Archives for posts with tag: korekta

– Ach, ten word. Podkreśla mi „wszech czasów”.

– A „wszechczasów” akceptuje?

– Czekaj… Akceptuje!

– W sumie ma trochę racji. Jest wszechświat i wszechrzecz, to muszą być i wszechczasy. Tak jak wszechnica.

– Ty, jeśli wszechświat to wszelki, wielki świat, a wszechczasy to wszelkie, wielkie czasy, to wszechnica to…

– Wszelkie, wielkie nic!

 

 

– Ostatnio na „Pokocie” na Wilsona, kiedy już film miał się zacząć, odezwał się jakiś barejowski głos poirytowanej kobiety :”Przepraszam bardzo, czy mógłby pan coś zrobić z tym kokiem, bo mi zasłania – i tu nastąpiła jakaś cicha odpowiedź właściciela koka – no nie wiem co, mam go na środku ekranu”. I po jakimś czasie pojawiła się sylwetka hipstera z dość sporą samurajską fryzurą, który poszukiwał dla siebie nowego miejsca, a ja się dusiłam od chichotu przez cały początek filmu. A potem znajomi powiedzieli, że to nie tak, że to o innym koku było, a hipster wszedł później. I wszystko mi zepsuli.

– Ooo, to przykro, że zepsuli. Ja wolę często świat przesłyszany, niedorozumiany, przekręcony. Poprawianie takich przerozumień to tak naprawdę często pogarszanie odbioru świata.

 

 

[Rabbio przyjrzał się trochę jednej z naszych wyjazdowych zdobyczy. No jasne,  Nolle nie śpi…]

 

Umiłowań tańca

– Kłaniam się zatem, póki co!

– Na razie!

– Co za powietrze!

– Letnie.

– Aż noc zatyka.

Po promocji połączonej z koncertem, w kuluarze, toczą się poważne dyskusje:

A Word, jak się napisze, że ktoś o coś pyta, to podkreśla słowo „pyta” i wyświetla komunikat: „wskazany wyraz jest uważany za wulgarny”.

Tak, kojarzę! Kwestię pyty po raz pierwszy przedstawił mi pan Piotr!

W pisaniu czy tłumaczeniu typowych dialogów trudno uniknąć stosowania czasownika pytać, kto by zresztą chciał go unikać. Zatem nie unikam i używam. Na przykład jak w zdaniu:

Jak się czujesz? – pyta Rebeka.

Ilekroć użyję tego czasownika w tej właśnie formie, word sumiennie podkreśla go na zielono i wyświetla następujące pouczenie:

wskazany wyraz jest uznawany za wulgarny.

Kartka uchwycona w toalecie pewnego wydawnictwa: