Archives for posts with tag: kultura

– Deskorolki wróciły? Że kolejny element lat 90. jest modny?

– Nigdy nie przestały być modne. A myślałeś, że skejci to są od czego?

– Od blowjobów…?

 

 

– O! Rankingi! Tam jest o rankingach!!! No wiesz, uczestnik kultury o chlebie i wodzie żyć nie może, musi pilnować interesu. Aż wygooglam chyba jakieś rankingi z ciekawości.

– Rankingi nie są dla twórców. W sumie nie wiem, dla kogo są. Chyba dla tych, którzy sami niczego nie sądzą i potrzebują usłyszeć od innych, co mają uważać. Może Filip Łobodziński śledzi je po to, żeby wiedzieć, co ma potem mówić w wywiadach, żeby inni mogli go zacytować jako autorytet.

 

Odlew ciążowego brzuszka – w sklepach z asortymentem baby shower można kupić specjalne zestawy plastrów do wykonania gipsowych odlewów brzuszka. Odlewy takie można wykonać właśnie w trakcie naszego przyjęcia, pomalować na różne kolory, co będzie świetną pamiątką nie tylko dla mamy, ale w przyszłości również dla jej dziecka.  

[źródło]

*

Z rozmów z pisarzem Szczepanem Twardochem, zafascynowanym światem sportów męskich […]

[źródło]

*

Jakie więc było wrocławskie wykonanie pod dyrekcją Gardinera? Po pierwsze, dziwnie słuchało się utworu pasyjnego, przeznaczonego na Wielki Piątek, w połowie września, nie w kościele, choć nie brakuje świetnych gotyckich świątyń we Wrocławiu i w nich przecież zawsze odbywały się koncerty oratoryjno-kantatowe Wratislavii, lecz w sali koncertowej NFM. Czy muzyka religijna powinna być wykonywana poza swoim naturalnym kontekstem?

[Anna S. Dębowska, źródło]

*

Czy masz pomysł na historię, ale nie wiesz jak ją opowiedzieć?
Czy Twój tekst kręci się w miejscu i wydaje się nie mieć celu?
Czy Twój bohater jest pasywnym obserwatorem, chociaż ma do wykonania misję?

Jeżeli chcesz dowiedzieć się, jak znaleźć Twoją historię, ubrać ją w fabułę i stworzyć przekonującego bohatera, który stanie twarzą w twarz z każdym kryzysem, to ten webinar jest właśnie dla Ciebie. Webinar będzie zawierał ćwiczenia z nowej książeczki z ćwiczeniami, która skupia się na budowie bohatera.

[źródło]

*

Wszelkie rankingi dotyczące kultury niestety traktuję poważnie. Z prostego i dla mnie oczywistego powodu – bez kultury mnie by nie było. Byłby jakiś inny byt o tym samym nazwisku, ale podpadałby pod zupełnie inną gałąź rozpoznania biologicznego.

[Filip Łobodziński, źródło]

*

Na twarzach rodziców malowała się ta niepewność i speszenie typowe dla ludzi, którzy odwiedzają miejsca klasowo nieswoje. Ja tak mam w stosunku do Vitkaca, nigdy tam nie wejdę, no chyba że wybuchnie rewolucja[…]

[Staś Klęski, źródło]

*

Nie chciałam stać się diwą, bo z nielicznymi wyjątkami to samotne, nieszczęśliwe kobiety. A ja nie potrafię być sama. W domu czekałam na męża z obiadkiem, szyłam zasłony. Byliśmy biedni, ale szczęśliwi. Pierwszy etap naszego małżeństwa nie był łatwy, bo oboje mamy silne charaktery. Piotr jest uparty, musiałam nauczyć się ustępować. Długo nie wierzyłam, że będziemy żyli z jego śpiewania, talent męża ujawnił się dość późno. Modliłam się, żeby to, co mnie Bozia dała, przelała na niego.

