Oglądałem jakiś amerykański film katastroficzny. Amerykanie zaś oglądali w nim rosyjskie wiadomości w TV. Nadawano z Nowosybirska. Pojawia się na ekranie mapa z rosyjskimi napisami, a pośrodku tajemnicze miasto… Новосйойpск. Dla kogoś, kto ni w ząb nie zna rosyjskiego faktycznie wygląda optycznie podobnie do Новосибиpск. Ptaszek nad „й” można wziąć za „и” z ozdobnikiem na górze, podobnie „б” wygląda trochę jak „õ”, też ozdobione tyldą niemającą większego znaczenia. Ale aż nie chce się wierzyć, że w filmie o gigantycznym budżecie nie znalazło się 50 dolarów na konsultacje czegoś takiego. Chociaż pewnie rzecz w tym, by wiedzieć, że coś wymaga konsultacji… Wiedzieć, że się nie wie. Jak ten filozof, no, yy… Platan.