Archives for posts with tag: ordynatowa

Poproszony kiedyś o użycie słowa shart (=shit+fart) w zdaniu, wyprodukowałem coś takiego:

Although Euphigenia solely wanted to release a meek and tranquil fart, lest nobody knew of her rectal mishaps, she uttered a vociferous shart that deeply perplexed her lady companion, dampening both Euphigenia’s zeal and luxurious lingerie.

– Avec plaisir, ma chérissime! – odparła ordynatowa i wtarła w dziąsła ćwierć uncji tabaki, popijając półkwartą trójniaka, w nadziei, że od jej tchnień niejeden parobczyk straci rezon, a może i przytomność.

ordynatowa Podtworecka:

„Po prostu te osoby, które mnie negatywnie odbierają, to po prostu
wydaje mi się, że po prostu mało w życiu widziały.”

to cytat z kochanka joli rutowicz, tego geja-chomika zatrzasnietego w
solarium i z zatrzasnietym perdyhrolem na kudlach. ladne, nie?

hrabina Roletti:
„Etiologia spontanicznej perhydrolizy owłosienia u mężczyzn ukrywających orientację seksualną – niskie stężenie testosteronu czy wysoki poziom kortyzolu? Studium kliniczno-społeczne.”

ordynatowa Podtworecka:
„Perhydrogenna hipotrichoza jako symptom postepujacej holoprozencefalii a homoerotyzm dermatomorfopatologiczny w ineditach Virginii Wolf w swietle choleangiopankreatografii wstecznej”.

– Wystarczy jeść mniej o te 10% i tyleż samo więcej, o 10%, wydatkować energii, niekoniecznie uprawiając wyczynowy sport, po prostu się ruszając. i, tak samo jak z nauką języka, skutki nie przychodzą po kwartale, ale po roku, półtora. Więc to dobra analogia, rzekę z mocą autorytetu, drapiąc się lubieżnie w okolicy krocza.

– Wydatkować, wydatkować – wydęła się Marychna bezzębnie – a chtóz ci zarobzi? Skiela pinendzów wziojść? – Poczem zamikła, bo ją ta gwara w mięsistej piersi zrodzona zatchnęła, a zdało się, że i w mięsistym jej zadzie zagrało, niby z daleka harcownicy na łowach bekali.

Raczysz żartować. To nie jest Utopia za czasów niezaćpanej jeszcze Okrentowéj. poza tym jakby moli nie wpuścić kogoś, kto jest dobrym znajomym ich medium reklamowego – rzekła zdejmując ręce ze stolika na którym ułożyły się literki NIESMELIBY TAK NIKDY i głaszcząc sowę.

[hrabina Roletti apropo selekcji w Glamie]

– Toż to moja miła powinowata, Sra. Carmencita Lues de Méndez y Ropa! Jakżeż zdrowie? – Podpytywała, skandując, doña Simoña Influenza de Vargas, podszczypując znikomo wyrzut, co na jej pełne usty wychynął bąbliście, niby skwarka na krągłym zakwitająca pierogu. – Czy lepiej? Tuszę, iż nasz dochtór Juyoza zapisał jakie serum lubo nasiadówki, a skutek ich już bliski a ostateczny?

Z przykrością muszę panią poinformować, że cierpi pani na gangrenę martwiczą włosów spowodowaną przez pasożyta z gatunku ziarenkowiec wykisły. Musimy pani amputować fryzurę i wdrożyć leczenie żarnowe celem zmielenia ziarenkowców na mąkę, z której będzie można potem poczynić frymuśne wypieki.