Archives for posts with tag: lato

 

Спускалась ночная прохлада,
Природа в затишье дремала.
В аллее заглохшего сада
Я друга к себе поджидала.

Мы долго бродили по саду,
Смеялись, болтали, шутили.
И нам навевало отраду,
Когда мы друг друга любили.

Деревья от бури дрожали,
С рассветом заря занималась.
Мы холодно руки пожали
И молча навеки расстались.

Nun der Tag mich müd gemacht,
soll mein sehnliches Verlangen
freundlich die gestirnte Nacht
wie ein müdes Kind empfangen.

Hände, lasst von allem Tun
Stirn, vergiss du alles Denken,
Alle meine Sinne nun
wollen sich in Schlummer senken.

Und die Seele unbewacht
will in freien Flügen schweben,
um im Zauberkreis der Nacht
tief und tausendfach zu leben.

– A jak tam pod miastem?

– Spoko, wczoraj cały dzień byłem w Warszawie, załatwiając różne rzeczy, a dziś i jutro siedzę tu i pracuję, pilnuję domu, karmię koty, doglądam psów.

– Ale masz fajnie! Jak ja marzę, żeby tak przez chwilę popilnować – mogę nawet komarów, byle z dala od komputera i telefonów, i ludów!

Przydarzyło się dziś znajomemu:

– Taka starsza pani w tramwaju powiedziała mi tak: „Przepraszam pana, że zaczepiam, ale przypomina mi pan kolegę, który zginął dokładnie 69 lat temu”, i się popłakała, a mi zrobiło się zimno.

 

 

likwidacja

– Z zimy gwałtownie robi się lato, tak gwałtownie, że drzewa nie nadążają kwitnąć, a potem się znowu ochładza szybko i pada deszcz z gradem (i tornadem).

– Latem mi się coś robi od słońca, więc noszę białe bawełniane rękawiczki.

– Białe rękawiczki?!

– No tak, bo nie mam w innych kolorach.

– Co ty powiesz. A nie rozważałeś możliwości noszenia mufki?

– Zrobię sobie mufkę z twojej dupy! Na lato!

– Nie rozsnuwaj tego oczyma sarny smutku, bo już lato się kończy.

Posiedzieliśmy gdzieś trochę i wypiliśmy piwo, potem się pocałowaliśmy i poszliśmy gdzie indziej na kolejne piwo, w drodze na które się całowaliśmy, podczas którego się całowaliśmy i w drodze z którego się całowaliśmy (idąc przytuleni, blisko). W przedsionku metra bardzo się całowaliśmy i nawet usłyszeliśmy od grupki dwóch czy trzech nieco wyleniałych dresów pytanie: „Chcesz wpierdol, cwelu?”, ale może dlatego, że nie zgłosiliśmy ochoty otrzymania wpierdolu, to dali nam spokój. A może bali się kamer. A może jednak nas, bo on z budowy ciała też nieułomny.

– Ja to mogę co 15 minut jak jest zimno, a co 5 jak jest gorąco.

– Eee, dla mnie 5 minut przerwy to stanowczo za mało. Nawet 15 za mało.

– Dla mnie też! Ale kiedy jest tak gorąco…

Mrówk [zagajająco]: O, pada śnieg. Czekałem na śnieg.

Łukaszek: Ja nie czekałem. Czekałem na lato.

%d blogerów lubi to: