Archives for posts with tag: ordynatowa Podtworecka

Poproszony kiedyś o użycie słowa shart (=shit+fart) w zdaniu, wyprodukowałem coś takiego:

Although Euphigenia solely wanted to release a meek and tranquil fart, lest nobody knew of her rectal mishaps, she uttered a vociferous shart that deeply perplexed her lady companion, dampening both Euphigenia’s zeal and luxurious lingerie.

Znajomy podrzuca link do wiersza Romana Misiewicza:

panorama

przekrzywiony krzyż
w omszałym lesie
cicho dymi ziemia
złamane skrzydła drzew
płonący krzew
bezlistna ściana
oszalały las
otrząsający się z błota
statecznik samolotu
wbity
w ziemię
stalowy krzyż
oszroniony popiołem

Lotte natychmiast tłumaczy na adhokiem wynalezioną poezję insertową (por. tutaj):

przekrzyż
w omlesie
cimi ziemia
złamadła drzew
płorzew
bezliciana
oszalas
otrząsię z błota
statemolotu
wbimię
stakrzyż
oszrołem

Na co ordynatowa Podtworecka podaje pierwsze trzy wersy w przekładzie na poezję semantyczną:

symbol religii chrześcijańskiej złożony z dwóch desek zwykle wzajemnie położonych pod kątem prostym, które uległy częściowej diagonalizacji

w kompleksie roślinności swoistym dla danego kontynentu geograficznego, charakteryzującym się dużym udziałem drzew rosnących w zwarciu pokrytym małymi osiągającymi od 1 do 10 cm wysokości organizmami, przeważnie żyjącymi skupiskowo w ocienionych i wilgotnych miejscach

biologicznie czynna powierzchniowa warstwa litosfery, powstała ze skały macierzystej pod wpływem czynników glebotwórczych bez generowania ani przenoszenia fal akustycznych emituje układ koloidalny, w którym ośrodkiem rozpraszającym jest gaz, a cząstki koloidalne są cząstkami stałymi, to jest zawiesinę bardzo drobnych cząstek stałych w gazie…

Od dzisiaj wiadomo wreszcie, jak ma na imię Ordynatowa Podtworecka, przyjaciółka Flakcydy i Elefantyny, poszukiwaczka wiedzy i wrażeń, biblistka, sufrażystka, autorka egzegez, katechez i aposjopez, ceniona biografka, monografka i hagiografka (patrz: klątwa stróżki i Wilkomira ze Strużyc w słowniczku), grająca w wolnych chwilach na teorbanie, spinettinie i suzafonie, uprawiająca krokiet, kanastę i strączkowe, omdlewająca z miłości i odwodnienia po rautach i balach do samego rana…

A wiadomo to z rozmowy z Adamem D., który powitał ją na facebooku słowami:

– A jednak jesteś, Albertynko!

A zatem znamy już całe jej nazwisko:

Albertyna Raflezja Kosma ordynatowa Podtworecka, de domo Pruszkowska, primo voto de Raifort, secundo voto Dzikowska.

Baronówna Jovanka Krajstova i ordynatowa Podtworecka rozmawiają przy kawie z Kubuniem z Krakowa. Rozważają różnice w wymowie głoski h – dźwięcznej u wielu krakowian, a bezdźwięcznej u warszawiaków. Baronówna wspomina o Nowej HHHuuu-cie.

Baronówna: Ty nie jesteś z Nowej HHHuuu-ty?

Kubunio (nie łapiąc aluzji): Nie. Ale znam stamtąd LLLuuu-dzi.

 

Agathé rozmawia z hrabiną i ordynatową o tym, jak pacjent mógłby zapytać swoją psychiatrę, czy jeździ do pracy kolejką podmiejską:

– Czy jedzie tam pani doktor w elektrycznym wnętrzu żelaznego węża?

Hrabina Roletti, Jovanka Krajstova, ordynatowa Podtworecka i Kottblum Hanna stoją i rozmawiają. Zbliża się były hrabiny, osobnik niesympatyczny. Wszystkie damy udają, że go nie widzą, może tylko Jovanka wita się z rozpędu.

Po chwili, konfidencjonalnym tonem, Kottblum Hanna szepce hrabinie do jednego ucha:

Ale się postarzał”,

a ordynatowa do drugiego:

Faktycznie, ma okropny tyłek”.

Hrabina – wzruszona – tuli je do piersi.

Ordynatowa Podtworecka z racji na szwankującą pralkie nasza swoje ineksprymable do chechłania u hrabiny Roletti, która mieszka całe 10 m od ordynatowej, po drugiej stronie koritarzu, i ma czynny aparat piorący. Wychodzi z upraną bielizną w miednicy (ani bielizna biała, ani miednica miedziana).

Ordynatowa: – Żyjemy tu jak w jakiejś komunie.

Hrabina: – Komuńje to ty byś lepiej przyjęła!

– To ta lesbijka.

– Jaka?

– Ta, co wygląda, jakby usunęła sobie ciążę rozżarzonym wieszakiem.

ordynatowa Podtworecka:

wsze białogłowy podziwiały jego mocarne namęża, poznaczone sinymi powrozami żył i wyboistymi wysoczyznami muskułów. niejedna wiele by dała, by móc mu się ponaprzykrzać.

 hrabina Roletti:

…jego namęża gwałtownie nabrzmiały i rzekł „jedziesz suko rączką”. albo jakoś tak podobnie. w każdym razie to, co rzekł sprawiło, że poczuła się przyjemnie zbrukana, czyli poczęła odczuwać coś, co w lacanowscy psychoanalitycy nazywają „juissance”.

ordynatowa Podtworecka:

tylko nielichy żwisans możebien był wytruchlić feblesy z żony fabrykanta Wanzmachera; ato k’temu nieraz rada sprowadzała sobie fabrykantowa rosłego fornala, którego szerokie plecy i przekrwione namęża wprawiały ją w stan błogiego zohydzenia, takiego jak wówczas, gdy ksiądz kanonik podczas nieszporów ją TAM koniugował. po łacinie, oczywista.

a o ktorej jest nocny, to ja wiem. niech mnie florcia nie poucza – zadeła sie burmistrzowa. – juz jesli taka wola moja, to i wolant odkryty ze stangrytem, i dylizans w czworke przezony zamowie, a chocbyc w srodku nocy! – wydusila, a oczy wychodzily jej z otoczonych waleczkami tluszczu orbit. – niech sie jeno ta swolocz, ta zydowina, ta baronessa krajstowna decyda, bo i nie do smiechu jej bedzie, jesliz za moja sprawa sedzina Gręglodzka nie zaprosi jej na raut z okazji prapremiery re-edycji jej najnowszego tomiku pt. „Nabrzmiałe namęża – ja się nadwerężam”.

hrabina Roletti:

ale ona nie wie

ordynatowa Podtworecka:

podda sie mej woli, takem ja omotala moim autorytetem, darem przekonywania i frywolitkowymi ponczochami!

Ordynatowa Podtworecka: Wiesz, że jak teraz od ciebie nie wyjdę, to niechybnie zastanie nas znowu blady świt.

Hrabina Roletti: Nie tyle blady świt, ile wyjątkowo oczojebny ranek.

Ordynatowa Podtworecka: Co robiłaś u Jovanki?

Hrabina Roletti: Opróżniałam jej komórkę lokatorską.

Ordynatowa Podtworecka [o wspólnej znajomej]: I znowu popełniła błąd fallacia accidentis.

Hrabina Roletti: Tak. Ona jest cała taka fallacyjna.

Baronówna Jovanka Krajstová:

masz babo placek.

Ordynatowa Podtworecka:

bliny kochana, w wielki post tylko bliny!

Baronówna Jovanka Krajstová:

powiedziała przechrzta.

Ordynatowa Podtworecka:

milcz tandetna konwertyto.

Baronówna Jovanka Krajstová:

ja tandetna? JA MAM TOREBKIE OD JOZSEFA SLOBODY I BUTY OD DŻIMIEGO CHOO, i to ja mam być tandena?

Ordynatowa Podtworecka:

tia. buty masz od Anity Berg*, perwersyjna transwestyto, a torebke to taka chyba na rzygi zajebalas z samolotu tanich linii

Baronówna Jovanka Krajstová:

a bliny są z drożdżami, (btw po rumuńsku drojdie, czyt. drożdje) a to przecież życie. a „koprofagów, saprofitów i protist w post zjadać nie będziesz” (Hb 16, 37-44)

sama masz kilaki tania fantomowa przegiętasko!

Ordynatowa Podtworecka:

stul pysk, żydowska szikso! dupe masz z drożdżami, bo saneczkowałaś po synagodze, rumuńska lejo.

