Archives for posts with tag: literatura

Jak zwykle podczas pobytu u rodziców wracam sobie do dawno nieczytanych książek. Tym razem sięgnąłem po wysłużony egzemplarz „Nocy w bibliotece” Agaty Christie (przeł. Edyta Sicińska-Gałuszkowa). I czytam, marszczę w wannie, jak mawia Vrublini.  Zdzierżyłem kilka pierwszych rozdziałów.

Słowo „telefon” i „telefonować” na niecałej stronie użyte w sumie 9 razy. „Trup leżał w bibliotece!” (jakby powinien był leżeć w bawialni). „Spotkałam go w Paddington [jak szedł na pociąg]”. „Panie pastorze”. „To straszne dla pani” (w ramach kondolencji). Z jednej strony Dolly, Jane, Josie, z drugiej Józefina, Bazyli. „Zrobiła to straszne odkrycie”.

Ale odpadłem, kiedy zobaczyłem autorski pomysł na tłumaczenie ma’am (w ustach niezbyt rozgarniętej pokojówki). Tłumaczka proponuje… „prosz’pa”. Podczas gdy mamy przecież po polsku  „pszę pani” albo „proszę panią”… Apostrofy, takie polskie; inwencja, taka nieodparta. I mówimy o przekładzie, który po raz pierwszy ukazał się w 1947.

Kurtyna, prosz’pa.

– Marcin Świetlicki w obszernym wywiadzie przypomina nam, że niektórzy poeci naprawdę powinni pozostać przy poezji: „Państwo niech pomaga naprawdę potrzebującym. Literatura to nie jest niepełnosprawność, proszę pana. Tego nie trzeba wspierać. Pisarz powinien pisać dobre książki i koniec.”

– Nie macie większych zmartwień?

– Nie chcemy mieć. W tym rzecz.

– „Tristan i Izolda to jedna z nielicznych oper, których historyczne znaczenie daleko wykracza poza dzieje śpiewanego gatunku. Arcydzieło podsumowujące półtorawiekowe perypetie harmonii tonalnej i po zęby uzbrojone w amunicję, której przejęcie na początku XX stulecia przez najambitniejszych wagnerowskich następców ośmieliło ich do proklamowania dźwiękowej anarchii.”

– A któż tę poezyję sprokurował?

– Wstydził się podpisać. Tak czy inaczej za dział literacki odpowiada w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej niejaki Marcin Fedisz, legitymujący się doświadczeniem dziennikarza modowego.

– No tak… najważniejsze są fatałaszki!

– W punkt – właśnie mijaliśmy hostessę w stroju wieczorowym, wręcz nocnym. Ale roboczym.

– Czyli w pidżamie była?

–  Oj tam, w pidżamie. Nie wiedziałem, jak omownie powiedzieć, że wyglądała jak lampucera.

 

 

– Weź, napisz to jakoś tak ładniej.

– Jak ładniej? Ładnie jest.

– No wiesz, ty jesteś w tym dobry, w sensie, żeby to brzmiało jak taki ckliwy pierd.

 

 

 – Weź mi nic nie mów o Haydnie. Ja rozumiem, on był potrzebny w historii muzyki. Tak jak Balzak w historii literatury. Ale wolę się od obu trzymać z daleka. Tak jak od Beethovena, tego sadystycznego nudziarza o subtelności przemysłowej obieraczki do kartofli i polocie glebogryzarki.

– Skoro Hadyn był Balzakiem muzyki, to Beethoven był jej Dickensem.

 

 

Mieszka w zamku Odenthal pod Kolonią w Niemczech.  Księżna Irina Renata znana jest nie tylko z działalności charytatywnej, ale też z licznych prób nawiązywania między Polską a Niemcami kontaktów gospodarczych. To ona zorganizowała tzw. „misje handlowe”. W ciągu trzech ostatnich lat przywoziła m.in. do Małopolski niemieckich przedsiębiorców, aby zachęcić i…

[źródło]

*

Noclegi w Kompleksie Dworsko-Parkowym

[źródło]

*

Avaaz.org to 42-milionowa globalna społeczność, która pracuje nad tym by przekonania i poglądy ludzi na całym świecie kształtowały globalne decyzje

[ze spamu]

*

Marzenia ks. Waldemara Irka (+55 l.) o biskupiej czakrze legły w gruzach i mogły przyczynić się do śmierci!

[źródło]

*

Film reprodukuje schemat przemocowy – właśnie dlatego, że nie pokazuje seksu, który afirmowałby pragnienia, wolność i wybór.

[Inga Iwasiów, źródło]

*

Hair Concept: JAGA HUPAŁO born to create hair styling

[źródło]

*

Nie myślę o sobie jako o poecie. Poetami są czy też byli: Miłosz, Herbert, Szymborska, Zagajewski, Świetlicki. Piszę wiersze, teksty – raz lepsze, a raz gorsze. Na określenie poeta trzeba sobie zasłużyć. […] Poza pisaniem wierszy jestem również ojcem, partnerem, pracownikiem. Wiodę normalne życie. Jestem typowym facetem, który czasami sięga po pióro.

