Zwierzam się przyjacielowi:

– Rudość, bladość, piegi. Już zupełnie na punkcie tego zwariowałem.

– Tak sobie myślę, że to chyba skutek tych oper.

– Jak to?

– No wiesz. Koafiury, krynoliny, pobielona twarz z doklejonym pieprzykiem.

– Ty gnoju.