Archives for posts with tag: Paryż

– Ja bojkotuję Lidla od dawna.

– Ja akurat lubię, ale info, co zrobią za 9 lat, jest wyjątkowo śmieszne.

– Ja ich wyjątkowo nie lubię, ale Biedry chyba bardziej.

–  Ja też nie znoszę Lidla i Biedronki. Tam chodzi tylko plebs. Ludzie z mojej sfery zawsze każą swojej gosposi latać prywatnym odrzutowcem po zakupy do Paryża; mi zdarza się ją wybatożyć, ilekroć nie przywiezie mi ekologicznych szparagów podlewanych wyłącznie łzami szczęścia i ogrzewanych ciepłem serca robotników rolnych ubranych w ogrodniczki od Lanvina. Ale skąd taki prymityw jak ona ma rozumieć, o co mi chodzi. Pewnie dla swojej rodziny robi zakupy w Biedronce albo Lidlu.

– Flaga o układzie pionowym zawieszona pionowo powinna mieć lewą stronę na górze.  To by się zgadzało – sprawdziłem, ze flagę francuską wiesza się pionowo niebieskim do góry, flagę włoską – zielonym do góry, a rumuńską – niebieskim do góry.  Analogicznie flaga belgijska powinna być czarnym do góry. Czyli podświetlenie na Pałacu Kultury jest dobrze, a na Wieży Eiffla źle?

– W istocie, jest, jak piszesz. Tyle, że niepodświetlona trzecia cześć Wieży wyglądałaby na nieistniejącą, co mijałoby się z celem. Przypuszczalnie więc należy podejść zdroworozsądkowo, a nie ortodoksyjnie, i założyć, że wszyscy wiedzą, o co i o kogo chodzi.

– Ha! Cała moja rozkmina z flagą wzięła się stąd, że wzruszył mnie wczoraj widok Pałacu Kultury, który na czarnej barwie jakby się urywa. To nie kwestia ortodoksji, tylko potencjału komunikacyjnego, symbolicznego takiego gestu. Na znak żałoby flagi wędrują do połowy masztu; czemu by wieżowce nie miały zrezygnować ze swojej strzelistości?

 

 

– Byłem w Paryżu na „Sinobrodym” według Warlikowskiego. Publika padła na kolana.

– Warszawscy klakierzy nie mogą paść przed Trelińskim na kolana, bo już leżą przed nim krzyżem.

Dwa lata temu przed Festiwalem Chopin i Jego Europa. Stoimy sobie, a przed nami grupka japońskich turystów przy kasie. Kupują bilety na koncert festiwalowy. Zniecierpliwiony Rabbio pogania sprzedawczynię:

– Pani jej szybciej ten bilet sprzedaje, ona jutro już musi być w Paryżu!

– A tobie się podobało centrum Pompidou?

– Niezwykle! Widziałeś te rury? To bardzo wzruszające, taki pomnik: „Rurom – Naród”.

 – A niech spadają sprzątać mieszkania w Paryżu zamiast śpiewać.

– Ale czemu w Paryżu?

– Większego upodlenia nie ma.

– Hej, my się znamy?

– Nie…

– A tak pytam, bo widziałem, że się patrzysz, a ja mogę nie kojarzyć.

– Nie gniewam się.

– Bo się jeszcze nie znamy.

*

– I jestem sam jak ten palec.

– Jak ten palec u nogi?

– Nie, w dupie.

*

– Idę.

– Do domu?

– Przejrzeć się w lustrze.

– W lustrze?

– Coś dziwnego?

– Ależ zupełnie, zupełnie nic dziwnego.

*

– Wiesz, że ja wszystkie ciuchy w Paryżu kupiłem damskie?

– Jak to?

– Na przykład ta marynarka.

– Wygląda bardzo dobrze.

– Damskie ubrania dobrze leżą.

– Macie ze sobą coś wspólnego.

Mmm relacjonuje mrówkodzikowi swój pobyt w Paryżu. Jedzie z kolegą TGV. Ich tłumaczka mówi z francuska: C’est la Tour Eiffel, w wymowie francuskiej [tur efel], więc brzmi obco. Na to Mmm pyta głośno wymawiając z polska z akcentem na przedostatniej sylabie:

– A co to jest turefel?

Pasażerowie wkoło, Francuzi, dostają ataku śmiechu.