Archives for posts with tag: nauka

– Z tego, co ostatnio usłyszałam na zebraniu pracowników na Uniwersytecie, i tak nic nas nie uchroni przed rzezią niewiniątek i winiątek.

– W rzeź winiątek raczej nie uwierzę, a chciałbym. Mam wrażenie, że polskie środowiska uniwersyteckie to stado czarnych owiec, które trzyma w szachu potencjalnego „rzeźnika”. Albo choćby postrzygacza…

 

 

– Nauka polska to substancja czynna i tej jest niewiele, resztę stanowi massa tabulettae.

– Massa tabulettae, albo wręcz paraffinum liquidum ad 100,0. Bo ciecz dostosuje się do każdych warunków naczynia. A jak wpływa na organizm spożycie parafiny, to wiadomo…

 

– Dopisujesz coś do Results and Conclusions?

– Tak, próbuję uzasadnić nasze…  Nie, w sumie to po prostu wyszukuję wzrokiem pożądane słowa, które jakimś cudem stoją obok siebie i mają nas zaprowadzić tam, dokąd mamy dotrzeć.

– Wybornie. Tylko pamiętaj, podawaj jak najwięcej przypisów. To gwarantuje dotarcie do celu, a przynajmniej zmylenie upierdliwego recenzenta.

 

Lekcja historii w liceum. Niewiele umiem, albo gorzej: nawet w przybliżeniu nie orientuję się, jaką epokę omawiamy. Nauczycielka (którą, jak pamiętam, czule nazywaliśmy „Rudą Wszą”), zadaje nam pytanie, co to jest „Wesoły Trzeci Świat”.

Zapada długa cisza, aż wreszcie jakiś kolega (nieznany mi) ratuje klasę i rzuca: „Na przykład Skandynawia…?”. Na co Ruda Wsza radośnie podchwyca i rozwija, podekscytowana, swoim skrzekliwym głosem: „Tak! Wesoły Trzeci Świat – czyli wszystkie takie okolice, które wystają jak cycek! Może być rozmnożony na kilka, na przykład Skandynawia, Bułgaria z Jugosławią czy Indie.”

Potem na jakiś czas wychodzi, a nam puszcza muzykę i każe ją rozpoznać, a wszystko w ramach przerabiania tematu „Polska średniowieczna”. Dopiero pod długim czasie uświadamiam sobie, co to za utwór. Ten oto dość mało znany, a genialny, prewagnerycki Schubert, od 4’45”:

 

Ragen Klippen
Dem Sturz entgegen,
Schäumt er unmutig
Stufenweise
Zum Abgrund.

– Przecież 30 centymetrów to z daleka widać!

– No a może nie widać, co?

– Widać… i czuć!

– Ale jak czuć z odległości, to chyba nie do końca dobrze?

– To miała być synestezja!!!

– Aaaa… to ten nerw, który odkryli radzieccy naukowcy, co łączy oko z innymi częściami ciała…

– Z drugim okiem, jeśli wolno posłużyć się obleśnym eufemizmem…

 

 

 

1. Podryw na coacha

Jestem osobą która każdego dnia stawia kolejny cel i zadania i dąży do ich realizacji, która ma swoje plany i marzenia, dzień bez pracy nad sobą uważam za dzień stracony. Lubię spędzać czas aktywnie, biegać i chodzić na siłownie.

UWIELBIAM STRACH…
DLACZEGO? PONIEWAŻ ZA KAŻDYM LĘKIEM KRYJE SIĘ OSOBA, KTÓRĄ CHCESZ BYĆ. LĘK TO COŚ NIERZECZYWISTEGO, TO COŚ CO SAM SOBIE NARZUCASZ, JEŚLI MOŻESZ GO STWORZYĆ, TO ZNACZY, ŻE POTRAFISZ GO PRZEZWYCIĘŻYĆ…

DZIŚ ZROBIĘ COŚ, CZEGO INNYM SIĘ NIE CHCE.
JUTRO ZROBIĘ COŚ, CZEGO INNI NIE BĘDĄ W STANIE.

2. Podryw na SGGW

Pasyw jest jak rola, bez przeorania dziczeje….

3. Podryw na filozofa

Przez ostatnie trzy miesiące robiłem tu badania do artykułu naukowego o samotności życiowej osób homoseksualnych i dostępności sexu – jestem przerażony. Skąd w nas tyle obłudy i oceniania innych?

My Słowianie wiemy co zrobić, aby pała cały czas stała….
Nie daj Życiu się!!!!!!!!!! z nami napij się, olej smutki żale i baw się doskonale!!!!
Bo i cóż, na bogów, jest bardziej pożądane od mądrości, co jest doskonalsze, co lepsze dla człowieka, co dlań stosowniejsze? A przecież ci, którzy dążą do jej zdobycia, noszą właśnie miano filozofów; filozofia zaś (…) to nic innego jak umiłowanie mądrości. Mądrość z kolei jest (…) znajomością spraw boskich i ludzkich oraz podstaw, na których się te sprawy opierają.
CZY JEST TU JAKIŚ DOKTORANT???

Bacz byś w pędzie życia nie wyprzedził sam siebie.- Św. Augustyn

CZY JEST TU KTOŚ KOGO KRECI SPOCENIE SIE W POLSKICH TATRACH? Dwóch właśnie się ze mną wspina ku Bogu pełnym halnego Zakopanem. Są inni chetni?

3a. Podryw na religijnego filozofa

Boże naucz mnie cierpliwości wobec Boga…

Wobec Tego, który tak często wydaje sie bardzo odległy, taki niezrozumiały, tak często obojętny, lub przychodzacy zawsze za późno.
Kiedy tak przy okazji ostanich urodzin, dotkneła mnie ta ogromna siła przmemijania, wyobraziłem sobie chronologicznie siebie kiedyś tam.
Wchodze do pokoju, na prosektoryjnym stole leży czarny worek, otwieram go. W nim widze swoje ciało, zmęczone latami trudów, ciagłych walk, tylko z kim i o co? Patrze i zastanawiam sie czy to jeszcze Ja? czy już nie ja? Ja czy nie ja??? Leży takie bezbronne, czekajace na rozpad. Brak w nim świadomości. Wiec to juz nie osobowe Ja? Co sie ze mną stało? Gdzie jestem o ile w ogóle jestem?
Jak uniknać nieuchronnego? Jak walczyć z życiem, wiedzac jaki będzie jego final? Jak trudno wierzyć w życie wieczne, mając tylko ludzkie zmysłowe możliwości poznania????
Jaki wybrać sens, by kiedyś godnie umrzec????

Co w nim jest ważne? Miłość, a co to jest miłość??? Trzymiesieczny zwiazek z facetem pełen emocji, kończący sie w momencie wygrywającego egocentryzmu jednego z partnerów ??

Zupełnie jak w Uczcie-Platona, interlokutor Pauzaniasz wskazuje ze pewni ludzie bardziej kochają ciało niż umysł, i gdy ono przewiędnie to i milość pryska…Czy dziś nie jest podobnie?
W dialogu Fajdros pokazuje sie to inaczej, mianowicei tak, że jeśli zaczynamy od seksu, poznamy ciało, szybko nas to znudzi i nie mamy potrzeby poznawać przymioty ducha:). Uczmy sie filozofii, w niej jest kwintesencja odpwiedzi na ludzkie pytania egystencjalne.

 

Zdecydowanie FACETA / MĘŻA mi trzeba, jego smaku, zapachu, chciałbym patrzeć na ruchy, gesty, zarys sylwetki który powoduje taaaakie ciepło

4. Podryw na germanistę w potrzebie

RATUNKU!!! KTO NAPISZE MI PRACE MAGISTERSKA PO NIEMIECKU???!!!
Jestem wysokim facetem i germanista.Udzielam korepetycji z niemieckiego.
Szukam pracy zwiazanej z niemieckim-wiecie cos na ten temat,to piszcie!!!
POZDRAWIAM;)

5. Podryw na biotechnologa-ejdżystę

Wyizoluję Ci DNA i obalę browara. Kurwa ale jestem wszechstronny.

Mam już ojca. Nie szukam kolejnego. Odpuść sobie.

6. Podryw na aniołka, czyli na brak widełek

WSZYSTKIE OPCJE SĄ DOZWOLONE. ZAPYTAJ? JESTEM ZWYKŁYM SZARAKIEM JAKICH WIELU NA ULICY I TYLKO NA FOTACH WYCHODZĘ W MIARĘ OK, TAKŻE PANOWIE -OCZEKIWANIA W MIARĘ ROZSĄDKU! TROCHĘ PRZEROBIONY PRZEZ ŻYCIE. SZUKAM PODOBNEGO FACETA, KTÓRY MUSI BYĆ W MOIM TYPIE BEZ WIDEŁEK WIEKOWYCH. JEDNO JEST PEWNE, W ŻYCIU KOCHA SIĘ NAPRAWDĘ TYLKO RAZ, JA JUŻ W TO BAWIŁEM SIĘ. JEDNAK NICZEGO NIE WYKLUCZAM, ALE COŚ TAM ZAKŁADAM…, BO RÓŻNIE BYWA?

7. Podryw na wyluzowanego ateistę-izirajdera

nie jestem kurwa księdzem w zyciu idzie sie w parze”ta druga polowe serca”, wiec jasna sprawa ze lubie sie spotykac z ludzmi- tylko teraz jezeli sie nakrecam na czlowieka to daje mu wnioski z mojego poprzedniego zwiazku co mnie wkurwialo , co bylo nie tak – czego sobie nie zycze co po prostu niszczy ale nie odrazu tylko po jakims czasie wiec izzy izzy wszystko na spokojnie

Nie żyje George Michael. „Absolutnie ikona”

[Polskie Radio, źródło]

*

Ma ząbki, więc może zjeść. A że włożył kabanosa do nosa? Trudno. Ile trzeba czekać, żeby bateria rozlała się w żołądku dziecka? Ani minuty! A jeśli mały człowiek ściągnie na siebie ze świątecznego stołu talerz z barszczem? Jedźmy na SOR, bo oparzenie tłustą zupą są gorsze niż poparzenie herbatą. I mamo, nie blenduj zupy, do której wpadła ci żarówka. Bo na ostry dyżur może być za późno.

[tvn24.pl, źródło]

*

Zdaniem psychologów korzystanie z wolnego czasu – okrojonego współcześnie do minimum – stało się niezwykle trudne.

[„Polityka”, źródło]

*

Sama możliwość przeprowadzenia tych badań dla Angeliny Małachowskiej i jej kolegów z Petersburgu było cudem, ponieważ nie otrzymali oni środków finansowych i nie weszły one w zakres tematyki badań naukowo-badawczych.

[fronda.pl, źródło]

*

Wojtek Blecharz doszedł właśnie do tego kluczowego punktu w rozwoju artysty, kiedy już dojrzał, już jest pewien, już wie, „co” – ale jeszcze nie do końca wie, „jak”; wciąż poszukuje środków, próbuje i eksperymentuje. Przezwyciężył swoją traumę i znalazł swą tożsamość, pozostaje jeszcze tylko ją wyrazić. […]

W perspektywie twórcy – powołuję się na autoanalizę wykonaną na kalifornijskich studiach jako przygotowanie do doktoratu – znamienna okazuje się geneza dzieła. […] Dopiero impetus w postaci wówczas przeżywanej astmy, alergii i zaburzeń oddechu – tak ważnego dla wykształconego oboisty – naprowadził Blecharza na postrzeganie miechów jako płuc oraz „Hypopnei” jako dysfunkcyjnego oddychania, rozumianego także jako kryzys ducha.

