Archives for posts with tag: maskotka

– Powiedziałem mu to.

– Co mu powiedziałeś?

Qué pequeñitas orejas!

– Co to znaczy?

– Że ma małe uszka. Śliczne ma. Myślisz, że zrozumiał?

– Nie wiem, ale pocałował mnie  w głowę i poszedł.

*

– Patrzcie, mam misia!

– Jakiego misia?

– Tu, misia maskotkę.

– Ojej, ale on ma… Cipę!

– Lepszy miś z cipą niż cipa z misiem.

*

– Podobacie mi się.

– On powiedział, że mu się podobamy? Nawzajem!

– Nie, powiedziałem: „Siedzicie sobie?”…

– A, tak czy siak nawzajem.

Znajoma o sporym plastikowym kocie, którego przyniósł uczestnik współorganizowanej przez nią konferencji w ramach wyrazu wdzięczności:

– Wszyscy traktują go jak maskotkę i pytają „Co to kurwa jest?!”.

– Serce jest takie namacalne, czuć przez skórę, czuć jego pracę w całym organizmie. Może dlatego stało się symbolem i wyświechtało.

– Oddychanie też jest przecież niesamowite.

– To czemu się tak nie skliszowało?

– Bo z oddechu nie da się zrobić maskotki walentynkowej.

– To dla mnie? Lemur?

– Tak, w przebraniu świnki morskiej.

– Świnki morskiej!

– Świnki zwykłej.