Archives for posts with tag: łacina

Oto frazy z wyszukiwarek, po których w ostatnich miesiącach trafiano na mrówkodzika:

 

„a ty matulu- a chtóz tam puka” w wykonaniu karola szymanowskiego. jaki ma nastrój

opowiadania.erotyczne.transwestytów.

lepetocha

oksana jakie masz zainteresowania

rodzice slangowo

dwójkąt

majtkowe wpadki

kontraptcja

osfata w ładomiu

co oznacza popsować

higiena dupy i huja

gay opowiadanie erotyczne wojek lub ojciec.

sua secum

życie bez jąder

niesforne pieleegniarki

piotrowy stolec

dyskret slang

Ślimak ślimak pokaż rogi a jak nie to wypierdalaj

fuggi fuggi fuggi tekst piosenki

więc ci nie żal rozboju,ale tylko strach kary?

Oto frazy z wyszukiwarek, po których w ostatnich miesiącach trafiano na mrówkodzika:

nieswojość

opowiadania erotyczne kiszka

gacopyrz

dupa sra dupa sra

porno jak sie nanjom klatom

kartka do toalety

czytanka żatwa

argumentum ex recto

paraleza

gumofilce bdsm

lep kleszcze

sex porno czasy rosji carskich

cytaty kokieteryjne

Żydomasoński

dlug wdziencznosci porno

wyprysk hiperkeratotyczny icd-10

quartum datur

quartum non datur

krucyfiks pektorał

reguly konwersacyjne

wypięte

robak drąży jabłko

– To był argument z dupy.

– To się ładniej nazywa argumentum ex recto.

– Ta, z naciskiem na „sre”.

 

et ero custos tuus quocumque perrexeris et reducam te in terram hanc nec dimittam nisi conplevero universa

quae dixi cumque evigilasset Iacob de somno ait

vere Dominus est in loco isto et ego nesciebam pavensque quam terribilis

inquit

est locus iste non est hic aliud nisi domus Dei et porta caeli

 

Płonąc od środka przeraźliwym gniewem,
w chwilach goryczy powiem sam do siebie:
z prochu stworzoną znam swoją materię,
jestem jak listek tańczący na wietrze.

Chociaż budowla mądrego człowieka
musi posiadać fundament z kamienia,
ja, głupi, jestem jak płynąca rzeka,
która w swym biegu bez przerwy się zmienia.

Jak łódź bez steru unoszą mnie fale,
frunę w przestworzach jak ptaki zbłąkane,
ręce mam wolne, nogi nie spętane,
wykolejeńców zasilam gromadę.

Ciężko jest nosić ciężar w głębi serca,
Żart to od miodu zabawa pyszniejsza;
Miło dla Wenus siły swe poświęcać,
Ona w niegodnych sercach nie zamieszka.

Gdy trakt młodości przemierzam szeroki,
Brnę wciąż w występek i za nic mam cnoty,
Ponad zbawienie spragniony rozkoszy,
Gdy dusza martwa, o ciało się troszczę.

[tłum. mrówkodzik]

*

Estuans interius/intrinsicus ira vehementi
in amaritudine loquar meae menti:
factus de materia cinis/levis elementi
similis sum folio de quo ludunt venti.

Cum sit enim proprium viro sapienti
supra petram ponere sedem fundamenti,
stultus ego comparor fluvio labenti
sub eodem tramite/aëre numquam permanenti.

Feror ego veluti sine nauta navis,
ut per vias aëris vaga fertur avis,
non me tenent vincula, non me tenet clavis,
quaero mihi/mei similes et adiungor pravis.

Mihi cordis gravitas res videtur gravis,
iocus est amabilis dulciorque favis;
quidquid Venus imperat, labor est suavis;
quae numquam in cordibus habitat ignavis.

Via lata gradior more iuventutis,
implicor et vittiis immemor virtutis,
voluptatis avidus magis quam salutis,
mortuus in anima curam gero cutis.

——————————————————-

Res est arduissima vincere naturam,
in aspectu virginis mentem esse puram;
iuvenes non possumus legem sequi duram
leviumque corporum non habere curam.

Quis in igne positus igne non uratur?
quis Papiae demorans castus habeatur,
ubi Venus digito iuvenes venatur,
oculis illaqueat, facie praedatur?