[Jan Topolski, źródło]

*

Hotel… po latach widzę jako debiut, jakiego tylko poeta pragnąłby. Nie zależy mi na nagrodach ani na uznaniu ze strony jakiegokolwiek establishmentu, choć doceniam potrzebę istnienia takowego. Wolę pisać dla małego kręgu zwykłych czytelników. A spory wokół Hotelu… przyjąłem pozytywnie, jako znak, że książka spełniła swoje zadanie, czyli zwróciła na siebie uwagę.

[Szymon Domagała-Jakuć, źródło]

*

[…]Operę przyjęto wspaniale. Każdego wieczoru sala była pełna. Mozart z radości sprzedał konia, pił czarną kawę i palił fajkę.[…]

Czarodziejskim fletem rządzi magiczna cyfra trzy. Są trzy (powtarzane) akordy w intradzie, Trzy Damy, Trzech Chłopców, trzy świątynie Sarastra: Mądrości, Rozumu i Natury; zakochani Tamino i Pamina poddani są trzem próbom: milczenia, rozłąki oraz ognia i wody. Nawet inscenizacja jest trzecim wystawieniem opery w odbudowanym Teatrze […]

W liście do żony Mozart wyznał: „Kiedy siadam do fortepianu, żeby zaśpiewać coś z mojej opery, to zaraz muszę przerwać – zbyt wielkie to robi na mnie wrażenie”. Na samym Mozarcie to, co tworzył, robiło wrażenie? A cóż my mamy powiedzieć?

[TW-ON, źródło]

– Mam ochotę iść na miasto, ale nie wiem, czy mam siłę.

– Ja mam jutro pracę i szkołę. Do jednego mi się chce, a do drugiego mi się chce jak ateiście do komunii.

– Nie namawiam zatem. Ucz się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie.

– Nie wyrośnie, miałem już, ale sprzedałem, bo mi do fajek zabrakło.

– A mógłbyś mi pokrótce wyjaśnić, na czym polegają wybory prezydenckie w Stanach?

– Żartujesz chyba. Nikt tego nie wie! Chociaż co poniektórzy całkiem nieźle udają, że wiedzą.

 

 

Gerry Gomez[Gerry Gomez Pearlberg, w: Michał Tabaczyński, „Parada równości. Antologia współczesnej amerykańskiej poezji gejowskiej i lesbijskiej”, Ha!art, 2005]

  1. Oszczędź sobie czasu

Jestem w związku, więc jeżeli szukasz kogoś na sex lub coś w tym stylu, to oszczędź sobie czasu i nie pisz

  1. Jak, to?

Jak chcesz zagadać to napisz

  1. Przypadki chodzą po ludziach

Pytaj o hasło w przypadku, gdy chcemy zobaczyć gorących nagich zdjęć mnie, grubasie.

  1. Kryształ w cenie

Pytasz kim jestem ? – trudne pytanie nie łatwo mówić samemu o sobie,
lecz jeśli pytasz pozwól ,że teraz strofami wiersza odpowiem Tobie..
Jestem męzczyzną, jakich tysiące spotykasz co dzień, na każdym kroku,
ubrany w szary płaszcz codzienności, w marzeniach szukam życia uroku..
Raz jestem twardy jak tafla lodu,stając w obronie świętych wartości,
innym znów razem jak kryształ kruchy,gdy życie nie ma dla mnie litości…

5. Dymienie i dymanie

Czlowiek jest jak papieros… owinięty w białą bibułkę, ktora ktos zapala i zaciąga się nim kilka razy i zostawia wśród popiołu by dogasł…Raz, drugi, trzeci…Ulatuje z dymem i sam do konca nie wie, ile go jeszcze tak naprawde w sobie zostało….

Boże, nie pozwól bym stał się niedopałkiem,
Snującym się we własnych myślach bez celu.
Nie chce być taki, jak oni…
Zużyci, zduszeni, przepaleni brązową smolistą beznadzieją…

  1. Mój jest ten kawałek paszportu

pochodze z Zielonej Góry ale nie mieszkam tutaj… BERLIN! Prosze osoby by mi NIE PISALY bym w pisal ze mieszkam w Berlinie, sadze ze to moja sprawa co wpisalem

  1. Mów mi o mnie

Lepiej napisz, czy lubię pływać, niż czy się poznamy. A mając pusty profil.. przynajmniej napisz coś sensownego.

