– Ja tam nie wiem. Nigdy się tym nie psikałem. I nigdy nie miałem kleszcza. Kto wie, może ten środek je do mnie przyciągnie?

– Nie musisz się już bać tego wielkiego komara.

– Czemu?

– Bo nakarmiłem go tą panią.

– Jak to?!

– No bo widziałem, jak usiadł jej na łydce i konsumował. I nic nie zrobiłem.

– No wiesz co!

– A co miałem zrobić! Zacząć ją w środku poważnego koncertu macać albo w ogóle okładać po nodze? Przecież bym jej nie wyjaśnił i by się na pewno przestraszyła, i wszczęła raban.

– Hehe.

– To się nie ma co śmiać. Było wiadomo, że jeśli ten komar nie nasyci się nią, to na pewno ze mnie uczyni swoją bezwolną ofiarę.

– A co tu masz takie? Przypalał cię ktoś papierosem?

– Niech pomyślę… Nie, pokąsał mnie komar i się drapałem.

– P o k ą s a ł   cię komar? Brzmi to, jakbyś powiedział „zakłółam się tarnem”.

Tytuł dzisiejszego zestawienia najciekawszych słów kluczowych, po których ludzie trafiali na mrówkodzika, brzmi imponująco, ale zasadniczo rewelacji nie ma.

kantata kanapa

kutas interpunkcyjny

kradzież literatura

doskwierz przeobrażenie

pornole angielskich staruszek

palec grzebalec wiersz

nadzy faceci w lodi dodi

niewolnik w poprawczaku opowiadanie

nihilizm, defetyzm, sarkazm i orgazm

kierunek zwiedzania warszawy

sprzęty kuchenne na ó

pocałował drag queen w rękę

podnieca mnie golenie głowy

pipka i pitok

patologia słuchu

dupa dupczona

nie bij mnie kijem

Znajomy o tym, że komary są w stanie ugryźć z przyczajki, nie wiadomo kiedy:

–  Człowiek w nocy jest gryziony. Człowiek jest gryziony pod swoją nieobecność.

*

PontiFex z ledwie wyczuwalnym niepokojem, ale nie bez rozmarzenia, patrząc na kilka tuzinów malutkich muszek, które obsiadły jego sufit:

– Jest jeszcze przyjemnie, bo muchy są małe.