Archives for posts with tag: larwa

– Patrz! Tu chyba był kokon larwy mola zbożowego.

– Nie był, tylko jest! W środku się jedna gąsieniczka kokoni! Ślicznie!

– Czy ja wiem, czy ślicznie… Tłuste i upasło się na naszej kaszy, mące, bułce tartej z pewnością.

– No popatrz, to jest przecież cud życia!

– Tak, tak, od poczęcia do naturalnej śmierci. I to jest ten czas: na tę drugą.

– No dobrze, zeksterminuję.

– To się pospiesz, bo widzę że nasz żyrandol też się kokoni. Nie wiem, co się zeń wykluje, ale wolę nie sprawdzać.

– Ten kościółek całkiem, powiem ci, niczego sobie.

– Ale, ale: wiesz kto tu mieszkał?

– Już się boję…

– Sam święty Stanisław Kostka!

– Mlask, mlask.

– Nie mlaszcz jak polski dziad pielgrzymkowy.

– Mlask.

– Nie dziamgaj pobożnie.

– Mlask. To z myślą o dalekiej ojczyźnie.

– No chodź już, nie stójmy tu dłużej, bo się całkiem przepoczwarzysz.

[zob. też w kanał przed snem (I) oraz w kanał przed snem (II)]

– O jakich robakach była mowa?

– No właśnie nie wiem. Jakichś glebowych czerwiach toczących gnijące ciało? No ale to nie są robaki.

– Jak to?

– W sensie biologicznym to są larwy owadów, a owady to nie robaki.

– No to co to są robaki? Na przykład… Ślimak?

– Skoro ośmiornica to, sensu latiore, gad morski, to czemu nie.

– No to ja już nie wiem. Skoro ślimak to nie robak, to może… płaz?

– Zgadzam się, ślimak jest rozpłazczony, bardziej niż jakaś żaba, a traszka to już w ogóle.

– No, żaba to ma przynajmniej nogi. A on?

– On co ma?

– A on nie. On się tak płazi, a nie łazi. Płazińcem jest.

Niekompletny tekst znalazłem między innymi na portalu maluchy.pl, w sekcji teksty piosenek dla dzieci. Tu cytuję kilka strof za dokładniejszym źródłem.

Choćbym się w cielesnéj kochał krasie,
I ona się w szpetność zmieni w czasie;
Ach, niestała
Piękność ciała,
Wczoraj się świeciła, dziś sprochniała.

Zmieni się cielesna śliczna barwa,
Będzie z niéj plugawa śmierci larwa,
A z pięknego
Nic brzydszego
Nie masz nad człowieka umarłego.

Ten, co cię za życia umiłował,
Ręce twoje mile, twarz całował,
Już z daléka
Nos zatyka,
Twarz, oczy odwraca, precz uciéka.

– Ty. Złośliwa. Mała. Mendo.

– Nie jestem złośliwą małą mendą.

– Nie. To ja nią jestem. Ty jesteś prawdziwą wielką szują.

Mrówkodzik rozmawia w pubie z jakimś kolesiem o odkryciu polskich paleobiologów (ten tetrapod). Rozmówca mrówkodzika, tłumacząc, skąd pochodzi znalezisko, mówi (niefortunnie patrząc na jakiegoś typa wchodzącego właśnie do sali):

– Ta larwa wyszła spod Kielc.