—————————-

* Anita Berg – projektantka wyuzdanej galanterii skórzanej przeznaczonej głównie dla transwestytów i sadomasochistów. Zajrzyjcie na jej stronę z ofertą butów dla mężczyzn, a poznacie zupełnie nowy pogląd na modę męską…

hrabina Roletti [o lokatorce ze swojego piętra]:

wiesz, ta lokatorka to chodziła palić na klatkę schodową, a jak jej zwróciłem uwagę, żeby tego nie robiła, zadała mi porażające bezmyślnością pytanie „ale to gdzie ja mam palić, jak moi współlokatorzy nie palą?”

ordynatowa Podtworecka:

a ja gdzie się mam pukać z facetami, jak moi współlokatorzy są hetero? to właśnie dlatego posuwam ich opartych o pani drzwi, droga lokatorko. a kondomy zużyte mam gdzie wyrzucać? przecież nie do kibla, bo to zapycha oczyszczalnie ścieków. dlatego zawieszam je pani na klamce.

hrabina Roletti:

i co mam zrobić jak mój facet śpi, a ktoś do mnie dzwoni? no wyjść z mieszkania muszę, co ja poradzę, że po korytarzu echo niesie no. śmieci też muszę trzymać na klatce pod drzwiami, bo cuchną. i buty przy wycieraczce muszę trzymać, żeby się do domu piach nie nanosił. rower mi się w przedpokoju nie mieści, to też go na klatce trzymam. no i ten obszczany przez koty fotel, przecież w domu go trzymać nie będę, zwariowała chyba.

Rozmowa na Gejromeo odrynatowej Podtworeckiej z hrabiną Roletti na temat pewnego bardzo przegiętego narcystycznego nowego użytkownika

hrabina Roletti:

co za zbieg okoliczności! właśnie oglądałem przed chwilą jego profil i chciałem go zgłosić jako „female user” :D

ordynatowa Podtworecka:

o, to zrobmy to obaj, moze go skasuja, poinformowawszy go, ze jest kobieta ;]

hrabina Roletti:

Drogi użytkowniku gayromeo!

Z przykrością musimy cię poinformować, że członkowie naszej społeczności uznali w głosowaniu, że jesteś kobietą. Ponieważ na gayromeo nie ma miejsca dla profili osób płci żeńskiej, twój profil zostanie usunięty w ciągu 24 godzin.

Z poważaniem,

Zespół Gayromeo”

ordynatowa Podtworecka:

winston churchill jako piewca demokracji bylby dumny!

hrabina Roletti:

Drogi użytkowniku. Twój profil został zgłoszony do moderacji jako szpecący. Do czasu publikacji nowych zdjęć zostanie zawieszony.

ordynatowa Podtworecka:

Drogi użytkowniku.

W wyniku głosowania innych użytkowników Twój profil został uznany za naganny etycznie i moralnie odpychający. W trosce o sumienie, wartości i godność ludzką innych użytkowników zostanie on zawieszony, a Twój nick zostanie zapisany małą literą w Księdze Hańby (Shamebook) naszego portalu.

Pozdrawiamy serdecznie i zapraszamy do korzystania z serwisu

Mamuśka i Zespół Gayromeo

Wiadomości na tvn24.

Anita Werner: Jak patrzę na ten rząd…

Znajomy: …To rozpinam stanik i się pocieram.

Status jakiegoś kolesia online [pisownia oryginalna]:

I’m looking a black guys Only they have chance play with goog building white bitch

Komentarz ordynatowej Podtworeckiej:

Overcome with horror, confined in a grim, dismal basement and hogtied
tightly, Euphigenia uttered a wary GOOG of grief and sharted in despair
as the rapist commenced to breach her viriginity charism and vehemently
fucked the shit out of her rotten guts.

Komentarz hrabiny Roletti do komentarza ordynatowej:

Vera carefully placed the slug she found in the grass in her undies and
started to accompany the wreaking sounds with quiet whimper.

Podczas rozmowy o chorobach zakaźnych, ordynatowa do hrabiny:

Czuję, że zaraz zapadnę na jakąś chorobę tropikalna lub odzwierzęcą – rzekła Sandryna i starannie złożyła wykrochmalony szal, który wiatr rozwiewał w bezruchu, niczym blask gasnącego w niej uczucia i rozwianego braku złudzeń.

Rozmowa hrabiny z ordynatową na temat jakiegoś tekstu angielskiego:

– Dobre, ale te glottal stopy wszystko psujo.

– Ja tam lubie stopy ;] stond ta milosc do cockneya.

– Glotaj mi stopy, szmato.

– Wolę drażnić stopą twoją glottis, hihi.

Ów koniuszy – dumny a silny ogier jak ze stali – tak nadużył maroka biednego stajennego, aż ten chodził, niebożę, jak cielak na nóżynach chwiejnych a lichych.

–  I bardzo był po tym stajenny glebistej równowagi a ziemistego lica, zaś spuchnięte jego maroko pulsowało w rytm jakiejś melodii tęsknej a dziwnej jeszcze przez całe dwa dni.