Archives for posts with tag: nazizm

– Ty, co to jest Natursekt?

– Chyba „naturalny sekt”, w sensie wino musujące. Może jakieś organiczne.

– No ale w kontekście praktyk łóżkowych…?

– A to nie wiem. Sprawdzę…

– No i co?

– Mam. Eufemizm na urofilię. A co zabawniejsze, drugi wynik wyszukiwania odsyła do narodowego socjalizmu!

 

Jak osoby zawiadujące Parco della Musica (kompleksem trzech imponujących sal koncertowych, a zarazem siedzibą Accademia di Santa Cecilia – szanowanego stowarzyszenia naukowo-artystyczneego – i jednej z lepszych orkiestr Europy) kwalifikują swój obiekt:

parco-musica

 

I jak mój najwyraźniej pamiętliwy historycznie telefon zakwalifikował samą Accademię:

accademia-nazi

Sądząc z zachowania tamtejszej publiczności, faktycznie mógłby to być teatr. Osiemnastowieczny. Aż dziw, że jeszcze nie przynoszą sobie pieczonego kurczaka na widownię i nie rzucają kośćmi w muzyków…

– Wiesz, że Uniwersytet Warszawski dał doktorat honoris causa Kurtowi Waldheimowi, naziolowi, który był prezydentem Austrii w latach 70.? Ale jak mu dawali, to jego przeszłość nie była chyba jeszcze znana.

– Naprawdę? Wybitni historycy z UW jej nie ustalili? Niebywałe. W końcu to elita elit, której Le Goff mógbły pióra ostrzyć i inkaustu nalewać (bo to są mniej więcej ich metody pracy). Cóż, tak czy inaczej mu go nie cofnęli.

– Ale o czym my mówimy. Oni przecież przed wojną dali Piłsudskiemu doktorat h. c. z medycyny.

– Oo, dali też Nielsowi Bohrowi!

– No co, chcieli mieć noblistę z fizyki, to dali.

 

 

 

relic - niemiecko » polski - PONS 2015-11-03 08-22-49

– Wiesz, ja też mam dość lewicowe poglądy, ale takie tępe lewactwo to już przesada.

– A ty co, white power?

– No, w sumie lubię bladych… Chodzi o to, że jak ktoś mówi, że komunizm jest cool, a radzieckie łagry były lepsze od niemieckich obozów, bo tam nie robiono z ludzi mydła na sposób kapitalistyczny, to mu się naprawdę coś pomieszało.

– To nie lubisz „Fiołków”?

– Co do zasady lubię, raz mniej, raz bardziej, skiepściły się. Ale że lubię, nie oznacza, że wszystko naraz i w takim stopniu. To jak z seksem: można lubić, ale to nie musi być orgia na tuzin osób.

– No tak, ja też zaczynam od dwóch tuzinów.

– I słusznie! Łatwiej wtedy zwiać i nikt nie zauważy.