Archives for posts with tag: orientacja

– Jak szedłem tutaj, to mnie mijała jakaś kobieta koło czterdziestki, normalnie wyglądająca, i spytała, skąd mam tego żonkila przypiętego. Więc tłumaczę, że obchody były. Ona pyta jakie obchody. To odpowiadam z lekkim zdziwieniem, że rocznica powstania w Getcie, nieopodal POLIN-u. Ona na to, że tam kiedyś pracowała, ale teraz nie jest na bieżąco.

– Mogła jeszcze zapytać „A kiedy urządzacie  wigilię? Dwudziestego czwartego grudnia? Aha, znaczy jeszcze przed świętami. Może i słusznie.”

– A u ciebie? Idziesz na paradę?

– Nie wybieram się na paradę.

– A co, nie lubisz gejów?

– Lubię. Ale wiesz, parada w Warszawie to nie wspólna zabawa, tylko manifestacja orientacji, a to chyba o to nie chodzi.

– Owszem, właśnie o to chodzi. We wszystkich paradach, które w czerwcu upamiętniają wydarzenia w Stonewall 1969, co do zasady o to chodzi. Zabawę masz w klubie, w sumie potencjalnie co dzień, miedzy innymi dzięki Stonewall właśnie…

– W owej paradzie powinna być ogólna zabawa nie tylko homo, ale i hetero, a u nas jest tak że idzie parada i młodzież wszechpolska, i kibole, i nie jest fajnie, a to nie jest idea takiego pochodu więc po co ryzykować. A poza tym myślę, że jestem tolerancyjnym gejem, ale bywa, że i ja przylałbym niektórym księżniczkom, więc nie dziwię się facetowi hetero. A taka parada w naszym kraju łączy się z agresja innych ludzi.

– Znakomicie, po co nam homofobiczni heterycy, skoro mamy gejów o takich poglądach jak ty. Jak, niedajboże, tobie kiedyś ktoś przyleje za pedalstwo, które skądinąd masz wypisane na czole, to ciekawe, czy wtedy coś do ciebie dotrze, czy jesteś impregnowany na jakąkolwiek refleksję.

– Nie, nie, nie, źle zrozumiałeś.

– Poczytaj sobie o Stonewall, serio, to porozmawiamy. Ja homofobów – także tych zinternalizowanych – nie mogę tolerować, bo oni nie tolerują mnie, i siebie, niejako z założenia, nawet jeśli o tym nie wiedzą, ale ich reedukacja to już nie moje zadanie.

– Każdy może być, kim chce i jaki chce, i ja tak myślę, i nie poruszajmy więcej tego tematu, bo się pokłócimy.

 

 

– Wracam sobie wczoraj z Blok Baru, idę Jerozolimskimi w kierunku metra. Nieopodal „Polonii” stoją dwie panie w wieku co nieco słusznie podeszłym, pełnym wieczorowym rynsztunku i makijażu. Idę pewnym, możliwie sprężystym krokiem, broda, marynarka, czapka z daszkiem, w swoim mniemaniu wyglądam raczej stereotypowo męsko niż niemęsko. Wlepiają we mnie wzrok. Idę dzielnie przez ich dzielnię. Przechodząc obok nich, słyszę, jak jedna mówi do drugiej z miną łączącą satysfakcję badacza z nutą rozczarowania: „E, ten to jest gej, to nie podchodź”.

Jordan Wells (Jonathan Tucker) […] zostaje przeniesiony do publicznej szkoły, gdzie wiąże się z Shay (Nikki Reed), piękną dziewczyną z zupełnie przeciwnej klasy społecznej. Z dnia na dzień ich związek staje się coraz bardziej namiętny, aż Jordan orientuje się, że jest narzędziem morderstwa – dwukrotnie.

[filmweb.pl]

*

Dyrektor Malty popełnił duży błąd. Wobec legitymizujących przemoc i agresję wypowiedzi poznańskiego purpurata, wzywającego do zamieszek, należało stanąć w twardym sprzeciwie. Zażądać adekwatnej ochrony policji, która w razie potrzeby mogłaby potraktować bydło tak, jak by sobie zasłużyło, sugerowałbym tu pałkę, bo na rozwydrzonego byczka pałka sprawia się najlepiej.

[Michał Zygmunt]

*

Przez pewien czas chciał zaistnieć w showbiznesie, ale mimo kilku kontrowersji wokół jego osoby nie pomogło, by został mega rozpoznawalną gwiazdą. Postanowił dać sobie spokój z tworzeniem sztucznego PR-u. Skupił się na tym, co kocha i całkiem nieźle mu wychodzi, czyli na muzyce.

