Archives for posts with tag: obojętność

– …ce do domu.

– Powiedziałeś: „ja chcę do domu”, czy „nie chcę do domu”?

– W sumie mogą być oba.

– Obaj?

– Nie, jeden wystarczysz.

– A nie bałeś się, iż popełniając czyn nierządny w miejscu publicznym, narażasz się na sankcje?

– Nie. Wykształcenie urbanistyczne się jednak przydaje: oszacowałem wielkość ściany bloku wychodzącej na park, podzieliłem przez szerokość pasów na ulicy i wyszło mi, że mieszka tam tyle ludzi, że na pewno każdy pomyśli, że ktoś inny zadzwoni na policję, więc w rezultacie nikt nie zadzwoni.

 

 

Otóż najlepiej tak jak ja wczoraj pójść na trzech kompozytorów, z których jednego nie znam, a za pozostałymi dwoma nie szaleję i to na utwory, w których instrumentami solowymi są flet i skrzypce – instrumenty najgłębiej mi obojętne. Dzięki temu byłem pozbawiony oczekiwań, czyli rozczarowanie nie wchodziło w grę, a wszystko, co było niezłe, odebrałem jako dobre.

A nawet udało mi się nieco wzruszyć IV koncertem skrzypcowym Schnittkego, którego, przyznaję nie bez zakłopotania, słuchałem po raz pierwszy w życiu. Poza tym jest coś poruszającego w słuchaniu koncertu w wykonaniu skrzypka, dla którego został napisany. Nie wiem, czy to nie jest za łatwe wzruszenie, ale cóż, może każdy ma taki pop na jaki zasłużył.

 

– A myślisz, że ja mam łatwo?

– No nie masz łatwo, no, trudno.

– Ja bym nie mógł być z biseksem. Zwariowałbym z zazdrości.

– Ja mam na to wyjebane.

– No widzisz, jak on ma na wszystko wyjebane?

– Mam wyjebane na to, jak mam wyjebane.