Archives for posts with tag: madrygał

Mój świecie rozsypany z kością zgruchotaną
świecie nieuleczalny kulejący świecie.
Wiosna znów cię nachodzi z zielenią przesianą
wiosna niczego nie wie i wiedzieć nie zechce.

Ona zna odrastanie i powroty wieczne
dla niej śmierć ze wskrzeszeniem spaja się bezpiecznie
Dla niej śmierć jest przed progiem, a za progiem przestrzeń.

Jej lasy nie siwieją
dni nie schną na wietrze
i codziennego „nigdy” nie wdycha z powietrzem.

kwiecień 75

[Joanna Pollakówna, Madrygał (o wiośnie)]

Skoro już o tym nie ma mowy, to pomieszczam specyficzny madrygał Gesualda, wraz z tłumaczeniem własnym.


Moro, lasso, al mio duolo,
E chi può dar mi vita,
Ahì, che m’ancide e non vuol darmi aita!

O dolorosa sorte,
Chi dar vita mi può,
Ahì, mi dà morte!

Konam znużony wśród bólu,
A ten, co me życie ma w mocy,
Zabija mnie, skąpi pomocy.

O, mój bolesny losie,
Ten, co mógłby dać życie,
Ach, tylko mi śmierć przynosi.

Właśnie, to skoro o podsumowaniach mowa (pół żartem, bardziej serio). Długi wstęp. Śpiewać zaczynają po drugiej minucie, jakby co.

I’ vo piangendo i miei passati tempi
i quai posi in amar cosa mortale,
senza levarmi a volo, abbiend’ io l’ale
per dar forse di me non bassi essempi.

 Tu che vidi i miei mali indegni ed empi
Re del cielo, invisibile, immortale,
socorri a l’alma disviata e frale,
e ’l suo defetto di tua grazia adempi;

 sì che, s’io vissi ’n guerra ed in tempesta,
mora in pace ed in porto; e se la stanza
fu vana, almen sia la partita onesta.

 A quel poco di viver che m’avanza
ed al morir, degn’esser tua man presta:
tu sai ben che ’n altrui non ò speranza.

[Petrarca, CCCLXV]

Idę i płaczę nad swym dawnym życiem,
Które oddałem miłości na świecie,
W lot się nie wzbiłem, mając skrzydła przecież,
By się pokazać godnym należycie.

Ty, któryś widział me niegodziwości,
O niewidzialny, wieczny niebios Królu,
Ratuj mą duszę zbłąkaną wśród bólu,
Jej słabość pokryj pełnią łaskawości

Tak, bym umierał w spokojnej przystani,
Przeżywszy burze i wojny; i  niechaj
Po próżnym bycie dobry kres nastanie.

W tej resztce życia, w ostatnich oddechach,
Gdy śmierć przybędzie, racz mi dać swe ramię:
W tobie jedynej nadziei pociecha.

[tłum. mrówkodzik]