[Katarzyna Bąk-Beczała, źródło]

*

Jasne, że miło jest pójść na Fifth Avenue i kupić sobie torebkę Louisa Vuittona. Oboje lubimy piękne rzeczy i cenimy jakość, ale ludzi bardziej zbliżają trudne sytuacje niż sukcesy. Gdy sukces przychodzi nagle, często woda sodowa uderza do głowy, u nas wszystko działo się powoli. Jesteśmy takimi samymi ludźmi jak 20 lat temu, mamy tych samych przyjaciół, a nowi są podobni do starych.

[Piotr Beczała, źródło]

– Bo wiesz, La Valse Ravela ma program literacki. To pary, które tańczą walca i co rusz nikną we mgle…

– To nie jest program literacki, tylko wynurzenia afektowanego nastolatka, który się za dużo masturbuje, głównie własną rzekomą zajebistością.

– No, to dokładnie sedno kultury francuskiej!

 

 

– Marcin Świetlicki w obszernym wywiadzie przypomina nam, że niektórzy poeci naprawdę powinni pozostać przy poezji: „Państwo niech pomaga naprawdę potrzebującym. Literatura to nie jest niepełnosprawność, proszę pana. Tego nie trzeba wspierać. Pisarz powinien pisać dobre książki i koniec.”

– Nie macie większych zmartwień?

– Nie chcemy mieć. W tym rzecz.

– Wreszcie! Możemy się pochwalić eksportem polskiej kultury do Stanów Zjednoczonych. Dobra zmiana dotarła na Greenpoint.     

– Jak patrzę na rząd, to mam wrażenie, że ta dobra zmiana to właśnie z Greenpointu przyszła…

 

 

Wieczór w operze. Premiera nieznanego opero-baletu Berlioza, osnutego na motywach mitologicznych i szekspirowskich jednocześnie, z bombastyczną obsadą – iluś solistów, kilka chórów, dzieci, tancerze, mimowie, kaskaderzy – potwornie długiego, za to kompletnie adramatycznego, coś w stylu kantaty w warstwie brzmieniowej z cyrkiem w wizualnej, czyli w sumie bardzo francuskie dzieło. Przedstawienie odbywało się w sali kameralnej Teatru Wielkiego-Opery Narodowej, która bardziej przypominała parter Opery Krakowskiej, a gmatwanina korytarzy była podobna do TW-ON tylko swoim skomplikowaniem, podczas gdy z wyglądu stanowiła mieszankę korytarzy z wielu oper, w których byłem i nie byłem, które są i których nie ma.

Inscenizacja była nadmiarowa, wykonanie średnie; niewydolnych śpiewaków wzmacniano niezbyt subtelnym systemem mikrofonów i głośników. Wśród solistów był znajomy muzykolog, ale jego występ był tak dziwny, że nie mogłem się zdecydować, czy pojawia się na scenie w charakterze śpiewaka, czy baletmistrza. Zasadniczym problemem jednak nie był sam spektakl, lecz publiczność. Siedziałem z rodzicami mniej więcej pośrodku widowni, w połowie pustej, która opróżniała się jeszcze bardziej po każdym z trzech i pół aktu, a za nami jacyś państwo stali sobie i w najlepsze popijali z plastikowych butelek, głośno rozmawiając; ich zachowanie wskazywało na to, że mogli czymś sobie doprawić tę oranżadkę. Warto zauważyć, że chociaż my siedzieliśmy w środkowych rzędach, ludzie tuż za nami zajmowali przedostatni. Zwracałem im kilkukrotnie uwagę, ale kwitowali to śmiechem pełnym lekceważenia.

Postanowiłem powiadomić ochronę, ale wszędzie napotykałem tylko apatyczne bileterki, które na dźwięk moich słów wybałuszały oczy, bledły i zaczynały się chwiać, przez co przypominały topielice albo rusałki kołyszące się na wodzie. Udało mi się wreszcie dotrzeć do konsoli inspicjenta, dla niepoznaki zlokalizowanej w garderobach. Panowało tam istne pandemonium, reżyser i jego asystenci obserwowali coś na monitorach i komentowali z ożywieniem, a dookoła przemykały tancerki w strojach rewiowych z pióropuszami, muzycy, technicy i masa innych ludzi. Nie chciałem przeszkadzać, ale w końcu nieśmiało zdecydowałem się zagadnąć reżysera i poprosić o wezwanie ochrony do tylnych rzędów. Nacisnął jakiś guzik, zabzyczało, i sprawa wyglądała na załatwioną.

Przy okazji dowiedziałem się, że należę do grona realizatorów, jestem współodpowiedzialny za to przedstawienie i mam się przygotować do ukłonów. Zacząłem gorączkowo szukać marynarki, którą zgubiłem gdzieś podczas bieganiny przez korytarze. Zdyszany, wciąż bez marynarki, wpadłem na salę, by stwierdzić, że ochrona bynajmniej tam nie dotarła, a sprawy uległy dalszemu pogorszeniu: było już kilka grupek stojących i pijących ludzi, inni bezceremonialnie wstawali, zakładali płaszcze, zabierali foliowe reklamówki i zbierali się do wyjścia. Wśród najgorzej rozrabiających, czyli bawiących się w najlepsze, spotkałem swoją ciotkę – toczyła ze znajomą swobodną rozmowę, wybuchając śmiechem, i prosiła co jakiś czas stojącego obok męża, żeby dolał jej szampana. Bardzo się uniosłem i powiedziałem do niej rzeczy niegodne.

Sytuacja na scenie coraz bardziej przypominała nieporadny spektakl dla dzieci z miejskiego domu kultury. Dekoracje stawały się coraz bardziej tekturowe, wykonawcy coraz mniej przekonujący, a scena zdawała się kurczyć, aż osiągnęła rozmiary przeciętnego dużego pokoju. Znalazłem już wprawdzie marynarkę, za to zorientowałem się, że nie mam niczego pod nią. Wreszcie opadła kurtyna, która z kolei była wąskim paskiem czarnego aksamitu, zakrywającym tylko środek sceny, akurat w miejscu, gdzie stałem i kłaniałem się, z marynarką na gołym torsie, ale i tak nikt mnie nie widział.

– Wbrew temu, co ktoś kiedyś twierdził, nie nadawałbym się do teleturnieju. Nie mam pojęcia o wynikach sportowych, jestem słaby z historii i geografii, no i za mało wiem o kulturze popularnej.

– Ja to na pewno bym na tym kompletnie poległ.

– Chciałbym to zobaczyć! Po necie krążyłyby filmiki o kolesiu, który nie wie, kto to jest Shakira.

– Wiem! Taka piosenkarka. Latynoska.

– Okej, to wiesz. Ale pewnie nie wiedziałbyś, kim jest, na przykład, Kanye West.

– Następny bitels?

– A powiedzże no, wiesz, kto to jest McCartney?

– Wiem.

– Cholera, to niedobrze.

– Czemu?

– Bo miałem nadzieję, że cię spytam, a ty z rozbrajającą szczerością odpowiesz, że nie wiesz, a wtedy ja powiem, że cię za to uwielbiam.

– Na pocieszenie dodam, że wiem od niedawna.

– Od bardzo niedawna…?

– Dziś od rana, bo w biurze się dowiedziałem.

– Uff! Jednak cię uwielbiam. Jesteś żywym dowodem na to, że muzyka i kultura popularna nie wszystkim zlasowała mózgi. A kim on tam był dokładnie?

– Jak to?

– Kim on tam był w tym zespole?

– Nie wiem. Ich było czterech, znam ze zdjęć, to jeden musiał śpiewać, drugi grać na gitarze, trzeci na perkusji, a czwarty na… pianinie.

– O, ciekawe! A na czym konkretnie on grał?

– On… McCartney… Nie wiem. Może śpiewał?

– Oni wszyscy śpiewali, o ile się nie mylę, i poza perkusistą, grali na gitarach.

– No co ty! Jak nudno. Same gitary? Słabo.

 

Widziana z tej perspektywy płeć kulturowa jest nie tyle tożsamością, co pozycją kastową. Każdy, kto przychodzi na świat jako mężczyzna, zachowuje męski przywilej społeczny; nawet jeśli zdecyduje się żyć jako kobieta – i zajmować analogicznie podległą pozycję – to sam fakt, że może dokonać wyboru sprawia, że nigdy nie będzie w stanie zrozumieć, co naprawdę oznacza bycie kobietą.

[Michelle Goldberg, źródło]

*

Mam problem z hipokryzją.

[Katarzyna Tubylewicz, źródło]

*

Dobrze, że mamy do czynienia z agresywną i wywołującą odruchy wymiotne homoseksualną propagandą. Im szybciej wejdzie, tym szybciej wyjdzie. I o to chodzi.

[Wanda Grudzień, źródło]

*

Mały penis to duży problem – pozbądź się go!

[reklama, źródło]

*

Bohaterką jest kobieta (Jennifer Morrison) z mroczną przeszłością, która zostaje przyciągnięta do małego miasteczka w Maine, gdzie magia i tajemnice baśni są prawdziwe. Pojawiają się między innymi królewna Śnieżka/siostra Mary Margaret, która jest piękną kobietą z ciemnymi włosami i bladą skórą. Zła królowa (Lana Parrila) rzuciła na nią urok, z którego wydostał ją Książę z bajki.

[anonimowa recenzja, źródło]

*

Bernhard jest zarezerwowany dla teatru, ale gdy idzie o muzykalność języka, może być inaczej, muzykalność i rytm Bernharda, mówię to ja, przez tę muzykalność i rytm od dłuższego czasu myślę o ruchu, który, można powiedzieć, podąża za muzykalnością języka, ruch, o którym myślę, wyraża mój stosunek do Bernharda, albo zupełnie inaczej, mówię ja, mój stosunek do Bernharda nie jest aż tak jednoznaczny…

[Paweł Sakowicz, źródło]

*
To solo dzieje się 24 klatki na sekundę/ jak w prawdziwym filmie/ to solo pojawia sie w rozdziałach/ to solo jest dramatyczne, ale wizualnie atrakcyjne/ to solo stoi, siedzi, leży z buzią szeroko otwartą/ to solo odnosi się do wielu nazwisk/ mulvey, akerman, de lauretis, butler, tyler, silverman, kuhn, deleuze, fraser, doane, jelinek, kwiatkowska, karina, godard, vitti, antonioni, bardot, shermann, chytilova, illouz, halberstam, jones, pollock, german, moreau, radkie- wicz, creed, potter, modleski, herden, fassbinder choć wcale nie sprawia im to przyjemności/ to solo wytwarza kategorię prawdy, w którą głęboko wierzy/ to solo dotyka życia i śmierci/ to solo nigdy nie słyszało o agacie siniarskiej/ to solo jest w pełni świadome, że to, co tu produkuje to emocjonalny kapitalizm/ to solo wolałoby, żeby jean luc godard był kobietą/ to solo jest tylko zaangażowane w intrygi miłosne/ to solo cierpi w imię wszystkich heteroseksualnych kobiet/ to solo jest potencjalną ofiarą i ma z tego powodu wzmożone poczucie winy/ to solo cię kocha i oczekuje od ciebie, że będziesz prawdziwym mężczyzną/ to solo będzie stać w jednym kadrze przez długi czas/ to solo chce być wzięte w każdej pozycji/ to solo czeka/ to solo mówi przepraszam

[Agata Siniarska, źródło]

– Czy my wiemy, jak muzyka średniowieczna naprawdę brzmiała?

– Tak na pewno to nie wiemy.

– Docent Leszczyńska wie.

– Nie wie.

– Może i nie wie, ale uczy.

– Uczy nas nie wiedzieć.

– Proszę nie rozmawiać, spektakl już trwa.

– Pan nie zrozumiał w ogóle konwencji…

– Proszę nie gadać i już.

– Ale to jest opera buffa!

 – Na semiscenicznym wykonaniu Così fan tutte słuchacze ciągle wybuchali nieuzasadnionym śmiechem przy najsuchszych dowcipach i najbardziej sztampowych aluzyjkach. Widać publiczność – mogąc „legalnie” się zaśmiać w tak zwanym bardzo poważnym miejscu – jest gotowa z byle czego zarechotać się na śmierć.

