Archives for posts with tag: konieczność

– Bylebyś nie gryzł.

– Mam nie gryźć?

– Tak. Bez krwi można się obejść.

– Oj, będę jutro niewyspany.

– Oj. Ja ciągle jestem: ktoś się tłucze po nocy, choć nie wzywa pomocy.

– Ja się tłukę i upadlam czasem, widać trzeba. Jadę, jadę. Do domu dojeżdżam. Pić mi się chce i spać, i rozmawiać też, co gorsza, o wzniosłych tematach…

– You have been drinking!

– Oj, no właśnie nie… Na trzeźwo, jak widać, jest nawet gorzej.

– Może to po prostu trzeba zaakceptować? Koniec końców wszystko trzeba.

– Szczególnie brak końca końców.