Archives for posts with tag: lek

Dwa opakowania leku na katar – teoretycznie razem 25 zł.

Ograniczenie w sprzedaży – 1 opakowanie.

Karcące spojrzenie aptekarki, która ma cię za staczającego się narkomana – bezcenne.

 

– Książki otwierające oczy są ważne i potrzebne. Ale skąd potem wziąć książkę, która pozwoli mi te oczy zamknąć?

Wszystko, co bliskie naturze jest modne; delikatne pojaśnienia typu sombre, flamboyage czy efekt kontrolowanego odrostu. Włosy mogą być lekko falowane, o miękkiej linii i  długości najlepiej do ramion. Nie zapominajmy jednak o tym, że każdy kolor i cięcie należy dopasować indywidualnie do osoby która ma w tym chodzić!

[Jarosław Pęczek, źródło]

*

Podejrzewasz swojego Partnera o zdradę?
A może chcesz się upewnić czy Twój Partner jest Ci wierny?
Chcesz rozwodu, a nie masz dowodu?
Rozwód z orzeczeniem winy?

NieUfam.pl to pierwsza Agencja w Polsce zajmująca się Testowaniem Wierności!

[źródło]

*

L-arginina (wzbogacona wyselekcjonowanymi substancjami wzmacniającymi jej działanie) to ostatni hit w walce z problemami z erekcją. Miliony mężczyzn chwalą sobie skuteczność tej „cudownej metody” w formie suplementu. […] Po zakończeniu się pierwszego tygodnia kuracji Potengą byłem zaskoczony tym, jak wyraźne były rezultaty. Miałem więcej energii i ochoty na seks. Kolejne „łóżkowe próby” kończyły się powodzeniem. […] Być może tak jak my w redakcji Health Journal masz wątpliwości co do skuteczności tego preparatu, ale musisz go sprawdzić na własną rękę.

[źródło]

*

Od początku XIX w. dziecko stawało się coraz istotniejszym obiektem w grze władzy. Wcześniej lekceważone, marginalizowane, opresjonowane i wykorzystywane, stało się kluczowym czynnikiem w procesie reprodukcji społeczeństwa. Dzieci były początkowo obiektem praktyk dyscyplinarnych, które miały usidlić nadpobudliwe ciało i ukształtować powolnego obywatela panoptycznego świata. Z czasem stały się kluczowym łącznikiem między mikropraktykami kształtującymi życie społeczne, a samą populacją.

[Katarzyna Przyłuska-Urbanowicz, źródło]

*

Miłość jest na­miętnością. Wytrąca z równo­wagi. Gu­bi rytm. Za­burza spokój. Zmienia wszys­tko. Przew­ra­ca świat do góry no­gami. Wyw­ra­ca wszys­tko na lewą stronę, zachód zmienia w połud­nie, a północ we wschód, to, co złe, w dob­re, każe ot­wierać ser­ce bez wa­runków. W ta­kim obłąka­niu cier­pienie i lęk są niezauważal­ne. Pa­radok­salnie, bez nich miłość nie ma sensu.

[Janusz L. Wiśniewski, źródło]

*

Podsumowywanie debaty zawsze jest przedsięwzięciem ryzykownym, obciążonym wieloma niebezpieczeństwami. […]Aha, byłbym zapomniał: Port tak w sumie to chyba podobał się, mniej lub bardziej, wszystkim.

[Przemysław Rojek, źródło]

 

– Szeretlek.

– Szeret…?

– Lek.

– A na co?

Myślałem, że Puro teatro jest nie do pobicia w jej repertuarze. Ale trafiłem dziś na Te voy a contar mi vida. Pod spodem moje wolne tłumaczenie krótkiego tekstu tej piosenki.

 

 

Na długo zanim rozkocham cię w sobie,
Na długo zanim się zatrzasną sidła,
Opowiem ci swoje życie.

Chcę, żebyś wiedział, czemu spać nie mogę.
Sądź mnie łagodnie, póki jesteś obok;
Opowiem ci swoje życie.

Chcę, byś mnie kochał takim, jakim jestem,
Żebyś mnie kochał i kochał namiętnie;
Opowiem ci swoje życie.

Byś się dowiedział o mym życiu, świecie,
Pragnieniu, lęku i o tym, w co wierzę,
Opowiem ci swoje życie.

Na długo zanim rozkocham cię w sobie,
Na długo zanim się zatrzasną sidła,
Opowiem ci swe życie, póki jesteś obok.

