Archives for posts with tag: niewidzialność

– Mam nieprzepartą ochotę odlać się pod popiersiem patrona naszej dawnej szkoły, ale nie wiem, czy będzie po temu sposobność. Naprawdę, mieli w tej szkole wiele diamentów, agatów i bursztynów, których wystarczyło nie popsuć, tylko podszlifować. A oni walili w nie młotkiem. Och, szkoda, że mojej matematyczki tam już nie będzie. Naplułbym jej w twarz. Ale może zadowolę się napluciem choćby na łacinniczkę.

– Właśnie sobie wyobraziłam, jak ociera twarz z twojej plwociny tym swoim dystyngowanym wzorcem ruchowym. Ja bym tylko podstawiła nogę babie od biologii, ale dla niej jestem niewidzialna do tego stopnia, że nogą-widmem nie spowodowałabym potknięcia.

– Trafiłaś w samo sedno. Ona nie ma ruchów, ona ma wzorce ruchowe. Ona nie ma uczuć. Ona ma reakcje układu współczulnego na bodźce afektywne. One nie widzą – one percypują pedagogicznie.

 

 

– Co się dzieje?

– A nic. Chciałbym już być niewidzialny.

– A co byś wtedy robił?

– Nie wiem. Siedziałbym dalej.