Archives for posts with tag: madka

– Znasz takie ćwiczenie na rozładowanie stresu? Trzeba zrobić zaciętą minę i z wściekłością wypowiedzieć słowo BĄBELEK. Wybuchasz śmiechem i napięcie mija.

– Znam, kiedyś działało. Ale odkąd pojawiły się madki ze swoimi bąbelkami, kontrast między wściekłym tonem a niewinnym znaczeniem słowa poszedł się grzebać.

– O, są nawet place zabaw dla bąbelków. Tuż pod oknami tych domków wypoczynkowych.

– Coś potwornego. Biedni rodzice nie mają się gdzie schronić przed swoimi pociechami.

– Przeciwnie! Taki plac zabaw to dla mamuś idealne rozwiązanie. Mogą puścić dzieci luzem, a same pogadać w spokoju.

– A że wszystkie mają do powiedzenia mniej więcej to samo, to kiedy jedna mówi, to druga, słuchając, też ma wrażenie, że mówi, i spływa na nią błogość. Prawie taka, jak przy kieliszku białego wina na śniadanie.

– Albo mówią wszystkie naraz, tak jak przecież najbardziej lubią, i żadna nic nie traci, bo mówią to samo, i każda jest szczęśliwa, bo może się wygadać!

– Tylko czasami zapada chwila niespodziewanego milczenia i na moment uświadamiają sobie, że wewnątrz są martwe.

– A twój mąż też zajmuje się literaturą?

– Nieee, on ma normalną pracę. Dzięki temu mogę być bezdzietną lambadziarą, która siedzi w książkach.