Archives for posts with tag: nomen omen

– Nie zdążyłem na śniadanie hotelowe…

– Może to i lepiej. Słyszałem, że mają tu niedobre śniadania.

– Śniadanie jak śniadanie; parówki to parówki.

– No właśnie… Dla mnie parówka nawet jak jest dobra, to jest zła, będąc parówką.

– A z pizzą jest inaczej. Mawiają, że seks jest jak pizza, która jak jest świetna, to jest świetna, a jak jest zła, to i tak jest dobra.

– No, ale parówki bym w to nie włożył.

– Z rozgryzaniem i rozumieniem Derridy jest jak z wsadzaniem sobie w dupę, dajmy na to, tostera: pewnie da się to zrobić, są też ludzie, którym taki myk może zaimponować. Przy zastosowaniu PR-u popartego odpowiednio skuteczną przemocą symboliczną może nawet dojść do seryjnej produkcji dild w kształcie tosterów, a w pewnych środowiskach  e l a s t y c z n e  podejście do tego rodzaju utensyliów może stać się sinekwanonem. Bo, kurcze, cesarz to ma klawe szaty.