[źródło]

*

Kogo komplementy pod adresem Adèsa nie przekonały, może do Powder Her Face przyciągnąć wzmianka o „arii fellatio”, zachłannie wymruczanej przez Księżnę przy nieodzownej „asyście” hotelowego boya. Ten szybki numer, który stał się emblematem całego muzycznego majstersztyku kompozytora, jest chyba najlubieżniej wypomadowaną sceną w historii operowego gatunku.

[Teatr Wielki – Opera Narodowa]

*

Grodzka: Coraz więcej osób ma poczucie, że Twój Ruch stracił orientację

[wyborcza.pl]

*

[Serial] Opowiada o trzech współlokatorach – wampirze, wilkołaku i duchu – próbujących wieść normalne życie.

[iitv.info]

*

W takiej chwili zapominamy o świecie tamtym i naszym, różnicy kilkuset lat, teorii ewolucji i awangardach. Jesteśmy tylko my, obraz i chwiejąca się w świetle świecy istota naszej egzystencji.

[Miejska Galeria Sztuki w Zakopanem]

*

Eksplodował talent Jakuba Krzewiny

[onet.pl]

– Ty, a on jest hetero?

– Też.

– Jakoś tak jest, że kilka młodych kobiet po pewnym czasie znajomości ze mną stwierdziło, że są les.

– Może dzięki tobie zrozumiały, że nienawidzą mężczyzn.

Idę do kasy z parą bardzo obiecujących butów, na których nie ma ceny. Nieco nieprzytomna kasjerka, młoda dziewczyna, bierze je ode mnie i sprawdza w komputerze. Okazuje się, że kosztują o wiele mniej, niż się spodziewałem, czemu bezzwłocznie daję wyraz:

– Wspaniale! Proszę zapakować.

– A to jakaś dobra firma?

– Moim zdaniem bardzo przyzwoita.

Kasjerka mierzy mnie wzrokiem (ze szczególnym uwzględnieniem mojego ubioru) i mówi nieśmiało, a może i zalotnie:

– Ja się na butach znam tak samo słabo jak na hip-hopie…

– Och, ja na butach o wiele lepiej! – odpowiadam żarliwie.

Wyprowadziliśmy się razem do jakiegoś nowego mieszkania, ja na dłużej, a Żubr tylko na dwa dni, zanim wyemigruje; miał tam zostawić swoje rzeczy. I okazało się, że możemy sobie tam mieszkać, owszem, ale w sześcioosobowym dużym pokoju, gdzie każdy ma segment wydzielony z meblościanki. Mieszkały z nami głównie kobiety po czterdziestce, jedna z dziećmi. Mieszkanie składało się z czterech pokojów urządzonych w stylu lat siedemdziesiątych-osiemdziesiątych. Trzy z nich zajmowali lokatorzy, a jeden z nich zarezerwowany był dla właścicielki, która jednak nie mieszkała tam na stałe. Pytam, czy może mógłbym wynająć ten jej pokój sam.

– Nie ma mowy, odpada.

– Chodzi o sprawy obyczajowe?

– Tak.

– Ale proszę się nie bać ciąży [że nie można eksmitować kobiety w ciąży], bo o to tak naprawdę chodzi?

– Tak.

-Ale jestem gejem.

– O, to tym bardziej.

Przed laty. Rozmawiam z niespecjalnie lotnym, ale za to zalotnym i bardzo urodziwym młodzieńcem. Wypytuje mnie o jakieś bzdury, więc wstępuje we mnie niewielkie zło. Chłopak pyta:

– Ty słuchaj, a ty jesteś gejem czy bi, czy co?

– W sumie gejem, ale trochę bi. To znaczy wolę kolesi, ale lubię dziewczyny też czasem, ale z tych młodszych. Takie, no nie wiem, siedem-osiem lat.

– Aha.

Rozmowa toczy się dalej na inne tematy. Po półgodzinie nieśmiało i z przestrachem koleś pyta:

– Słuchaj, ale jak ty zapoznajesz te dziewczynki…?

Chłopiec [do Herr Krullicka o mrówkodziku]: A twój kolega jest hetero?
Herr Krullick [obłudnie]: Tak.
Chłopiec [do mrówkodzika]: Widać. Wyglądasz groźnie.
Mrówk: [wita przechodzącą znajomą drag queen pocałunkiem w wyperfumowaną orękawiczkowaną dłoń dzierżącą fikuśną torebkę]
Chłopiec: Znasz ją?
Mrówk: Nie, po prostu dobrze udaję, że ją znam.
Chłopiec: Ale wiesz co, to chyba nie jest kobieta.
Mrówk [udając wkurw]: Ej, faceta bym przecież w rękę nie całował.
Chłopiec: [konfunduje się przez kolejny kwadrans]