Archives for posts with tag: okulary

– No use trying to clean my glasses. It’s still fog on the left, and sight on the right.

– Do dzieła! Świat stoi przed otworem!

*

– Nie chlastać mi się tu.

– Czym?

– Wargami.

– Sromowymi?

– Homo, sromo, nie wiadomo!

– Emo?

– Emo to przy nich lux torpeda.

*

– Ej, co wy wyprawiacie?

– Znasz nas dość długo, by patrzeć na to przez różowe okulary 3D.

– A jakie to są 3D?

– Trzy razy „dupa”.

*

– Angielski jest na trzeźwo dla mnie bardzo łatwiej.

– Mnie tam ostatnio spotkała historia oburzająca wręcz.

– Historia oburzająca wręcz w gejowskim barze? Niebywałe! A co dokładnie?

– Przy wyjściu widzę jakiegoś kolesia, patrzę, a on jest kropka w kropkę jak ten z plakatu festiwalu filmowego LGBT. Broda, czerwone okulary, te sprawy. I mówię mu to: „Wiesz, wyglądasz jak przedstawiciel społeczności LGBT!” . A on z wściekłością odpowiada: „Masz szczęście, że mieszkam niedaleko, bobym ci pokazał fucka!”.

Rozmowy z panią Helenką [doniesione przez Rabbia].

 

– Ty pamiętasz, była taka, ale ja nie pamiętam kto.

– Ale kto?

– Hanna Suchocka.

– No tak, ona była premierem.

– A, no właśnie, no właśnie. A ty wiesz, że ona też wiersze pisze?

*

– Znowu był u mnie ten nagi mężczyzna

– Jaki nagi mężczyzna?

– Ten co zawsze. I zabrał mi moje okulary, i ja teraz nie mogę pisać wierszy.

Agathé relacjonuje wizytę u okulisty. Ma przeczytać literki na tablicy.

– Tych literek nie widzę.

– Jak to?

– No przecież mam wadę wzroku.

– Ale włożyłam pani do okularów tyle dioptrii, ile pani normalnie nosi.

– O, faktycznie. Już czytam.

– Wróciłem wówczas z dwóch wojen, byłem wschodzącą gwiazdą, mogłem sobie pozwolić na przejście przez redakcyjne studio w okularach przeciwsłonecznych, z którego to przywileju nadmiernie korzystałem. Dziś nie ma już nic z tego, firma nie istnieje, ja niemalże też nie. Czytam te swoje stare teksty, jak Barbara Brylska oglądająca z wideo Faraona i Anatomię miłości. Z wideo, bo nie stać jej na dvd.

– I stoi w tym metrze taki chudy, biedny, blady, w tych okularach większych niż twarz, optycznych, i w koszulince, w kratkę, zestresowany taki, i widać, że to jedna wielka nieśmiałość, niepewność, zagubienie, i nic tylko go wziąć na ręce, na rękach nosić. Płacząc.

Okulary Kleofasa uległy jakiś czas temu zniszczeniu. Wciąż nie daje rady zrobić sobie nowych. Widzi bez nich na tyle dobrze, że radzi sobie w pracy i codziennych czynnościach, ale pewne szczegóły mu umykają. Mówi:

 – Kiedy spotykam kogoś w okularach, to pytam o wadę i jak się zgadza, to zakładam, żeby zobaczyć na chwilę świat.