Archives for posts with tag: Owidiusz

– Broch mi się z tobą jakoś kojarzy.

– Naprawdę? Przyznam, że nic nie czytałem. Ale oczywiście o nim słyszałem. On napisał na przykład…

– No, to na „ś”. Śśś… Śśśmmm…

– Coś ze śmiechem… „Śmiech Owidiusza”?

– „Śmierć Wergilego”!

– Z samego rańca usłyszeć od miejscowego Żula Waldka: „Pani magister. Bo ja chciałbym coś kupić, jednak nie mam pieniędzy… a tak się w pani kocham!” – bezcenne.

– Może trzeba by mu wydać remedium amoris? Rp. verborum Ovidii 1g, aquae lacrimarum ad 100,0.

– Jak kobiety przeżywają dramat, to idą do fryzjera albo do kosmetyczki. Żeby dokonać jakiejś takiej nagłej, poważnej, symbolicznej zmiany. A faceci co mają robić? Więc golimy zarost albo głowę.

– Mnie nie stać na fryzjera i kosmetyczkę, to po prostu golę nogi.

– Ale…

– Nie idźmy w tym kierunku.