  1. Konsiliencja, konsystencja, konstypacja

Muzyka, literatura, film, sztuki wizualne.
Konsiliencja, mistycyzm scjentystyczny.
Różnorodny monogamiczny seks z ukochanym.
Rower, badminton.
Taniec.
Baśnie.

  1. Jak najbynajmniej

No cóż. Tym razem to nie fake’owy profil. Chyba każdy tu wraca. Wcześniej czy później idealna miłość okazuje się fiaskiem. Nie szukam wrażeń, bynajmniej nie na ten moment

  1. Pełen obraz

JA – takie krótkie słowo a kiedy wypowiada je ktoś kogo znamy, od razu widzimy w swojej świadomości obraz tej osoby, wszystkie jego cechy.

  1. Skutki odwodnienia

Czasem bujam w obłokach, zawsze mam nadzieję, że kiedyś się ułoży, że chociaż dzisiaj słońca nie widać to kiedyś wzejdzie i będzie mnie grzać tak mocno, że będę szukać sposobów na ugaszenie pragnienia. I choć często tracę przytomność to w końcu znowu wstaję i idę dalej.

12. Czyż nie dobija się czasu?

Po raz kolejny w tym śmietniku..
Sam nie wiem po co.
Nigdy nie jestem tu dłuzej niz dwa tygodnie bo nie ma sensu siedzieć dłużej i „koczować”, a na zabicie czasu mam inne zajęcia jak siłownie, czy przyjaciół :P więc nie czekaj na cud.

  1. Ba dum tss!

Fajny chlopak, uprawiajacy sport, lubiacy rajstopy i wszystko co z seksem zwiazane

  1. Rozwój i zwoje

Kim jestem?
Dobrym obywatelem Wszechświata. Od lat ćwiczę zachwyt nad codziennym zachodem tego samego Słońca.
Kocham pisać, rysować, grzać się nago w saunie i dawać sobie wycisk na siłce.
Tworzę plany marketingowe, oglądam dużo seriali, czytam różne książki i czasopisma. Jestem typem gościa z kubkiem ciepłej kawy w ręce, który zawsze powie coś miłego

Mój blog o rozwoju osobistym dla gejów (ma już milion wyświelteń!)

– Niektórzy polscy naukowcy rozumieją już, że to, że coś ma po polsku zniuansowane nazewnictwo, nie musi  oznaczać, że po angielsku jest tak samo.  I że kurczowe trzymanie się niektórych rozróżnień tylko po to, żeby oni czuli się bardziej u siebie, sprawa, że w efekcie czytelnik obcojęzyczny nie rozumie nic. A mógłby chociaż pojąć ogólną ideę.

– A tak to się z tego robi „Thank you from heaven”.

– Masz na myśli „from the mountain”?

obal

 

[wyborcza.pl, źródło]

– Taki Alex Ross to sobie może pisać o relacjach Straussa z Mahlerem i stosunku ówczesnej krytyki do nich, bo to wszystko, korespondencje, recenzje i tak dalej, zostało przetłumaczone na angielski.

– Wiesz przecież, że takich rzeczy nie wolno tłumaczyć na polski. Wtedy każdy by to mógł przeczytać. I z czego polscy muzykolodzy pisaliby swoje plagiatorskie doktoraty?

– Opowiedzieć ci bajkę?

– Opowiadaj. Ale będę nagrywał na dyktafon.

– To nie opowiem.

– Oj, przestań. Muszę nagrywać, bo inaczej nie zapamiętam bez zapisywania. A nie umiem zasypiać i notować jednocześnie. Ale jeszcze trochę łażenia do filharmonii i opery, i się nauczę.