[Mariusz Jagiełło, źródło]

 

 

 

Anna Bonitatibus […] posiada dyplom z wyróżnieniem w zakresie śpiewu i gry na pianinie.

[TW-ON, źródło]

*

Aleksandra Kurzak: na sianie i w filharmonii

[Jacek Marczyński, źródło]

*

Love is what makes sex more than masturbation. If there is no love even if you are really with a partner you masturbate with a partner.

[Slavoj Žižek, „HARDTalk”, 12.01.2010]

*

Już same nazwy chemiczne leków nasennych – paraldehyd czy wodzian chloralu budzą moje wątpliwości. Ten pierwszy powstaje w wyniku procesu chemicznego nazywanego polimeryzacją aldehydu octowego. Kojarzy mi się z piciem octu i tworzywem sztucznym, a to już z pewnością nie skłania do zażywania. Kiedy dowiaduję się jeszcze, że takie preparaty oraz wspomniane barbiturany uzależniają, staje przede mną wizja narkotykowego nałogu i konieczności połykania tabletek do końca swoich dni. Wątroba z pewnością się zbuntuje, podobnie jak już nadwyrężony zębem czasu żołądek.

[Ania Chmielewska, źródło]

*

Zawsze miałem się za ostatnią nogę i analfabetę plastycznego. Tymczasem okazuje się, że to kolejne superprecyzyjne narzędzie do wyrażania siebie! Co maluję? Ilustracje do mojej prozy. Rysuję na stronach tytułowych (i wszystkich innych pustych) swoich książek jakby alternatywne okładki i ilustracje. W ten sposób czuję się trochę, jakbym interpretował moją prozę, i rozumiem doskonale pasję Szymborskiej do jej wyklejanek.

[Michał Witkowski, źródło]

*

Jego piękny tenor przenika do głębi. A zatem, na kolana wierni! – wierni czytelnicy „Ruchu Muzycznego” i wierni żołnierze wieloletniej wojny o dobre imię Moniuszki. Słuchajmy płyty, na której polscy muzycy z miłością, zrozumieniem i talentem wykonali jego muzykę.

[Małgorzata Komorowska, źródło]

*

Krem Skin-Absolut ma czarną konsystencję

[źródło]

*

Na pytanie, czy możliwa jest polityka poza konfliktem, odpowiedź jest jedna: NIE. Ale na pytanie, czy możliwa jest polityka, która nie czyni z konfliktu swojej alfy i omegi, należy natychmiast odpowiedzieć: TAK. Różnica między tymi dwiema replikami jest różnicą poziomów modalnych; podczas gdy pierwsze zdanie jest opisowe, drugie ma charakter wyraźnie normatywny. […] diagnozy trzymające się twardych faktów usuwają w cień etyczne postulaty

[Agata Bielik-Robson, źródło]

*

Louis Vuitton – luksusowy francuski dom mody z centralnym zarządem w Paryżu, stworzony w 1854 przez francuskiego rzemieślnika i przedsiębiorcę Louis Vuitton (1821/92), który początkowo w pierwszych latach produkował ekskluzywne torby i bagaż.

[Wikipedia, źródło]

*

Na koniec złota myśl. W zgodzie z pewną logiką (zwaną pynchonowską) stara kobieta z workiem na śmieci powinna zostać ministrem środowiska. Nikt jednak nie może jej znaleźć, by móc zaproponować jej pracę. To przypadek poezji (czy sztuki w ogóle): i ona – jako odpowiedzialna za zapadające w naszą zbiorową świadomość obrazy i znaczenia – mogłaby być w nieco innej pozycji instytucjonalnej i politycznej, ale, no cóż – nadal nie jest. Szkoda, bo czas już najwyższy.

[Anna Kałuża, źródło]

– La, la, la, la, la – la – laaaa!

– Ślicznie! Co to?

– A cały dzień dzisiaj układają mi się takie  melodyjki. Mógłbym być kompozytorem klasycystycznym.

– Wtedy to każdy mógł być kompozytorem. Jak ktoś w osiemnastym wieku w ogóle umiał w Polsce czytać i pisać, to zwykle niestety nie mógł się powstrzymać przed jakąś formą twórczości, i my to teraz musimy czytać i tego słuchać.

– Książek w formie elektronicznej przybywa – chęć kupowania papierowych nie maleje.

– Elektroniczne kupuj te fajne, papierowe te niezwykłe.

– Ojoj, to znaczy, że duża część literatury polskiej, z większością lektur na czele, nie ma jeszcze swojego nośnika?

– Można by go poprosić, żeby napisał długą przedmowę albo posłowie…

– Ja lubię, jak jest krótka przedmowa i długie posłowie.

– Ja raczej odwrotnie.

– Ale ona mówi o seksie, prawda?

– Prawda. Ja też lubię odwrotnie. Długa przedmowa i krótkie posłowie.

– Oj tam, wy piszecie, a ja czytam, więc lepiej słuchajcie.

– Szkoda, że nie mamy tej, no, kaczuszki.

– Czego?

– Oj, kubeczka. Zapomniałem tego słowa, więc użyłem innego, pierwszego lepszego na „k”.

