Archives for posts with tag: łohoho

– Chiński znak na „dziękuję” (謝) odczytany dosłownie to jakby „strzelać (射) słowem (言)”.      

– W tył głowy?

– Tak, to jest taka wdzięczność ukryta, ale głęboka i przenikająca.

 

 

 

– Coś mi się wydaje, że nie jesteś wybredny i idziesz z byle kim.

– Przyznaję się. Dowodem na to jest to, że teraz robię to z tobą…

– To, co mnie kiedyś strasznie podniecało, już mnie nudzi, dlatego od kilku miesięcy to ja jestem na górze.

– Dla mnie to całkiem naturalny rozwój spraw.

– No, nie jestem do końca przekonany. Kumpel mi napisał, że te sprawy seksualne idą już o tyle za daleko, że kolejnym etapem będzie posadzenie sobie w penisie rzeżuchy.

– Toż to czysta natura, bio-eko i w ogóle!

– Chapanie takiej dzidy to czysta eksplozja weganizmu.

– No, i wtedy nie ma kanibalizmu.

– I wszyscy szczęśliwi.

– I bozia nieobrażona.

– Matkobosko, czyli geje mają przewagę nad hetero!

– Nadmierne przywileje. I jeszcze im mało!

 

– A kiedy przyjdzie także po mnie / Masarz Prostaty purpurowy,  / by mi przez dupę wejść do głowy, / To będę jasny i gotowy.

– No, domyślam się, ze raczej jasny niż zwarty.

– Dużo zależy od masarza, w sumie.

– W drugim tomie esejów będą omawiane „smakowite”, jak zapowiada autorka, zestawienia rozwiązań artystycznych: Tycjan i Rothko, Tintoretto i Pollock. Brzmi ciekawie!

– Fakt. Ale smakowite…? To znaczy, że jak się beknie zeżartym Tycjanem, to powstaje Rothko? On jest taki eteryczny

– A jak się klekśnie przetrawionym Tintorettem, to powstaje Pollock…

– No i mamy doskonały przykład kopro-dukcji w sztukach plastycznych!

——————————————

* kopro-dukcja – zob. słowniczek mrówkodzika.

– Tacy młodsi kolesie zawsze odchodzą. Bo się w kimś zakochają, a młoda miłość jest bardzo zaborcza i pochłonięta sama sobą, to naturalne. Albo odchodzą, bo nie chcą się zakochać w jednym z nas lub nas obu. Dla nich to nie jest sytuacja win-win, tylko często loose, i to duży.

– No, jak duży, to znaczy, że się działo.

Oto frazy z wyszukiwarek, po których w ostatnich miesiącach trafiano na mrówkodzika:

 

„a ty matulu- a chtóz tam puka” w wykonaniu karola szymanowskiego. jaki ma nastrój

opowiadania.erotyczne.transwestytów.

lepetocha

oksana jakie masz zainteresowania

rodzice slangowo

dwójkąt

majtkowe wpadki

kontraptcja

osfata w ładomiu

co oznacza popsować

higiena dupy i huja

gay opowiadanie erotyczne wojek lub ojciec.

sua secum

życie bez jąder

niesforne pieleegniarki

piotrowy stolec

dyskret slang

Ślimak ślimak pokaż rogi a jak nie to wypierdalaj

fuggi fuggi fuggi tekst piosenki

więc ci nie żal rozboju,ale tylko strach kary?

– W Hali Mirowskiej na wejściu do spożywczego pryskają na ręce płynem dezynfekcyjnym.

– A potem w nie kichnij, obśliń i się podetrzyj. Wszyscy umrzemy.

– Tak trudno pokochać ludzi.

– Pokonać, niestety, też.

 

– Czy ktoś zna jeszcze jakieś miejsce, gdzie zabronione jest robienie zdjęć nagrobkom?

–  Berghain.

– W sumie tak. Tam ciała i tu ciała.

– Tam prochy i tu prochy.

– O, jakie ładne perfumy ma twoja koleżanka.

– Ona ma bardzo delikatne, raczej nie poczulibyście z tej odległości. To chyba moje.

– Hahaha, antyperspirant to jeszcze nie perfumy!

– W związku z sugestią, że moje perfumiarskie horyzonty ograniczają się do dezodorantów, poczułem się tak męski, że nie wiem, czy mam się obrazić czy podniecić.

 

– Nie widzą, że ona ma napad drgawkowy? Mogliby jej coś dać, lorafen czy co tam.

– Laremid.

– Albo laxigen.

– I to pomoże na drgawki?

– Nnnie…  Ale uczyni je bardziej spektakularnymi.

– Ej, popatrz. Fajne ma włosy pod pachami.

– Ta ma fajną dupę. Bo to, co mógłbyś wziąć za cycki, to dupa. Cycki są po bokach.

– Gdzie?

– No, tu.

– A, to te, co wyglądają jak oczy…

– To przejście…

– Co przejście?

– Pamiętasz Mateusza z motorem?

– No raczej!

– No, to właśnie tutaj mnie podniósł jedną reką za szyję na pół metra w górę.

– No. I to są wspomnienia! A nie jakaś tam wigilia z rodzicami…

 

 

– W dobie ruchów antyszczepionkowych choroby zakaźne coraz bardziej stają się problemem okulistycznym.

– Dlaczego?

– No bo na widok tego, co wyprawiają antyszczepionkowcy, lekarze chorób zakaźnych muszą z rozpaczy wydłubywać sobie oczy i wkładać je do dupy.

– From Wolska with lime… From Wolska with lice… From Wolska with lie…

– Czy możesz wyjaśnić, co próbujesz mi przekazać…?

– Próbuję napisać „From Wolska with love”, ale za cholerę nie chce mi się wstukać.

Wesoły Krakowski Prostak, Silny Kosmaty Byczek Piotruś Kowalski, Kocha Picz. Śmiały Padalec, Jak Then Koleś Gada, Chytry Oszust. Zaganiacz – Cudny Kolos! Grzeszny Sen Panów, Wieczny Postrach Bab.

Rucha Szparko Już Piąty Długi Dzionek, Asz Biedna, Luźna Cipa Gwizda, Wielki Cyc Klaska, Stuk, Puk, Dziurka Ciurka. Kudłata Wara Trzaska, Kuciapa Klekota, Pryska Gęsty Śluz. Żar Bucha, Zad Lata, Żywy Ogień, Sromek Pali! Oto Świetny Kochanek, Oto Jurny Buhaj!

Teraz Wspaniała Rozkosz, Ale Potem  Hańba, Troska, Żal: Fiutek Nader Swędzioł, Zielona Ropa Ciekała Cały Wieczór, Cewka Ślotała. Ojczenasz, Święty Jacenty, Ora Pronobis! Choroba, Zaraza! Potrzebny Światły Doktor. Konieczny Dobry Lek: Piguła Albo Plaster. Uważna Opieka, Morze Szpital.

Oto Nauka: Taki Miły Początek, Marny Jednak Koniec.

 

– Ojej, co to za dźwięk? Wprowadzili w pociągach komunikaty po hebrajsku?

– Nie, to tylko rzęzi zepsuty głośnik…

– Aha!

– Co „aha”?

– Przyszli.

– Kto przyszedł?

– Bóg seksu.

– A z kim?

– Jak to z kim? Z aniołem zagłady!