 

 

– Moja mama, też lekarka, miała za sąsiadkę panią docent psychiatrii z Sobieskiego. Na zewnątrz klatki był domofon, ale od wewnątrz też nie było klamki, tylko taki okrągły uchwyt, i trzeba było nacisnąć guzik na ścianie spory kawałek od drzwi, żeby się odblokowało, i zdążyć otworzyć, dopóki brzęczy. Więc za każdym razem, kiedy pani docent chciała wyjść z klatki, pukała do mojej mamy i prosiła: „Pani doktor” – bo one sobie doktorowały, oczywiście – „Pani doktor naciśnie, to ja sobie wyjdę”. No i moja mama uprzejmie naciskała, a pani docent sobie wychodziła. W którymś momencie mama zaczęła mieć już mieć tego dosyć i nie bez złośliwości zapytała sąsiadkę, czy pomyślała, co będzie, jak kiedyś nie będzie jej, mojej mamy, w domu i nie będzie komu otworzyć, i jak wtedy się wydostanie z budynku. Na co usłyszała pełną zatroskania i lęku odpowiedź: „A wie pani doktor co, ja już od dawna się tego boję…”.

– Gdzie ja taki halogenek dostanę? Nie mam pomysłu.

– Jak to gdzie, w Sezamie.

– Nigdy tam nie byłem. Boję się tam pójść. Znajomy pytał tam kiedyś o płyn do srebra w moim imieniu, to go prawie te baby, takie w podomkach z włochatymi pachami, zlinczowały. Boję się, że mnie pobiją albo zrobią mi zdjęcie do gablotki „tego klienta nie obsługuje się”.

– Wiesz co, nie stójmy na tym mostku.

– A, bo ty nie lubisz wody.

– Ogólnie lubię, lubię pływać, ale nie lubię głębokiej, ciemnej wody, przeraża mnie. Budzi we mnie jakiś pierwotny lęk.

– Tak, to bardzo… Topiczne.

Zestawienie fraz, po których w ostatnich tygodniach trafiano przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

lek liryka

zboczenie szymanowskiego

imperatyw kopulacyjny

jaki jest inny oprocz stosunku sposob zarazenie condylomata accuminata

co znaczy w slangu gubi kartofle pedal

semantyczność wiersza sum brzechwy

dermatywistyka

gry operacje brzuha i dupy i pitoka u kobied

najwiekrze przedmioty wkladane w cipe

dziwka synonim a pornografia

kokieteryjny mejl

chuj to nie słowik

nie jest zobligowany do dalszej konwersacji z tobą

Badajcie się, na Boga! […] Badajcie się, na Boga!

[Irena Santor]

*

Jeśli lek jest stosowany długotrwale mogą wystapić objawy przewlekłego zatrucia kwasem borowym takie jak zaburzenia żołądkowo-jelitowe, zapalenie skóry, zaburzenia miesiaczkowania, niedokrwistość, osłabienie, drgawki i wyłysienie.

[doz.pl]

*

Jeremi wczoraj wypił 10 ml (5 ml soczku jabłkowego + 5 ml wody) i srajkał chyba z 8 razy i to taką dość luźno

[z forum dla mam]

*

Przy pomocy Przedstawicielstw Regionów i Wspólnot Belgii w Polsce oraz naszych pięciu (wkrótce sześciu) Konsulów Honorowych, z siedzibami w rożnych polskich miastach, postaram się jak najlepiej promować nasze interesy i wspólne wartości oraz budować osobiste i instytucjonalne więzy, które pozwolą na polepszenie stosunków pomiędzy naszymi obydwoma krajami.

Raoul Delcorde

Ambasadora Belgii

[list ambasadora Belgii, tutaj]

*

Ludzie oczekują ode mnie czegoś więcej niż od normalnego Kowalskiego, tak? To nazwisko zobowiązuje i jest to bardzo motywujące, ale staram się to oddzielać, bo kreuję swój własny styl i jestem gdzieś tam jakiś inny. Jakoś jestem zupełnie inną personą w tym świecie. Gdzieś tam to innych kłuje w oczy, ale jestem inny – kolorowy!

[Piotr Kukulski]

*

Lek przeciwgrzybiczny dostępny bez recepty

[reklama preparatu firmy Scholl]

Ale pan przeszczelił. Półtorej procent.

[Zbigniew Ziobro w „Piaskiem po oczach”]

*

Nowy rok to dobra okazja do poczynienia postanowień. Wszyscy robil­iśmy to pub­licznie, w szkole, na lekc­jach wychowaw­czych, ped­a­gog­icznych, bib­liotecznych albo języka pol­skiego. Wtedy było nieprzy­jem­nie i przede wszys­tkim – nieszcz­erze.

[wyzwanie52.pl]

*

Ups Test Optimal, test ciążowy, płytkowy, 1 sztuka

[doz.pl]

*

Jesteśmy w kryzysie, tkwimy w nim i coraz częściej mam poczucie, że ogarnia mnie grzech acedii, „choroba duszy”, którą poznałam w Ziemi Jałowej, w czasie rosnącej liczby twórców przy malejącej liczbie odbiorców. Jak się z tego wymiksować? Czy jest lekarstwo na kłujący w oczy kicz, rozedrgane alikwoty rozrywające słuch?