 

 

– Koleżanka z grupy robiła kiedyś prezentację.

– Muzykologiczną?

– Tak. Spóźniłem się na zajęcia. Patrzę, a ona renifery, slajd za slajdem, a na każdym renifer. I tak pokazuje, pokazuje, gada o tych reniferach, nikt nie wie o co chodzi, a na końcu mówi: „No a z ich poroża wykonuje się gwizdki”.

Chyba fejsbuk nie jest najlepszego zdania o warszawskiej akademii muzycznej. Zadał mi dzisiaj pytanie i zaproponował ciekawe odpowiedzi:

srednia szkola

– „Tak mało jeszcze znamy, a tak się bardzo chełpimy”. Co ty na to?

– Brzmi dziwnie.  „Tak mało jeszcze znamy”? O co tu w ogóle chodzi?

– Właśnie. A wiesz, co jest w oryginale? „Tak niewiele dotąd wiemy, a tak wiele przypuszczamy”.

– Aha!

– Jest takie seksistowskie porównanie, że przekład jest jak kobieta – jeśli jest wierny, to nie jest piękny, a jeśli jest piękny, to nie jest wierny. To tłumaczenie robi krok naprzód w dziedzinie emancypacji – nie jest ani piękne, ani wierne.

– Jest za to głupie. Jak powiedziała Nuśka o koncercie jakiejś śpiewaczki: „Było nudno i nieczysto, ale za to brzydkim dźwiękiem”.

Silna erekcja w zasięgu ręki !

[reklama]

*

Najczęściej jedyny rys wiedzy na temat tańca muzycy czerpią z wykładów pedagogów instrumentu lub teorii muzyki, z porównywania ze sobą wykonań różnych muzyków oraz z wiedzy książkowej. Czyli głównie z „suchej” teorii  o tańcu. Pozostaje pytanie o wiedzę praktyczną…

[Dagny Baczyńska-Kissa w  „Presto, czyli prosto o muzyce„]

*

Po dziesięcioleciach badań i testowania efektów różnych komponentów które stymulują wzrost włosów, dr Chan odkryła składnik którego brakuje do działania środka przeciw łysieniu, i którego jako niekompletnego, nie mogła wykryć przez 20 lat.

[reklama]

*

Piotr Orzechowski: Od dawna poszukuję w sobie nieznanego pierwiastka, szukam języka wyrazowego, którym mógłbym najwierniej oddać emocje, cieszę się, że w miarę wcześnie zdałem sobie sprawę z potencjału osobowości, jaki nosi w sobie wielu z nas. W twórczości nie sięgam tylko po to, co w jazzie stereotypowe, po harmonię, charakterystyczną rytmikę, puls. To nie jest dla mnie najważniejsze, w przeciwieństwie do ludzi, którzy te elementy kiedyś wykreowali. Tego typu elementy powinny być rozwijane dalej.

[„Młodzieżowa Gazeta Muzyczna”, źródło]

*

Tracisz młodość? Zacznij skutecznie działać!

[reklama]

 

*

Przygotowujemy się do oczekiwanego wielkiego finału, który będzie miał dość nieoczekiwany przebieg.

[Agata  Kwiecińska, PR II]

1. fuck ut valeas

Osobiście daleki jestem bardzo od utożsamiania się z „kulturą gejowską”, która jest wg mnie generalnie chora i patologiczna (np. parady równości). Moją irytację budzą mężczyźni, którzy nie do końca potrafią zachowywać się jak na faceta przystało, czyli osoby zniewieściałe, „przegięte cioty”.
Jeśli nie masz poukładane w głowie, nie żyjesz wartościami, nie masz jakiejś konstruktywnej filozofii życia i światopoglądu – to nawet nie pisz i nie marnuj czasu swojego i mojego.

2. … I pick the flowers, play the harp… and shit.

Hi! Where are you? I’m a large, educated country gay that loves men. I love the way they walk and the smiles that come with their face. I love the way they smell. I love to smell their underwear. i enjoy plays and musicals and watch movies especially those that have characters that have supernatural powers or hero villan kinda movies

3. aposjopeza

Taki sobie szczupak. Ale zawsze lepsze to niż plaga nadwagi, która ostatnio nawiedziła.

