Archives for posts with tag: konwersacja

– Jak tam?

– No. A u ciebie?

– Dobrze. Ale jak u ciebie?

– Dobrze.

– Wszystko tak samo?

– Od pewnego czasu tak. W tym wieku tak bywa.

– Podeszłym?

– Tak, bo mi podeszło.

 

 

  1. Użytkownik1 02. Jun. 2016 – 02:07

Cześć. Mam wrażenie, że jeśli napiszę, to może odpiszesz.

  1. UŻYTKOWNIK2 02. Jun. 2016 – 14:22

Witaj

  1. UŻYTKOWNIK2 02. Jun. 2016 – 14:23

Witaj

  1. UŻYTKOWNIK2 02. Jun. 2016 – 14:23

Witaj

  1. UŻYTKOWNIK2 02. Jun. 2016 – 17:38

Witaj

  1. UŻYTKOWNIK2 02. Jun. 2016 – 17:38

Witaj

  1. UŻYTKOWNIK2 02. Jun. 2016 – 17:39

Witaj

  1. Użytkownik1 02. Jun. 2016 – 19:21

Witam po sześciokroć :)

  1. UŻYTKOWNIK2 02. Jun. 2016 – 23:18

Witaj :)

  1. Użytkownik1 03. Jun. 2016 – 03:09

Witaj.

  1. UŻYTKOWNIK2 03. Jun. 2016 – 09:12

Jednak odpisałem

  1. Użytkownik1 03. Jun. 2016 – 10:06

Nie no, dobrze.

  1. UŻYTKOWNIK2 04. Jun. 2016 – 01:55

jeszcze nie śpisz

  1. Użytkownik1 04. Jun. 2016 – 02:01

Od tego witania aż nie mogę zasnąć!

  1. UŻYTKOWNIK2 04. Jun. 2016 – 10:26

bo to przez telefon :)

  1. Użytkownik1 04. Jun. 2016 – 12:09

Domyśliłem się, ale że aż tyle razy ;-)

  1. UŻYTKOWNIK2 04. Jun. 2016 – 14:24

bo pisało że nie dostarczono :)

  1. Użytkownik1 04. Jun. 2016 – 14:29

O, to dziwne. Dostarczono chyba w sumie 8 razy :D

Witaj. A masz ochotę się poznać, czy coś?

  1. UŻYTKOWNIK2 04. Jun. 2016 – 15:17

Ale Ty masz chłopaka więc nie

– Patrzeć, dla przykładu, na jakichś dresów na murku mówiących takie rzeczy jest dużo zabawniej. A na tych tutaj to już nie. Bo z dresami cię zasadniczo nic nie łączy, a z nimi, kolegami, „po fachu”, już prędzej.

– To jak różnica między oglądaniem fotografii gówna a patrzeniem na nie z bliska.

– Chciałem się ścigać.

– Na mnie jak na kanoe?

– Ze światłem!

– Jelita?

*

– Wyglądasz, jakbyś miał w tym plecaczku…

– Mały spadochron?

– Nie martw się, już niżej nie spadniesz.

*

– Co tam u ciebie słychać?

– A co widać?

– U mnie to samo.

*

– Kiedy będziesz mój?

– Nie byłem?

– Nie jesteś.

– Przynajmniej bywam.

 

Zestawienie fraz, po których w ostatnich tygodniach trafiano przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

lek liryka

zboczenie szymanowskiego

imperatyw kopulacyjny

jaki jest inny oprocz stosunku sposob zarazenie condylomata accuminata

co znaczy w slangu gubi kartofle pedal

semantyczność wiersza sum brzechwy

dermatywistyka

gry operacje brzuha i dupy i pitoka u kobied

najwiekrze przedmioty wkladane w cipe

dziwka synonim a pornografia

kokieteryjny mejl

chuj to nie słowik

nie jest zobligowany do dalszej konwersacji z tobą

– Mam przy sobie ciasto kopiec – mówi Vrublini, ale dla pewności dopytuję, powątpiewając, że przyniósł ze sobą na wernisaż kopiec kreta:

Ciasto kopiec?

– Ciasto kopiec.

– Ciasto kopiec? Kreta?

