Archives for posts with tag: ładne

Znajomy pyta, kto się z nim przejdzie na rundkę po kościołach, żeby coś tam pooglądać. Inny odpisuje:

– Gdyby nie to, że nie znoszę przebywać w pomieszczeniach, gdzie sufit jest bardzo wysoko, i to sprawia wrażenie, jakby miało się wszystko na mnie zawalić, tobym się wybrał, jakbym był w Wawie.

[opowiada znajomy]

 

Byłem pijany i wracałem taksówką. Fenomenalny taksówkarz! No i złożyłem mu propozycję. Powiedział, że nie robi takich rzeczy w godzinach pracy, to powiedziałem, żeby wszedł na drinka. Wtedy powiedział, że ma żonę i dzieci i zaczął płakać.

*

Wracaliśmy razem po imprezie i weszliśmy na stację benzynową kupić wódkę i papierosy. Tacy rozweseleni i przytuleni. Sprzedawca, podając nam zakupy, powiedział, że może nam dać klucz do pokoiku na zapleczu.

Wykonanie specyficzne, na początku drażniące, ale może warto się przyzwyczaić.

Paśli pastérze woły na zielônej dombrowy.
Anioł sie im pokåzåł, do Betléjem iść kåzåł.
A ôni sie go zlénkli, jaz na kolanka klénkli.
Pytać sie go nie śmieli, gdzie Pana sukać mieli.
Jaze nad łônki zbiegli, tam do sopki przybiegli.
Znaleźli dziecie w złobie, nié miało nic na sobie.
[…]
Przez twoje narodzénie, däj grzéchów odpuscénie
A odpuściwsy złości, däj nåm zazyć radości.
Radości wiekuistéj, däjze nåm, Jezu Chryste.

[transkrypcja fragmentów ze słuchu przez mrówk, z wątpliwościami]

Jest też bardzo ładne opracowanie w polszczyźnie standardowej z muzyką a la wczesny XVI wiek:

Te wspaniałe bąbelki w tych pulsujących limfocytach

Przy pomocy specjalnej kamery mikroskopowej zobaczymy, jakie straszne spustoszenie w organizmie żywym wywołuje dymek z papierosa. Komentarz naukowy: profesor Elektrokapuściocha.

 Nikotyna zżera nowiutkie cytotchawki monopłucne Kirchmeyera.

Płynąc, zżera w transie jadopogazowym nowiuteńką ściankę milocytu Westing-Hosa.

Zaalarmowane hemocytoblasty usiłują odpędzić agresora, wydalając czerwony odczyn pelikulozy górskiej.

Na próżno. Polimaź nikotynorakoliptobełku mortwicuje nowiusieńkie fotocytonity płucne.

To straszne. Stara samica pogazowa atakuje. Fitomikrodendryty pulsują agonalnie. Ajajaj.

Znowu samica. Cytoostatnie biopodrygi. Granulat leptospiru, żałosna resztka dawnej prestoplastki.

Biedny organizm. Migotki-bulgotki monogenetyczne, neutralni obserwatorzy dramatu, również padają ofiarą papierochów złośliwych.

Nie pomoże nawet reakcja biospulpatyczna z ciałkiem Jacksona włącznie.

A oto ciałko Jacksona. Nawet pęcherzyki cytoplazmoidalne także poliptoparują.

Następuje obrzydliwy wycisk chloronitrodendoka z owłośni biopulptonu – to ostatnie stadium degrenegreflinu.

Drży ze strachu biedaczyna limfoblast doktora Poziomki. Widok z oddali. Niewinny leukomocznik poprawczaka zamienia się w zwyrodniałą formę taranu nikotynowego i wali jak szalony. No tak. Taranuje.

Nikotyniawki złośliwie atakują osmocznię marmonitu.

Na zewnątrz: ciężar, gniecenie, tępy ból, drgawki, wymioty, biegunka. Oszalała fizjologiczna papka; wynaturzenie wora omoczniowego.

Coraz mniej zdrowych pretlenowców. A poprawczaki tytoniują metodycznie z pruską dokładnością, żuwaczkują i bąbelkują.

Wisteria monocytogenna w rozpaczy. Spustoszenie w środku nowiutkiej, mało używanej mózgogrdyczki Marmoniego.

Przepalone płucniaki. Przepalony opłucniak. Przepalona płucniawka. Przepalony płucak. Przepalone najpiękniejsze lata młodego życia.

[film autorstwa niezrównanego Juliana Antonisza]

[transkrypcja ze słuchu dokonana przez mrówkodzika; transkryptor czeka na poprawki i sugestie, bo 1) jest przygłuchy, 2) materia jest nielekka audytywnie]