– Przypomniało mi się jeszcze coś poza tymi boksytami, piargami i resztą geograficznego chłamu. Proso i sorgo. Przeklęte proso i sorgo. Żółtawe plamki na mapie jak mocz na śniegu. Jak żółć wrednej geograficy, u której nie wolno skreślać na klasówkach, bo skreślenie to błąd, to grzech, skoro skreśliłeś, to znaczy, że ściągałeś.

– To są zboża.

– Wiem, że zboża. Ale nie wiem jakie! Nie wiem, czy na mąkę, czy na kaszę, na biopaliwo, na przykład w postaci jakiegoś lurowatego północnoafrykańskiego piwa, czy na pastwę zwierząt i losu. Pół świata to uprawia nie wiadomo po co. To znaczy pewnie do jedzenia. A dla nas do wykucia na blachę. I tak do wyrzygania. Uzupełnij mapkę, pokoloruj, więc chodź, pomaluj mój świat na żółto i na brązowo. Proso i sorgo. Aż do zesrania. Do budowania domków z gówna.

– Na budowanie domków z gówna jest gówno. Kupa słonia.

– A wiesz, że nie wiem, co to są piargi?

– Poważnie?

– No nie wiem. Wiem, że są żleby i piargi. Limba i kosodrzewina.

– To są takie…

– Nic mnie to nie obchodzi! Dość tego absurdu polskiej szkoły. Za późno, dwadzieścia lat za późno. A do tego boksyty. Wiesz co to są boksyty?

– Nie wiem.

– No właśnie. Olimpiady z geografii, kucie, szczucie i wszystko, i wykute masz na mapce, gdzie te cholerne boksyty. I co z tego? Gówno wielkie z tego.

– To coś z żelazem chyba…

– Nie z żelazem, sprawdziłem sobie, dziesięć lat po skończeniu szkoły sobie sprawdziłem, się dowiedziałem, co to są te pieprzone boksyty. Krasy, uedy, wadisy i golfsztromy. Belfry z błędnym wzrokiem, zonanizowane tym bełkotem, otępiałe, kiedyś z pylicą płuc od kredy w powietrzu, dziś na haju od tych markerów do tablic, całe w niezdrowych rumieńcach na punkcie zmieniających się granic i procentów wydobycia błota z bagna w piątym świecie, ze stolicami państw świata klekoczącymi w pustej przestrzeni między uszami, z rocznikiem statystycznym na pulsującym podołku, z najdrobniejszymi dziurami na mapie polski za paznokciami, zaimpregnowane tymi pierdołami – i nie widzą, że my nic nie wiemy, nic nie rozumiemy, i też impregnujemy się tą ich zwiędłotą, tępotą, miernotą, i mechanicznie powtarzamy te terminy, które same z siebie są tak biedne, tak pegieerowskie, socrealistyczne, tak siłaczkowe, że nic tylko do ziemianki i żryć kartofli. „Uzupełnij mapkę, zaznacz pierdzirzeczkę, smródkę zapyziałą między Zadupiem a Wypizdowiem, i oznacz długość i szerokość”, i bezdenną płytkość oznacz. Piargi i boksyty, kurwa, tyle lat w szkole, a ja latami nie wiem i nie wiem, co to są te piargi i boksyty, jak krew w piach, zaiwaniają, ględzą o tym, piargi, boksyty, boksyty, piargi, te baby, dziady od geografii, jęczą, nudzą, piardżą. I tyle z tego.

– I są jeszcze namorzyny…

 

 

 

 

– O, popatrz, August II, mój ulubiony król z dzieciństwa.

– Dlatego że był mecenasem sztuk i nauk?

– Nie.  Dlatego że przypominał Louisa de Funèsa.

– Jak możesz pić coca colę? Przecież ona usuwa rdzę!

– A ty, jak możesz pić wodę? Przecież ona wywołuje rdzę!

– Popatrz, jaka ta wasza fizyka jest poetycka! Filtering photos from the memory… Jakby na filtrze serca odsączać wspomnienie pikniku, gdzieś na łące, nad rzeką…

– Poetycka to jest łąka i rzeka, reszta to chleb powszedni.