– Nie, ciasto kopiec – w swoim mniemaniu wyjaśnił, ale  ja nadal słyszę to co przedtem.

– No mówię, że ciasto kopiec.

– Nie ciasto kopiec, tylko ciasny chłopiec – do mojego mózgu dociera kolejna wersja. Dociekam, żeby sprawdzić, czy zrozumiałem:

– Jaki ciasny chłopiec?

– No czarny, czarny ciasny chłopiec. – Zatem pojawiają się jakieś konkrety.

– Czy on powiedział „ciasny chłopiec” czy „ciasto kopiec”? – podejrzliwy wobec własnego słuchu pytam towarzysza z naprzeciwka.

– Tak – odpowiada z przekonaniem.

– Co tak?

– Ciasny kopiec.

– Ale jaki ciasny kopiec?!

– Czarny.

– Czarny ciasny kopiec?

– Nie, czarny ciasny chłopiec.

– Tu, patrzcie, tu mam! – przerywa z rezygnacją Vrublini i macha nam czymś przed nosem: to  czarny c i e n k o p i s, który przez cały czas trzymał w ręce.

– Gdzie byłeś, jak cię nie było?

– Och, gdzie mnie nie było!

– Byłeś gdzieś?

– Nie.

– Tematy się nam skończyły?

– A o czym byś chciał pogadać?

– Trzeba by porozmawiać o końcu świata.

– Już?

Mrówkodzik: Zwykle pół etatu się bardziej opłaca, bo płacą ci więcej niż połowę pensji za etat.

Mmm: Tak jak z perfumami – bardziej opłaca się kupić setkę niż pięćdziesiątkę.

Mrówkodzik: Chyba odwrotnie?

Mmm: Ano fakt.

PB [filozoficznie]: Z perfumami to jest duży problem…

– Dlaczego nie masz fotki na profilu?

– Nie chciałem, aby pisał do mnie każdy. Wolę sam kogoś odnaleźć i przesłać fotkę

– I tak może napisać do ciebie każdy.

– Może, ale fotkę wysyłam sam.

Przed laty. Rozmawiam z niespecjalnie lotnym, ale za to zalotnym i bardzo urodziwym młodzieńcem. Wypytuje mnie o jakieś bzdury, więc wstępuje we mnie niewielkie zło. Chłopak pyta:

– Ty słuchaj, a ty jesteś gejem czy bi, czy co?

– W sumie gejem, ale trochę bi. To znaczy wolę kolesi, ale lubię dziewczyny też czasem, ale z tych młodszych. Takie, no nie wiem, siedem-osiem lat.

– Aha.

Rozmowa toczy się dalej na inne tematy. Po półgodzinie nieśmiało i z przestrachem koleś pyta:

– Słuchaj, ale jak ty zapoznajesz te dziewczynki…?

– O, chyba przytyłeś.

– Ciocia też nie młodnieje.

*

– Świetnie wyglądasz. Przystojny taki. W tym garniturze. Mógłbyś częściej…

– Dziękuję, babciu! Urodę przecież mam po tobie.

– Muszę iść do toalety.

– Idź.

– Chciałem iść.

Cześć. Jak mija wieczór?

Dobrze. A tobie?

W porządku. Co słychać?

W porządku. Cieszę się, że śnieg zaczął padać.

Jeszcze jakieś banały powiesz?

Nie. Teraz zapadnie krępująca cisza.

Żubr: Co tam słychać?
Mrówk: W porządku.
Żubr: Czyli nic się nie dzieje.
Mrówk: Po prostu nie bardzo jest co opowiadać.
Żubr: Ja tylko staram się robić to, co się po angielsku nazywa making conversation.
Mrówk: Jak sam powiedziałeś – jest to zwyczaj angielski.

Vrublini opowiadał, jak to stał na przystanku autobusowym, a obok kobieta paliła papierosa, rozmawiając po angielsku przez komórkę. Przeszkadzał mu dym papierosowy, postanowił więc interweniować, mówiąc z naganą w głosie:

– Must you!

Na co kobieta, zadziwiona, niechętnie odsunęła od niego papierosa. Wtedy mruknął ku niej słyszalnie:

– Fucking stupid fat cow.