Archives for posts with tag: literaturoznawstwo

– Ktoś napisał, że nazwiska najlepszych współczesnych poetek polskich kończą się na k.

– Co mówisz? Jakie słowa na „k”? Kto tam znowu kogo obraża?

– Dawno temu, jak byłem we Francji, kupiłem sobie magdalenkę. Wiesz, żeby się poczuć jak Proust.

– I co?

– I nic. A nawet gorzej. To niebezpieczne jeść magdalenkę z herbatą.

– Tak! Te drobinki!

– Już widzę, jak się tym krztuszę.

– Ja też! Może to tak naprawdę na to chorował Proust, a nie na astmę.

– Byłoby to jakieś wyjaśnienie dla niedotlenionego tempa jego prozy.

 

[…] o uczciwość i sumienność w polskim środowisku literackim coraz trudniej […]

[Piotr Jemioło, źródło]

*

Zbiory Czartoryskich to jedna z najstarszych i najważniejszych kolekcji sztuki w Europie.

[źródło]

*

To znaczy, że możemy zlekceważyć intencje autora? Zawłaszczyć tekst i wykorzystać do naszych własnych celów? Ideologicznych? Jak jakiś bezdomny symbol? Instrumentalne traktowanie książek kojarzy nam się najgorzej: z terroryzmem, krucjatą, faszyzmem – przemocą i wojną. Doskonale pamiętamy czasy, kiedy literatura była ideologiczna niejako oficjalnie, kiedy słusznego politycznie wydźwięku pilnowała cenzura. Konkretna metafora bywała aktem obywatelskiej odwagi. Z ulgą przyjęliśmy szczęśliwy krach i kolejne, uwalniające literaturę, otwarcia.

[Agnieszka Wolny-Hamkało, źródło]

*

Ale wiersz jest ostrożny: bliskość – nawet jeśli się jej pragnie, ma się do niej pewną skłonność, czy też, czemu nie, „sentyment” – bywa dziś często nierozpoznawalna, wroga, agresywna. Słowem – skażona.[…]

Multikulturowość – to nie jest, niestety, lewacki wymysł, a kondycja i środowisko myślącego organizmu językowego, który konfrontuje się z kulturami jakże odległymi w obrębie czegoś co podaje się za monolit określonej tożsamości. […]

Ten rodzaj trudu jest wyrazem troski, która przemienia wiersz w czynność przekładową. Przekład taki wykazuje obcość w łonie samości. Kuba Pszoniak staje się więc poetą, przystępując do czynności przekładowej w obrębie tego samego języka. Bo mówić, mówić po jakiemuś – to mało, o wiele za mało.

[Kacper Bartczak, źródło]

*

Jak ugotować jajko na miękko.  To najlepszy sposób, aby ugotować idealne jajko na miękko z płynnym żółtkiem. Jak ugotować jajko na miękko nauczył mnie mój mąż kilkanaście lat temu. Tą metodą gotowania otrzymacie idealne jajko na miękko, płynne w środku ale ze ściętym białkiem. Nigdy już nie będziecie pytać, jak ugotować jajko na miękko. Mi zawsze wychodziło jajko zbyt płynne lub najczęściej zamiast jajka na miękko, otrzymywałam jajko na twardo.

[źródło]

*

Nie miej pretensji do trawy, gdy nie umiesz się na nią wysikać.

[Mo Yan, źródło]

*

Dialog z Innym. Po raz dziesiąty zabije Puls Literatury

[wyborcza.pl, źródło]

 

– Książek w formie elektronicznej przybywa – chęć kupowania papierowych nie maleje.

– Elektroniczne kupuj te fajne, papierowe te niezwykłe.

– Ojoj, to znaczy, że duża część literatury polskiej, z większością lektur na czele, nie ma jeszcze swojego nośnika?

– Masz, zabierz te książki, to jest do odstawienia gdzieś w sypialni, bo przyszły nowe i nie ma miejsca.

– Co tu jest?

Masa i władza, chwilowo nie potrzebuję. Dalej jest to głupie, nędzne, co dostałem z bieda-festiwalu. No i to coś.

– Dlaczego?! To jest taka ładna książeczka!

– E tam. Pierdmistrz pisze o pierdach, nie chcę tego tutaj.

– Ale przecież jest Od Ważyka do Asnyka!

– Prawie. To jest Od Rimbauda do Eluarda.

– Ale Ważyk napisał.

– No, nie da się ukryć.

 

 

– Czytaliście którąś z tych książek?

– Ja nie.

– Ja chyba jedną.

– Ja półtorej.

– To się nie opłaca, całe to czytanie, tak sobie ostatnio myślałam. Bo jak się chla przez całą noc, to następnego dnia widać, a jak się przez całą noc czyta, to wcale.

– Nie lubię mieć na jednym talerzu zakąski, zupy, dania głównego i deseru. A jeszcze bardziej nie lubię, jak ktoś mówi mi, że to najsłuszniejszy sposób jedzenia i kto tak je, zasługuje na doktorat z filozofii.

– Talerz z instrukcją obsługi jest niebezpieczny. Można podważyć, spojrzeć pod spód, można i się oburzyć. Z drugiej strony – chyba w smutnych czasach żyjemy. Takiej nieufności.

– Od wpatrywania się w talerz przez całą kolację można nie zauważyć ciekawszych rzeczy naokoło. Poza tym to nieładnie bawić się jedzeniem.