Archives for posts with tag: obelga

– Powiedziałbym, że straszne z nich kutasy.

– No, i to kutasy przez ce ha!

– Jak dewastują w Małopolsce cmentarze żydowskie, to wypisują różne rzeczy.

– „Jebać Żydów”?

– Tak, przeważnie „jebać Żydów”, „Jude raus”, rysują swastyki i gwiazdy Dawida na szubienicy. Ale wiesz, jaki się jeszcze często zdarza napis na macewach?

– Jaki?

– „Jan Paweł II”.

– Ty. Złośliwa. Mała. Mendo.

– Nie jestem złośliwą małą mendą.

– Nie. To ja nią jestem. Ty jesteś prawdziwą wielką szują.

Agathé doniosła mi, że jest taka wystawa w „Zachęcie”, na której niejaka Goshka Macuga (tak, wiem) prezentuje między innymi różne obelżywe listy nadesłane do Andy Rottenberg, nierzadko pisane tzw. pismem parkinsonowym lub kaligrafią starczą. Zacytowany przez Agathé nagłówek jednej koperty mnie rozwalił:

Bezwstydna Prostytutka
dyrektor gmachu „Zachęty”
krajowa cudzoziemka
żydówa ANDA ROTTENBERG
00-001 Warszawa

—————————————————-

Wystawa wydaje się ciekawa; jest opisana tutaj typowym dla galerii sztuki name-droppingowym tautologicznym bełkotem, więc jeśli czytać, to raczej dla śmiechu. Dowiemy się stamtąd, że Goshka Macuga (tak, wiem):

łączy przeszłe fakty z rzeczywistością i współczesnymi problemami, unaoczniając podobieństwa i zależności, odsłaniając to, co niewidoczne

oraz uprawia własną metodologię pracy,

jak również interesuje się kolekcjami instytucji, w których wystawia.

Co szczególnie ciekawe, w przeciwieństwie do wcześniejszych wystaw Macugi, złożonych z prac o czasami trudno rozpoznawalnych relacjach, prace w Zachęcie wydają się snuć nić jasnych powiązań.

W sumie nie powinno to dziwić, skoro jej wystawy, które nierzadko cechuje oszczędność formalna, składają się z wielu warstw znaczeniowych niełatwych do identyfikacji.