Archives for posts with tag: meta

– A propos czego to powiedziałaś?

– A propos tego, jak często sprawdzam wyniki.

– Wyniki czego?

– Wyniki wyników!

– Czemu się zagłodziłem? Nie wiem. Może byłem smutny, może coś. Może miałem wstręt do apetytu.

 – Nigdy przedtem nie słyszałem Fischera na żywo.

– Ja też nie.

– Ani Dieskaua.

– Rany, co za suchar.

– Bardzo na miejscu. Można sobie osuszyć łzy.

– Ja bym nie mógł być z biseksem. Zwariowałbym z zazdrości.

– Ja mam na to wyjebane.

– No widzisz, jak on ma na wszystko wyjebane?

– Mam wyjebane na to, jak mam wyjebane.

Kolejne zestawienie fraz, które wpisawszy do wyszukiwarki, ludzi trafiali na mrówkodzika. Nie jest ono specjalnie ciekawe, przyznaję. Najciekawsze jest tutaj domniemane rozczarowanie, które musi odczuwać większość osób wchodzących na mrówkodzika. Że nie znalazły tego, czego szukały.

piuska jana pawła ii z certyfikatem

dwubiegunówka

porno gay woda w cipie

jak wydepilowac penisa

wymagania w gejowskich filmach

klomb wiersze

blaha lujza kim była

metasen sen o śnie

majaczenie id

nocny ssak łysy ogon

penis – ciężar

sex z kobietą w odbyt musi być bolesny

doświadczenia wulgarne

podnieca mnie golenie głowy

utwory siedemnastowieczne zwane tombeau

anus to odbyt

zgwałtowana

komórka lokatorska

przeciw fochowe

„ty kurwo saficka”

srom niewieści zdjęcia

zajęcia a zainteresowania

mały polski dzik

Śniło mi się dziś, że przyśnił mi się odlotowy sen i przez resztę snu powtarzałam sobie ów sen over and over, żeby go nie zapomnieć i moc Ci go opowiedzieć – byłam pewna, ze Ci się spodoba. Niestety rano już niewiele pamiętałam. Ale cos tam spróbuję odtworzyć.

W tym śnie we śnie zwiedzałam studio filmowo-psychiatryczne, w którym można było przeprowadzać różne ciekawe eksperymenty, oglądać scenografie, a jednocześnie psychiatrzy mogli obserwować i badać reakcje zwiedzających. Jednym z punktów programu była wizyta w dostatnim, mieszczańskim niemieckim domu ze służbą żydowsko-ukraińską. Mogliśmy wcielać się w postaci domownikowi (tak dosłownie, tzn. wygląd tez nam się zmieniał) i doświadczać na własnej skórze, jak to jest być faszyzującą staruszką, której dom sprząta ukraińska dziewczyna lub jak to być ukraińską dziewczyną. Co ciekawe, bez względu na to, w kogo się wcielaliśmy, historia zawsze kończyła się mordem – albo staruszka/pani domu/przyjaciel domu, SS-man/ mordował służącą, albo służąca podkładała ogień pod dom…

Kolejnym punktem programu była wycieczka po ludzkim organizmie. Trzeba było wejść do jamy ustnej supermegawielkiego manekina i przez przełyk zjechać mu do… wiemy dokąd. Wrażenia były nieprawdopodobne – ja bardzo się bałam smrodu soków żołądkowych i treści jelitowej, przez którą musieliśmy się przedzierać, ale okazało się, ze to wszystko atrapy i nic nie śmierdzi. Ale poza tym wrażenie było bardzo realne. Aha, przedzieraliśmy się na czas. Ja niestety zaklinowałam się w jelicie, a ty już wszedłeś do środka, świetnie sobie radziłeś i zjeżdżałeś jelitami tak ziuuuuuuuuuuum! Więc musiałam wcisnąć się w ściankę jelita, żeby Cię przepuścić.

[jest to opis snu Agathé, pomieszczony za jej uprzejmym pozwoleniem; wytłuszczenia – mrówkodzik]