Archives for posts with tag: łohoho

– Czego tam nakupowałeś?

– Pasty, meridol, te wybielające, w promocji były, to wziąłem dwie.

– Weź ty, lepiej zacznij rejestrować rzeczy, które kupujesz.

– Jak to?

– Bo tydzień temu też były w promocji i wziąłeś trzy. Teraz mamy pięć. Szósta otwarta.

– Oj przestań. Zużyje się. Przecież myjemy zęby codziennie… Nawet czasem dwa razy…

– Ładny piesek! Rzadkie umaszczenie, chyba szylkretowe?

– O, zna się pan na amstaffach?

– Skądże, po prostu genetyka predysponuje mnie do nieco lepszego rozróżniania kolorów…

 

 

– „Gojdź szczerze o swoim związku z Olą Ciupą”. Chyba mnie coś ominęło.

– Nie chcesz, to nie gojdź, rany boskie, co mi tu bedzies ślotała, jak ta więdłocha z ciupą!

 – „My, ludzie sztuki, artystki i artyści, animatorzy, uczestnicy kultury, by bronić prawa każdego obywatela do nieograniczonego korzystania z dóbr kultury, powołujemy ruch KULTURA NIEPODLEGŁA.”

 – Dlaczego jest „artystki i artyści”, a nie ma „animatorki i animatorzy”, „uczestnicy i uczestniczki”?

– No właśnie! I czemu nie ma „kobiety i ludzie”?

 

 

– Nie wiem, czy ona jest specjalnie inteligentna. Ale na pewno skuteczna i w pracy sobie radzi.

– A kim jest?

– Inżynierem.

– Z kobietami inżynierami jest jak ze świnkami morskimi – ani to świnka, ani morska.

 

 

– Ładny facet.

– Ale w mokasynach na nadmiernie opalonej stopie.

– Mokasyny… Co za obuwie! Zazwyczaj jeśli nie jesteś rodowitym Włochem po czterdziestce, sączącym veneziano na Trastevere, to wyglądasz w tym nieszczególnie. To znaczy on też wygląda nieszczególnie, ale przynajmniej jakby tak… Na swoim miejscu.

– Tak. Mokasyny to przeważnie taki obuw dla taniego czarusia-podrywacza znad Morza Śródziemnego. Włosy na żel, złoty łańcuszek na szyi i brak górnej lewej czwórki.

 

 

– Węgorze w dupie.

– Co?

– No, Japończycy sobie wsadzają. To znaczy nie sobie, zwykle komuś. Jęczącej uczenniczce z pończoszkach. Bo u nich pornografia jest nie wtedy, kiedy są węgorze w dupie i skatofilia, tylko jak się pokaże narządy płciowe. Nie ma widocznych narządów – nie ma porno. Przedziwne to jest.

– Kultura brytyjska i japońska mają w sobie coś podobnego.

– W jakim sensie?

– No, że węgorze w dupie to jest okej, ale poklep kogoś po plecach nie tak, jak należy, albo użyj złej formułki pod listem, to przekroczysz wszelkie granice.

 

 

– Czuję się jakiś zmarnowany.

– Oo. Jak ci pomóc?

– Mam ochotę tylko na dwie rzeczy.

– Dwie poza śmiercią?

–  No, to trzy. Nachlać się albo pójść spać.

– Mogę pomóc ci w obu i to w ten sam sposób.

– Jaki?

– Idąc na miasto – z tobą albo bez ciebie…

 

 

– Co pijemy, dziewczyny?

– Ja nie jestem dziewczyną.

– A to niby czemu.

– No, raczej mam fiuta.

– A gdzie…?

– W dupie!!!

 

 

– Która jest?

– A bo ja wiem? Trzecia?

– Późno.

– Gdzie tam późno. Słowik to, a nie skowronek…

– W sumie i to ptak, i to ptak.

– Znaczy się, obleci?

– Był wielkim intelektualistą, jednym z ostatnich takich erudytów wśród poetów. Uwierzysz, że „Zbrodnię i karę” czytał czterdzieści razy?!

– Phi, ja zrozumiałem już za pierwszym.

 

 

–  Stwierdziła dowcipnie, że ma kłopoty z czytaniem ze zrozumieniem.

– Chyba z pisaniem ze zrozumieniem.

 

—————————————————

* Stan konta oka to 6800 zł za 16 miesięcy ciężkiej pracy.

– Znasz „I love you more than…” game?

– No raczej.

– I love you more than scat movies!

– I love you more than lesbian amputee fisting!

– I love you more than drink of seven dwarfs piss!

– I love you more than efukt!

– I love you more than Beata Kozidrak’s new song!

– Ja wszystko rozumiem, ale don’t be disgusting.

 

– Mnie się w tym zestawieniu rozmaitych flag LGBT podoba rozróżnienie na „osoby homoseksualne” i „lesbijki”.

– Widać kryptoheteronormatywne podejście autorów tego zestawienia – „lesbijki” są najwyraźniej bardziej męskie od „homoseksualistów”, więc ich pociąg do kobiet (takich długowłosych) to przejaw ich… heteroseksualizmu!

*

– Tylko co zrobić, gdy ci ze trzy flagi  pasują? Co? 

– Trzy flagi naraz? Rozedrzeć się!

– Albo rozedrzeć flagi i je zszyć razem w jedną.

– Human centiflag!

[dyskusja à propos zestawienia flag LGBT na stronie organizatorów Parady Równości]

Opus rectum to również „prawe, słuszne, szczere dzieło”.

– To bardzo prawdziwe. Naprawdę szczere!

– I głębokie. Biorąc pod uwagę, ile jelita mają metrów, to wszystko to, co się z nich wydostaje, reprezentuje chyba najgłębszą głębię człowieka.

W autobusie:

– Co Pan czyta?

– Wittgensteina, O kolorach.

– Witge co?

– Taki filozof.

– A co tu filozofić. Wiadomo, że białe to białe, a czerwone to czerwone. Znaczy… Czerwone to ruskie, ale ten Sztejn to pewnie jakiś Żyd albo Niemiec był.

Frazy, po których trafiano w ostatnim kwartale przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

 

 

dupczenie aleksandra

wizyta montera film porno

rzeżączka inna nazwa

czikulinka denerwuje

ulgix na pierdy

fyflok

przesłyszenia przejęzyczenia dziwne skojarzenia

i must be cruel only to be kind tłumaczenia

oj nie powstanę bom zamurowana

w jaki sposób dzik spędza zimę

piepszenie statystek w kakalko

śmierć antona weberna

ubrudze czymś potocznie

porno puszysta sra

bachor opowiadania erotyczne

autofellatio nauka trening

cytologie opowiadania erotyczne

marnacja antonimy

sztuczne fiolki lewicowe

nie do kata on należy

– Czemu ta kobieta dwa miejsca dalej tak głośno napieprza?

– Bo jest zatkana. Mówi potwornie przez nos, więc pewnie i uszy ma zapchane. Ale nie pociąga nosem, więc to nie katar, tylko jakaś patologia anatomiczna.

– Albo takie polipy, że mogłaby z nich ugotować zupę frutti di mare dla czterech osób.

– Ciekawe, dokąd jedzie. Może wysiądzie już w Poznaniu?

– To by wiele wyjaśniało. Jeśli poznaniaczka, to dlatego się nie leczy z tego zatkania, że po pierwsze nie wyda na lekarza, a po drugie, nie oddychając przez nos, może zaoszczędzić też powietrza!

– O, popatrz, strona mi się nie wyświetla.

– A mi się wyświetla. Czyli cię zablokowała!

– Pewnie za to, co napisałem o ludziach, którzy z cudzych zdań w stylu: „Zdarzyło mi się, że ktoś kiedyś…” robią sobie w głowie: „Zawsze każdy…”, dochodzą do wniosku, że ich to dotyczy, czują się osobiście urażeni i wchodzą w zaciekłą polemikę z poglądem, który bynajmniej nie został sformułowany, a tym bardziej nie pod ich adresem.

– Uderz w stół, a psychoterapeutka się (więcej nie) odezwie…