– Cóż, mogłeś w sumie wybrać gorzej.

– Wrócę dziś sobie do domu i będę czytał książkę o piratach.

– O, a dla jakiego odbiorcy to jest przeznaczone?

– Tam jest bardzo dużo o seksie i jest przeklinanie, to tak czternaście plus.

– Toż to istny Bernhard!

– Chyba burnhard. Inna nazwa rzeżączki.

– A to jest fajna książka do czytania?

– Czy ja wiem… Chyba tłumaczenie tej książki było przyjemniejsze, niżby było samo jej czytanie. To jak z Schubertem, którego zwykle przyjemniej się gra, niż słucha, bo jak się gra, to trudniej jest usnąć.

Śniło mi się, że byłem w restauracji z Dorotką, Rabbiem i Magdą Gessler. Ta ostatnia czepiała się kelnerki („Pani skwaśniała i śmierdzi!”), krytykowała potrawy (słusznie, bo sosy zawierały za dużo mąki) i perorowała na temat literatury współczesnej. Ja uparłem się, że muszę zjeść grzyby, więc wcinałem sałatkę z tartej marchewki i surowych kurek. W którymś momencie poszedłem do łazienki i przy okazji z kuchni restauracyjnej zwinąłem jajko na twardo, które następnie zjadłem wraz ze skorupką. Magda Gessler nalegała, że muszę za nie dopłacić trzy złote.

Obudziłem się z lekką niestrawnością.

– Na pewno ma lekkie pióro.

– Czasem lekkie pióro nie jest w stanie udźwignąć ciężaru tematu.

– A swoją drogą jak już jesteśmy w tematyce sakralnej… Jechałam ostatnio metrem i czytałam O Evangelho segundo Jesus Cristo Saramago. I stałam z tą książką nad zakonnicą. Zdaje mi się, że widziała tylko Jesus Cristo na okładce, bo spojrzała na mnie takim wzrokiem pełnym miłości i uśmiechała się przez całą drogę. Myślę, że gdyby miała świadomość treści tej książki, w oczach miałaby raczej ogniki, parafrazując klasyków.

 

 

Rzymska skrzynka pocztowa

 

Proszę unikać tej skrzynki,
radzili mi znający miasto:

nie wiadomo, kiedy ją opróżnią.
Może za osiem tygodni?
Może dopiero
w przyszłym roku?

Nabrałem więc wielkiej sympatii
do tej zakurzonej skrzynki.

Pisałem pilniej niż kiedykolwiek
i nigdy nie używałem innej.

 

[Rainer Malkowski, przeł. Andrzej Kopacki,
więcej wierszy Malkowskiego w „LnŚ” 5-6/2014]

– Przybyszewskiego uważa się za prekursora współczesnego (dwudziestowiecznego) satanizmu intelektualnego.

– O mój Boże, przecież to gorsze niż… Polsat.

Alkohol niewątpliwie zniszczył Audenowi zdrowie, ale powiedziałby pewnie, jak Churchill, że więcej mu w życiu dał niż zabrał. Jest uważany za największego poetę angielskiego XX wieku.

[Marcin Król, tutaj]

*

W relacjach z dziećmi wychowawców sztokholmskiej Egalii mają zakaz stosowania zaimków osobowych „on” i „ona”. Dopuszczalny jest zaimek rodzaju nijakiego „ono”, zapożyczony ze slangu lokalnych homoseksualistów i feministek. Jak przekonuje dyrekcja Egalii, za pomocą takiego eksperymentu przedszkole chce uwolnić dzieci od „genderowskich stereotypów”.

[Gazeta Prawna, źródło]

*

Gigantyczne akwarium pękło, wylewając na nich wodę pełną ryb, w tym rekinów i żółwi.

[tvn24]

*

W dzisiejszych czasach twarz i uśmiech to wizytówka człowieka. Ludzi fascynują lśniące, białe zęby. Piękny uśmiech to oznaka zdrowia, siły, szczęścia, spełnienia. Wielu pacjentów zgłasza się z problemem żółtych zębów. Każdego dnia przeżywają wstyd, niepewność społeczną, boją się wyjść do ludzi i spontanicznie śmiać. Wielokrotnie dostajemy informacje, że ich życie się zmienia, gdy zadbają o swoje uzębienie.

[reklama, źródło]

*

Film ukazuje precedens niepohamowanych schadzek średniej klasy dziewczyny z Francji. Goszcząc w hotelach, parkach i na cmentarzach, popada w prostytucję, poznając cierpkie niuanse burdelu i swój finał „wybawienia”.

[źródło]

*

To starożytne miasto pełne jest cieni odległej przeszłości rzucanych przez ogromne budowle. […] O jedzeniu rozmawiałam z właścicielem, który robi wrażenie człowieka bezwzględnie oddanego serom.

Magda Gessler, „Newsweek” 8/2014

*

– Darek Foks znany jest też z nietypowej definicji prozy i poezji – przypomina dr Adam Poprawa. – Proza jest wtedy, gdy z lewej i z prawej jest równo, poezja – gdy z lewej równo, a z prawej poszarpane – śmieje się juror.

[źródło]