Archives for posts with tag: paradoks

– A co tam z naszym maczo-kolegą?

– Podrywam go ostatnio intensywnie.

– Tak? A co w tym kierunku robisz? Nic nie mówiłeś.

– Bo nic nie robię.

– I to działa?

– Najskuteczniej. Wystarczy odpowiadać półsłówkami albo nie odpowiadać wcale i zaraz jest się gotów oświadczyć.

– Ha, nie takie rzeczy się robiło!

– A jakie?

– Właśnie takie!

 

 

– No dobra. Zrobię to, ale pod jednym warunkiem.

– Jakim?

– Że nie pozwolisz mi stawiać warunków.

 

– Tak się zastanawiam, czy dla buczących na ministra Glińskiego w filharmonii i innych instytucjach kultury też „nie będzie gwizdów, będą szubienice”?

– A co, myślisz, ze zalegalizują eutanazję?

– Ale że przymusową?

– Gdzie tam przymusową. Skróciliby nam tylko cierpienia. Faktyczne zawieszenie zamiast tkwienia w zawieszeniu.

– A to nie. Na miłosierdzie trzeba sobie zasłużyć.

 

 

 

 

wards - angielsko » polski - PONS 2015-11-01 20-51-37

– No i co, porobiliście coś? Skoro on taki super…

– Nie. Ja mu płacić nie zamierzam, ani brać od niego pieniędzy nie będę, a za darmochę to ja nie chcę.

– O, to twój tekst?

– Nie, pierwszy raz to powiedziałem.

– I kto teraz powie, że nie jest różowo…

– Przynajmniej bywa…

– Zaróżowienie wróży problemy z cerą. Albo wieszczy stan zapalny. Lub z sercem.

– Wieszczy złuszczanie.

– Wietrzy złudzenie.

– A złudzenia wróżą problemy z sercem.

– Już samo „bicie serca” brzmi dość okrutnie.

– Za to „masaż serca” brzmi niezwykle kojąco.

– Kran kapie. Idę zakręcić.

– Ale pamiętaj, żeby nie kapało, to musisz nie dokręcić, żeby zakręcić.

– Starają się nie tracić pionu.

– Tak, trzymanie poziomu często sprowadza się do trzymania pionu.

– Mi się nie odmawia. Ty i tak zrobiłeś to już z pięć razy.

 

 

– Spełnił moje oczekiwania, co w zasadzie oznacza, że przeszedł moje oczekiwania.