[Małgorzata Południak tutaj]

*

Drogi Kubusiu, jeśli czujesz się samotny, odrzucony i nieprzygarnięty, to proszę bardzo, zapraszam na popisowe ciastka owsiane […] Tylko miej aktualny zestaw szczepień ze sobą. Licho bowiem nie śpi.

[Karolina Korwin-Piotrowska do Kuby Wojewódzkiego]

*

Nie akceptuję faktu, że ludzie małych miasteczek i wsi posiadający własny kawałek ziemi, kupują w pobliskich supermarketach niewiadomego pochodzenia warzywa i owoce, zamiast wzorem wielu lat posiać własne / hiper lokalny znaczy : z własnego i jest to trend światowy!

[Wojciech Modest Amaro]

*

Seks analny chyba nie budzi tak rozumianego szczęścia jak napisałem powyżej. […] Mamy w sobie ten Boży pierwiastek, który uczula nas na pewien niesmak, który deprawuje. Ja, gdybym miał udzielać jakiś porad małżeńskich osobiście bym zniechęcał do oralnych czy analnych form współżycia o ile to jakieś w ogóle współżycie.

[forumchrześcijańskie.org]

– A wiesz, że mój [heteroseksualny] współlokator sprowadził sobie pannę? Siedzą przy stole, pewnie będzie seks. Ja udaję, że mnie nie ma, schowany.

– On sprowadził pannę – ja odkażam wannę; on przyszedł z dziewczyną – klozet chlorem spłynął; będą inne panie? – dezynsekcja w planie!

– No właśnie. Boję się robali i damskich włosów. No i że coś ukradnie. Z tymi babami to nic nie wiadomo. O nie, przestali gadać. To zły znak. Chyba powinienem wyjść zza szafy.

Leżymy zwróceni do siebie twarzami, rozmawiamy tuż przed zaśnięciem. Widzę, że twarz mu tężeje, jest jakiś nieswój, wbija niespokojny wzrok w okolice mojej głowy.

– Czemu ty się tak dziwnie patrzysz?

– Nic, nic.

– Ale co jest?

– Nie przysuwaj się z tą poduszką do mnie, okej?

– Tą?

– Nie, tym jasieczkiem śliskim.

– Dobra, ale czemu?!

– Nie znoszę dotyku satyny. Jakby mnie obłożyć satynowymi poduszkami, tobym się chyba udusił. Irańskie więzienie, mogliby mnie tak torturować.

——————————————————–

por. efekt patyczka w słowniczku

Dziś pragnę oddać głos niezwykłej lekarce, kompozytorce, piosenkarce, a przede wszystkim – poetce. Ona łączy w sobie i skupia jak soczewka trzy najważniejsze, najbardziej inspirujące mnie tematyki: literaturę, medycynę i muzykę. Najlepiej, jeśli damy przemówić (i zaśpiewać) samej autorce.

MOJE DOŚWIADCZENIE

 

Lek „X-Y” pacjentowi G. J. zaaplikowałam,

gdy już cienia nadziei na jego wyleczenie nie miałam.

 

Oporny na leczenie wyprysk hyperkeratotyczny stóp,

Nie opuściłby pacjenta tego z pewnością już po sam grób,

 

Gdybym nowego preparatu – dwa razy na dzień nie zastosowała,

Postać maści, nie kremu, w tym przypadku leczniczym wybrała.

 

Pozytywny efekt terapeutyczny był natychmiastowy !

Doprowadził on mnie i pacjenta niemal o zawrót głowy.

 

Tak szybkie ustępowanie przewlekłych ognisk chorobowych,

Równolegle podana regresja objawów podmiotowych,

 

A więc zmniejszenie świądu, bólu, uczucia „kłucia”, „ściągania’,

Od tej chwili, można powiedzieć, pacjent nie chodzi, lecz – gania !

 

Żadnych objawów niepożądanych nie zaobserwowałam,

Choć pilnie pacjenta, podczas badania, zawsze oglądałam.

 

Z radością pozytywny efekt terapii odnotowałam,

Lek „X-Y” dla opornych dermatoz – zarezerwowałam.

Polecam też piosenkę Miłość kontra śmierć  oraz galerię zdjęć autorki.

Obraz 563

Stronę tej pani pokazał mi Rabbio, spędziliśmy na niej bitą godzinę. Teksty, galerie, nagrania. Nie do opisania.

Znajomy pyta, kto się z nim przejdzie na rundkę po kościołach, żeby coś tam pooglądać. Inny odpisuje:

– Gdyby nie to, że nie znoszę przebywać w pomieszczeniach, gdzie sufit jest bardzo wysoko, i to sprawia wrażenie, jakby miało się wszystko na mnie zawalić, tobym się wybrał, jakbym był w Wawie.

– Ależ ta reklama Faringoseptu, w której koleś kojarzy nazwę farmakologiczną*, a nie pamięta nazwy handlowej leku, jest durna.

– Tak, to jakby powiedzieć: „Kochanie, jak no się nazywał ten lek, no, ten z acetaminofenem, pseudoefedryną i dekstrometorfanem, no… Gripex!”

——————————

* Ambazon.

Około dwóch tygodni temu kupiłem zestaw przyzwoitych serów – camembert oraz brie de caractère, bezkompromisowo francuskich, nie po polsku złagodzonych. I, och, charakteru im odmówić nie można. Czuć je było już wówczas, gdy przezornie zamykałem je w szczelnym w swoim mniemaniu pudełku i wstawiałem do lodówki. Przydadzą się do jakiegoś wina czy coś, pomyślałem. Okazji na wino nie było, więc leżały tak, leżały, z terminem do końca grudnia. I śmierdziały coraz bardziej mimo umieszczenia w pojemniku, a ja czułem rosnący dyskomfort przy otwieraniu lodówki.

Trzeba zjeść, przekonywałem samego siebie, przecież zawsze przestają wonieć wraz z pierwszym kęsem. Ale jakoś się nie składało i nie zjadało. Kupiłem nawet wino, żeby miały czemu towarzyszyć; wino wypiłem, serów nie zjadłem. Ba, nabyłem specjalny nóż, co miało mnie sprowokować do konsumpcji wedle wszelkich reguł, a nawet z pewną pompą i dumą wynikającymi z podwójnie właściwego postępowania: nie dość, że wreszcie zjadłbym te sery, to jeszcze pokrojone lege artis. Nic to nie dało. Potem na dwa dni wybawił mnie wyjazd. Wróciwszy, posprzątałem zastępczo kuchnię (i rzutem na taśmę łazienkę, od umycia okien powstrzymując się cudem i z trudem), ale to nie ona była źródłem problemu, a zatem sprzątanie pomóc nie mogło.

Zacząłem się bać zaglądać do lodówki, zjadłem dwa razy na mieście, żeby nie musieć gotować, co wiązałoby się z wielokrotnym otwieraniem ustrojstwa na oścież. Po mleko do kawy sięgałem, lekko uchylając drzwiczki i natychmiast je zamykając. Napoje zimne, które lubię naprawdę schłodzone, trzymałem na zabudowanym balkonie i doprawiałem lodem z osobnego zamrażalnika. Pudełko urosło w mojej głowie do rozmiarów grobowca Agamemnona, a idea zdejmowania zeń wieczka i oceniania przydatności serów do spożycia majaczyła złowrogo na horyzoncie, jakby w grę wchodziła co najmniej ekshumacja masowych mogił.

Jaka historia, taki finał. Otworzyłem lodówkę, tyleż przewidująco co odruchowo wstrzymując oddech, wyjąłem pudełko, ściągnąłem nakrywkę, sprawdziłem, czy sery na pewno nie są już po terminie (co usprawiedliwiałoby ich natychmiastowe wyrzucenie do śmieci i bezzwłoczne wyniesienie worka), a stwierdziwszy ich nominalną przydatność, rozpakowałem. Wyglądały doskonale, smakują dokładnie tak, jak można było z łatwością przewidzieć – znakomicie. Zapach przestał mi przeszkadzać, gdy tylko przełknąłem pierwszy kawałek.

W tej opowieści nie byłoby niczego niezwykłego: niejeden staje się zakładnikiem sprzętu domowego czy czegokolwiek w sumie, co ożywia i obdarza mocą magiczną ze względu na swój brak odwagi, organizacji czy zdolności decyzyjnej. A robienie wszystkiego, byle tylko nie pozbyć się łatwego do rozwiązania problemu, jest tak powszechne, że w zasadzie ledwie rzuca się w oczy, zwłaszcza że bywa niekiedy całkiem twórcze, a przez to pożyteczne. Rzecz jednak w tym, że nie zjadłem tych serów do końca, bo to za dużo na jeden posiłek, a są zdecydowanie za dobre, żeby je wyrzucić…

Cóż mi zatem pozostaje? Zamknę je w szczelnym pudełku i wstawię do lodówki. Nóż mam, pozostaje tylko kupić wino.

Film G. Lanthimosa Kieł jest wart obejrzenia. Poniżej fragment z tańcem do etiudy gitarowej Carcassiego op. 60 nr 7.

 

Kilka cytatów zamieszczałem tutaj.

–  I ten pies na Paluchu tak się bał, tak się bał, był zupełnie jak człowiek, jak zaszczute zwierzę.

 

 

Du sollt glauben und nicht wanken,
Daß ein’ Speise sei den Kranken,
Den’n ihr Herz’ von Sünden schwer
Und für Angst ist betrübet sehr.