Archives for posts with tag: lament

– Szkoda, że dzień żałoby narodowej w Polsce nie jest przynajmniej dniem wolnym od pracy.

– Jeszcze większa szkoda, że dzień pracujący w Polsce nie jest wolny od żałoby narodowej.

Wprawdzie to nie Tomáš Král z Collegium 1704, ale posłuchać warto. Wykonanie koncertowe, lecz – mimo drobnych niedoskonałości – życzyłbym sobie wielu równie mądrych i ciekawych realizacji studyjnych. Dyryguje oraz tu i ówdzie śpiewa znakomity Gérard Lesne.

Vrublini opowiadał kiedyś, że jego babcia ciągle płacze. Jak się okazuje, płacze również dziadek. Vrublini wyjaśnia dlaczego.

A bo płacze, bo chował się w tych ziemiankach na Wołyniu.

A bo płacze, bo byli źli Polacy i byli dobrzy Polacy, tak jak byli dobrzy i źli Ukraińcy.

A bo dostał książkę o Wołyniu i płacze; płacze, że przeżył i może teraz czytać o tym w książkach.

Tylko nie wiem, dlaczego nie płacze, że o tym czyta, bo to chyba niezbyt miłe wspomnienia.

 

Muss der Tod denn auch entbinden,

was kein Fall entbinden kann?

Muss sich er mir auch entwinden,

der mir klebt dem Herzen an?

Ach! der Vater trübes Scheiden

machet gar zu herbesLeiden,

wenn man unsre Brust entherzt,

solches mehr als tödlich schmerzt.

Dieser nun wird mir entrissen,

ach! wie heftig ist der Schmerz,

dass ich den nun muss vermissen,

der war meines Herzens Herz!

Dieses soll mein Trost nun werden,

weil ich lebe auf der Erden

dass ich sein in Lust und Pein

dankbar eingedenk will sein.

Schlafe wohl, du Hochgeliebter,

lebe wohl, du seel’ge Seel;

ich, dein Sohn, nun Hochbetrübter,

schreib auf deines Grabes Höhl:

„Allhie liegt, des Spielens Gaben

selbsten Gott erfreuet haben:

darum ist sein Geist beglückt

zu des Himmels Chor gerückt.”

 I Suita francuska d-moll (BWV 812) Bacha.

 

W zasadzie jest dość nudna, najciekawszą częścią jest początkowe Allemande. Ładne agréments w voltach. Jest to suita dość refleksyjna, monotonna, przypomina nieco lamenty czy tombeaux Frobergera. Dobra jako tło.

 

Capriccio sopra la lontananza del fratello dilettissimo czyli „Kaprys na wyjazd ukochanego brata” Bacha (BWV 992). Szczególnie polecam lament (w formie, jakżeby inaczej – passacaglii), początek w 3’49”. Gra Rinaldo Alessandrini.

 

 

Tombeau – dosł. franc. „grób”- jest to rodzaj muzycznego trenu, lamentacji (we Włoszech zwany był właśnie lamento).  Był zwyczaj, że po śmierci znanego kompozytora-wykonawcy jego koledzy muzycy pisali takie utwory dla uczczenia jego pamięci.

Kto wejdzie na youtube, żeby posłuchać tego tombeau, będzie miał obok linki do innych utworów Frobergera w doskonałych wykonaniach Blandine Verlet.

To tombeau podobnie jak Lamentation na śmierć Ferdynanda III (także Frobergera) kojarzą mi się z Leçons de ténèbres („lekcje ciemności” – medytacje na okres wielkanocny oparte na Lamentacjach Jeremiasza) François Couperina: