Archives for posts with tag: PB

– Kukułki? Raczki? Irysy? Ohyda! Jako dziecko się brzydziłem, żaden obcy pan by mnie na pewno nie wywabił z piaskownicy na takie cukierki.

– No… To są cukierki, od których ja też mam traumę.

– Serio? Brzmi ostro! Dlaczego?

– No bo kiedyś jedząc kukułkę, stanąłem na głowie i wpadła mi do jamy nosowej, a potem mama próbowała mi ją wyciągnąć…

– A czym?

– Ołówkiem.

– Ty jesteś porządny. I dlatego pozwalam ci jeść ser. Bo jak jesz ser, to tak ładnie jak mysz.

– Myszy nie lubią sera.

– A skąd pomysł, że myszy nie lubią sera?

– Bo sobie pomyślałem, że one wolą suchy chleb.

 – A to niby na jakiej podstawie?

– One wolą dostać ziarenko, suchy chleb, a nie jakiś ser. Ser nie chrupie, a one muszą mieć chrupiące.

– Skąd taka pewność?

– Spójrz na myszy, po co by im były takie zęby długie tutaj, jakby one nie lubiły chrupać.

– No nie wiem.

– O, mysz je marchewkę surową. Jabłko.

– To dlaczego jak są pułapki na myszy, to się tam wkłada ser?

– Może im pachnie i z większej odległości je zwabia. Myślę, że to jest głupie.

– Co jest głupie?

– Ten ser.

– Ale dlaczego?

– Bo one wolą chrupkie rzeczy. Zapytaj Marcina i Piotrka, oni mają szczury i myszy, i na pewno nie dają im sera, tylko jakieś specjalne coś.

– No bo pewnie to jest tańsze i zdrowsze niż ser.

– One by nie jadły sera!

 – Hm.

– Tak jak koty nie lubią mleka. Większość kotów woli wodę. Albo białko z jajka.

– Dawałeś kotu?

– Tak.

– Nie pomyślałbym.

– A kot znajomej był bardzo wybredny. Żywił się tylko surowym mięsem i jajkiem.

– W sumie taki kot jak najbardziej żywi się właśnie surowym mięsem i jajkiem, to naturalne.

– Naprawdę? Jajkiem?

– No, wyjada z gniazda. Chyba że to raczej wąż.

– Wąż. Kot pewnie też. To kotka była, tej znajomej, one są bardziej łowne niż kocury. Tak samo jak u ludzi.

– A kot lubi ser?

– Nie.

– Szkodzi mu?

– Żółty tak. Biały.

– Co biały?

– Biały lubi.

– A mysz?

– Nie, bo to  n i e   c h r u p i e !

– Ja już wiem, wyście pojechali zbierać te małże wcale nie w celach naukowych, tylko żeby je zeżreć.

– Etam, pojechaliśmy zbierać, bo moja koleżanka z pracy chce zrobić habilitację, ale nie ma z czego i potrzebne jej małże. Doktorat zrobiła też z małży, ale kopalnych.

– Och, to można powiedzieć, że ona zęby na nich zjadła!

– Jjjuż! Obraziłem!

– Kogo?

– Ja!

– Kogo?!

– Siebie!

– Dopiero niedawno dowiedziałem się, że meraba nie znaczy po turecku „dziękuję”, tylko „dzień dobry”. I dotarło do mnie, że będąc w Turcji, ku zdziwieniu kelnerów i sprzedawców mówiłem do nich wielokrotnie meraba, bo chciałem być taki miły.

– Pierwszy raz w życiu widziałem coś takiego: płot w poprzek rzeki postawili.

– Niech zgadnę, po której stronie ten płot.

– No oczywiście, że po żydowskiej.

– Bo w poprzek.

– Patrz, jaki narybek.

– Może to jego doktoranci?

– E tam, za młodzi, raczej licencjanci.

– Myślę, że magistranci. Może dzisiaj się obronili?

– Nie sądzę, żeby się bronili…

– To może poddają się celem obrony?

Mrówkodzik: Zwykle pół etatu się bardziej opłaca, bo płacą ci więcej niż połowę pensji za etat.

Mmm: Tak jak z perfumami – bardziej opłaca się kupić setkę niż pięćdziesiątkę.

Mrówkodzik: Chyba odwrotnie?

Mmm: Ano fakt.

PB [filozoficznie]: Z perfumami to jest duży problem…

– I jak, fajni tam byli faceci?

– Wszyscy byli ładni, ale ja mam astygmatyzm.

*

– Co mówiłeś?

– Nic.

– Tak myślałem.

*

– Tak leczysz te swoje kompleksy?

– Szczerze mówiąc: tak.

– Nie to mam na myśli.

*

– To puść tę tarantellę.

– Ale ja się boję pająków!

Mrówkodzik: Lubię się kłaść spać, pachnąc niektórymi perfumami. Czuję się wtedy, jakby ktoś ze mną leżał, był. Są jak obecność. Czasem nawet psikam się specjalnie przed pójściem spać…

Ewul: Nie przejmuj się, wszystkie dziewczyny tak robią.

Rozmowa o nieco tandetnym flakonie jakichś ładnych arabskich perfum, które kupił sobie znajomy.

Popatrz, nawet naklejka krzywo przyklejona!

Gdyby była równo, toby na pewno była jakaś chińska podróba.

Prezent noworoczny.

– To, że mi się udało ledwie zdrzemnąć i spocić przez sen, to nie znaczy, że już jest rano.

Mmm opowiada o pewnych perfumach Jil Sander, które szczególnie lubi, ale jego facet, Pb,  za nimi nie przepada, dlatego mmch używa ich tylko czasem, na przykład kiedy idzie spać, tak niezobowiązująco, dla miłych snów. Opowiada o tym zwyczaju, w obecności swojego faceta, następująco:

– Pb ich nienawidzi, dlatego czasem się spsikuję do łóżka.

PB i Mmm pokazują mrówkodzikowi liczne flakony rzadkich i finezyjnych perfum, które kolekcjonują. Ten już z wolna traci rozeznanie wobec tej orgii zapachów. W którymś momencie Mmm chwyta popielniczkę pełną popiołu i podstawia ją mrówkodzikowi pod nos, wykrzykując niemal:
– A to jest zapach Kim Dzong Ila, zmarłego niedawno zresztą. Eau de Kim Dzong Il!

No to zdrowie!

Na budowie.

Na wątrobie raczej.

Pb pyta mrówkodzika:

– Co tam słychać?

Mmm odpowiada za niego:

– Co i widać.

Mmm i mrówkodzik rozmawiają przez telefon. Mmm wspomina o reakcji swojego faceta, który stoi gdzieś obok, na drobne nieporozumienie z mrówkodzikiem.

Mmm: Powiedział, że jesteś burak.

Mrówkodzik: To nie ja jestem burakiem, tylko on nie wie, kiedy przestać.

Mmm [do swojego faceta]: Buziaki masz! [po chwili do mrówk]: Ty też masz buziaki!

Mrówk: I nie śmierdzisz?

Pb: Bo ja się mało pocę.

Mmm: Ja też się kapię dwa razy dziennie.

Mrówk rozmawia z PB, genetykiem i fizjologiem zwierząt, facetem mmch.

Mrówk: Nazewnictwo genetyczne jest często rasistowskie lub stygmatyzujące. Na przykład mongolizm, zajęcza warga. Jak to brzmi!

PB: Mogłaby być wielbłądzia warga.