4. 3 x bez, 2 x bardzo, 1 x seks

uff. bardzo bardzo trudno o spotkanie poza internetem…większość niestety nie ma odwagi i wystawiaja do wiatru ….tchorzem podszyci hehe. ja aktywny, męski, bez lokum, seks bez zobowiązań, bez zbędnego ględzenia o dupie maryni , bez wymiany fotek twarzy i misiów przytulasków, dyskretny i wymagający dyskrecji

5. bardzo słodkie półwytrawne, deserowy brut

Kogo szukam? To wcale nieoczywiste. Bystrego spojrzenia w oku, inspirujacego partnera do rozmowy, chłopięcego ciała, otwartej osobowości, wytrawnego charakteru, dzikiej przyjemności, wulkanu w spodniach i kurwików w oczach – jednym słowem nieprzeciętności. Nie miej złudzeń, że ładne ciało zrekompensuje bystrość umysłu. Przecież najseksowniejszym organem jest właśnie mózg!
Po prostu bądź sobą i miej coś do powiedzenia, a co będzie dalej – zobaczymy :)

6. Fukuyma + Reich – Ranicki · Schumacher ÷ Adorno = ?

Dobrze by było, gdybyś:
– potrafił zrozumieć o czym mówią w TVN24, wiedzieć kto jest prezydentem Francji i czym są pasywa i aktywa w przedsiębiorstwie (i nie chodzi tu o aktywnych i pasywnych pracowników ;)
– nie miał problemów z obsługą skrzyni biegów, albo przynajmniej umiał powiedzieć coś więcej o samochodzie, niż to jakiego jest koloru i czy fotele są wygodne :)
– potrafił wymienić choć 3 książki, które przeczytałeś z zainteresowaniem (poza Witkowskim!
– wiedział kim są Nina Simone, Robert Plant, David Bowie, Ray Charles i przyjmował do wiadomości, że na Madonnie i Rihannie świat muzyki się nie kończy

7. szybkie tępo

szukam chlopaka do zwiazku poznan sroda jarocin ja akt zadzwon to pogadamy

8. oraz, niestety, dziesięć palców

Wysłuchaj co ma do po­wie­dze­nia głupiec. Być może masz do po­wie­dze­nia to samo. Natura dałam nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język, po to abyśmy więcej patrzyli i słuchal, niż mówili.
Sokrates
Odpisuję tylko tym, którzy mnie zainteresują. Nie lubię obłudy, wygląd ma dla mnie znaczenie, jeżeli nie jesteś w moim typie, to szkoda czasu. Dzięki za komplementy, ale nic mi po nich.

9. i tak ani nie

Faceta z krwi i kości samca porządnego Ogiera szukam najlepiej aby był mądry ładny i miły Aby mi zajmował dużo czasu i nie był nudny ani nie banalny

10. offertorium

Hej, ma ktos info o jakiejs pracy??? Chodzi mi o godzinny wieczorne/nocne lub ranne do 13; takie 0,5 czy 0,25 etatu Na niekonwencjonalny SEX, głównie aktywnych i dużych kolesi

– Dopiero niedawno dowiedziałem się, że meraba nie znaczy po turecku „dziękuję”, tylko „dzień dobry”. I dotarło do mnie, że będąc w Turcji, ku zdziwieniu kelnerów i sprzedawców mówiłem do nich wielokrotnie meraba, bo chciałem być taki miły.

– Weź ty może naprawdę pojedź znowu do tego instytutu słuchu.

– Śmiej się, śmiej. W sumie jak ogłuchnę, to będzie taniej, bo nie będę chodził na koncerty. Albo przeciwnie – dostanę posadę recenzenta muzycznego w „Wyborczej” albo lepiej „Rzeczpospolitej”. Ty będziesz występował w filharmonii jako moja… „żona” i będziesz mi relacjonować, co słyszę, a ja potem o tym napiszę.

– Będę darł ci się do ucha: „Teraz grają głośno!”, a potem: „A teraz grają bardzo ciiichooo!!!”.