Feror ego veluti sine nauta navis,
ut per vias aëris vaga fertur avis,
non me tenent vincula, non me tenet clavis,
quaero mihi/mei similes et adiungor pravis.

– Mówi się, że po stosunku każde zwierzę jest smutne.

– Nieprawda. Zakochane można poznać po tym, że nie jest.

– Albo że jest podwójnie.

 

Quid sum tibi responsurus,
actu vilis, corde durus?
Quid rependam amatori,
qui elegit pro me mori,
ne dupla morte morerer.

[Arnulf z Lowanium (?)]

Cóż ci mogę odpowiedzieć
podły w czynach, z twardym sercem,
Jak za miłość ci odpłacę,
Skoro życie za mnie dałeś,
Bym podwójną okpił śmierć.

[tł. mrówkodzik]

 

Miserere mei Deus secundum magnam misericordiam tuam et secundum multitudinem miserationum tuarum dele iniquitatem meam

Amplius lava me ab iniquitate mea et a peccato meo munda me

Quoniam iniquitatem meam ego cognosco et peccatum meum contra me est semper

Tibi soli peccavi et malum coram te feci ut iustificeris in sermonibus tuis et vincas cum iudicaris

Ecce enim in iniquitatibus conceptus sum et in peccatis concepit me mater mea

Ecce enim veritatem dilexisti incerta et occulta sapientiae tuae manifestasti mihi

Asperges me hysopo et mundabor lavabis me et super nivem dealbabor

Auditui meo dabis gaudium et laetitiam exultabunt ossa humiliata

Averte faciem tuam a peccatis meis et omnes iniquitates meas dele

Cor mundum crea in me Deus et spiritum rectum innova in visceribus meis

Ne proicias me a facie tua et spiritum sanctum tuum ne auferas a me

Redde mihi laetitiam salutaris tui et spiritu principali confirma me

Docebo iniquos vias tuas et impii ad te convertentur

Libera me de sanguinibus Deus Deus salutis meae exultabit lingua mea iustitiam tuam

Domine labia mea aperies et os meum adnuntiabit laudem tuam

Quoniam si voluisses sacrificium dedissem utique holocaustis non delectaberis

Sacrificium Deo spiritus contribulatus cor contritum et humiliatum Deus non spernet

Benigne fac Domine in bona voluntate tua Sion et aedificentur muri Hierusalem

Tunc acceptabis sacrificium iustitiae oblationes et holocausta tunc inponent super altare tuum vitulos

 

– Słowo „koniugacja” pochodzi od łacińskiego określenia związku, przyjaźni, małżeństwa; „deklinacja” – od schyłku, skrętu, odejścia, odbicia. Ech, ta gramatyka.

– Też mnie to zastanawiało. W węgierskim jest jedno słowo dla obu czynności – ragoz, dosłownie:  końcówkować.

– Jak doskonale łączy to ideę zbliżenia i następującego po nim oddalenia: wykońcówkować się, i tyle!

 

Opus rectum to również „prawe, słuszne, szczere dzieło”.

– To bardzo prawdziwe. Naprawdę szczere!

– I głębokie. Biorąc pod uwagę, ile jelita mają metrów, to wszystko to, co się z nich wydostaje, reprezentuje chyba najgłębszą głębię człowieka.

– A mrówkodzik gdzieś w komyszach….

– W leżu, tudzież w babrzysku!

– Może być też gawra. Miśki chwilowo zwolniły. Bo dziuple to raczej nie. Te, co ocalały od Szyszki, mają wzięcie.

– Ko-mysz to brzmi w sumie jak comes (towarzysz) albo co-mus (współmysz). A jako że szczur(ek) nie jest do pogardzenia, to bardzo mi komysze pasują!

– Proszę Pana. Jest chłopcem zepsutym „nawskroś”.

– Panie proszę nie przyklejać łatek… wszak wszyscy znamy, którzy lubią „nawskroś”.

– Ja przyklejam? Ona samoklejka!!!

– Phi! Obyczajówka? Proszę przyjechać na Facebooka!

– Słyszałem już różne epitety, ale samoklejka wymiata!

– Wiesz, czego symbolem jest V?

– Zwycięstwa?

– Właśnie. Popatrz na sobie skrót nowego państwa polskiego: IV RP.

– No, mamy tam V jak victoria, a pozostałe litery…

– …Układają się w RIP.

– Chwilę po tym, jak skończyliśmy oględziny naszej gwiazdy betlejemskiej, usiadłem do komputera i zamieściłem wpis o euforii. I przyszła mi na myśl euforbia, takie słowo. Pamiętałem, że jest taka roślina, ale nie mogłem sobie przypomnieć za cholerę która to. Wpisałem do internetu, wyskoczył wilczomlecz. Czytam, że występuje w wielu odmianach: jest odmiana pospolita w Polsce, którą wiele razy nadłamywałem, żeby wyciekł mlecz z nazwy (ponoć trujący). Jest wilczomlecz opasły, który wygląda jak wielka zielona purchawa. Jest wilczomlecz błotny, lancetowaty, migdałolistny. I wreszcie jest wilczomlecz nadobny, kwiat doniczkowy popularny w okresie bożonarodzeniowym, powszechnie znany pod nazwą… Gwiazda betlejemska.

– Łoo.

– I teraz nie wiem, czy to taki kosmiczny zbieg okoliczności, że akurat na niego trafiłem przez skojarzenie z euforią, czy gdzieś w głębi pamiętałem, że wilczomlecz, o którym wiele razy czytałem i rozmawiałem z Mmm, to po łacinie euphorbia i mózg mi to podsunął.

– Ty jednak jesteś dość przerażający.

– Kto?

– Ty.

– Umarł, i dajmy spokój. De mortuis nihil, nisi bene.

– Wręcz przeciwnie: de mortuis nimis, nisi boni.

– No i bez tych jakichś obciachowych rzeźb lepiej.

– Przestań! Chłopiec wyciągający cierń w takim lokalu jest akurat bardzo na miejscu.

– Powinien sobie z dupy wyciągać.

– Wpychać sobie powinien. „Chłopiec wpychający sobie cierń do dupy” – to brzmi godnie.

– Szkoda, że nie mamy tej, no, kaczuszki.

– Czego?

– Oj, kubeczka. Zapomniałem tego słowa, więc użyłem innego, pierwszego lepszego na „k”.

– Cóż, mogłeś w sumie wybrać gorzej.

– I wiesz, na co mnie naszła ochota tuż po? Na Fac me vere tecum flere!

– No i co w tym złego?

– Bo to kawałek, którego puszczenie w niektórych kontekstach jest tandetne z co najmniej dwóch powodów.

– Weź mi go stąd. Krakowsko-wileńska dziadyga. Te dziadygi warszawsko-lwowskie to nie ma co porównywać, o niebo lepsze!

– Ale przecież nie dyskwalifikuje nikogo to, skąd pochodzi. Dyskwalifikuje dopiero to, jak bardzo się z tym miejscem obsesyjnie utożsamia.

– A gdzie on się w ogóle urodził?

– To pan szanowny nie wie, gdzie się On urodził? On? Nasz Memling polski, nasza Dama z łasiczką, nasz portret młodzieńca?! Innego portretu młodzieńca nie będzie!

– Mus to mus, jak nie, to przez głowę i brak kolacji, nie ma lekko.

– Mus na kolację to całkiem wykwintne danie.

– Zależy z czego.

– Z musu. Z czystego musu smakuje najlepiej.

– Jak to mówią: „mus to mus.”

– Otóż to. A przy musie mogą być przystawki, przyssawki, co kto lubi…

– Lody z musem… tak bardziej deserowo myśląc.

– Lody to czasem też mus. I to do przełamania, zwłaszcza w związku.

– O. Mus to też rodzaj myszki! Mus musculus.

– Muskularna myszka. Mistrzyni świata w podnoszeniu ciężarów mięśniem Kegla! Ale to poniekąd zrozumiałe: mus, muris – to mysz. A mas, maris – samiec…

– Znowu wygrałeś. Nie umiem na to odpowiedzieć.

– Nie odpowiadaj. Deklinuj myszkę. Bo w tej zabawie każdy wygrywa.

 

 

Malo: I would rather be
Malo: In an apple tree
Malo: Than a naughty boy
Malo: In adversity

– Trafiłem dziś na ten wpis o Abbadzie i Agacie Zubel sprzed roku.

– I co pomyślałeś?

– A pomyślałem, żebyś wiedział. Że vita brevis, ars też brevis, occasio deceps, experimentum odiosum, a iudicium imbecile.