Archives for posts with tag: nieprzyzwoitość

– Wiecie, że nasz młodszy kolega nigdy nie uczestniczył w grupówce? Może powinien nadrobić.

– Grupówka? A kiedy?

– Może dzisiaj?

– A nieee, dzisiaj umówiłem się na planszówki… Jutro?

– Niee, jutro jesteśmy umówieni z rodziną.

– Pojutrze to do pracy…

– A we wtorek mam spotkanie autorskie…

– Ja mam w środę koncert…

– W sumie to ja nie przepadam za grupówkami…

– Noo, kiedyś to się szło tak jakoś z rozpędu, a dzisiaj to komu by się chciało…

– Nooo, to dobranoc.

– Dobranoc!

 

Rabbio opowiadał, jak był kiedyś na spotkaniu towarzyskim w większym gronie z pewnym przewrotnym znajomym, który zobaczył stojąca nieopodal Maję Komorowską, zaczaił się za nią chytrze  i zaczął poszeptywać zjadliwie w jej kierunku, ale tak, żeby nie wiedziała, skąd dobiega ten pospieszny, tnący jak brzytwa, napastliwy szept:

– Boga nie ma! Boga nie ma! Boga nie ma…!

Nieszczęsna, chociaż nerwowo rozglądała się dookoła, to nie udało się jej wypatrzeć czarta, co wlewał jej w uszy truciznę tych słów.

Niebawem znajomy zauważył też Roberta Janowskiego. Podszedł więc do niego, pierdnął siarczyście i zapytał tonem niewiniątka:

– Jaka to melodia?

– Świat się kończy. Śpię w nocy, wstaję rano, i pracuję w dzień. Prawie nie piję. Prawie z nikim, z jednym zasadniczym wyjątkiem, się nie spotykam. Niebywałe.

– To jest odrażające.

– Na swoje usprawiedliwienie dodam, że się wczoraj upiłem!

– Winem?

– Tak.

– W samotności?

– Tak.

– To się nie liczy. I jeszcze cię pogrąża.