Archives for posts with tag: nawiedzenie

– O, Marta znowu hałasuje na górze.

– Jaka Marta?

– Duch Marty.

– Duch? Hm… My też przedwczoraj słyszeliśmy jakieś hałasy. Baliśmy się pójść i sprawdzić. Stwierdziliśmy, że jak to jakiś zbrodzień, to zjemy kolację do końca, a potem wyjdziemy na spacer, żeby miał spokojnie czas się ewakuować.

– Mówię wam, to duch Marty.

– No dobrze, ale dlaczego akurat Marty?

– Bo jak wołam „Marta, uspokój się!”, to się uspokaja.

– To się nazywało chyba Hunted hoes.

– Że co? H u n t e d   h o e s ?

Haunted house!

[sms od Agathé]

Śniło mi się, że pedał-konwertyta (konwertyta na hetero), Włoch, mały i brzydki, ubrany w cheerleaderkową obcisłą sukienkę na ramiączka (zza dekoltu wyłaziły mu włochy), posuwał mnie w kiblu przy muzyce z Tarantino, potem na stole, a potem bił mnie fiutem po twarzy i obudziłam się ze spuchniętym, podbitym lewym okiem. Chyba nawiedził mnie inkub…

————————————————-

Agathé, adeptka Safony skądinąd, przebiła tym samym chyba nawet Wiewióra, któremu przez sen inkub poturbował żebro…