Archives for posts with tag: pedryl

– Zwykle jak się kończy na -e, to jest rodzaj żeński, ale można się przejechać.

– Po polsku tak samo, kiedy na -a.

– No tak. Wróżbita, idiota, astronauta – nie są rodzaju żeńskiego.

– Sodomita też nie.

– Fakt, sodomita w szczególności nie jest rodzaju żeńskiego. 

Jonathanie! Tam jest mój mąż i syn. Postaraj się.

[z filmu]

*

Polska potrzebuje swojego Stonewall Inn. Od paru lat coraz bardziej się o tym przekonuję.
I coraz bardziej mnie ta myśl przeraża :(

[pewien gejowski duchowny polski]

*

W menu można znaleźć na przykład filet z dorsza na ziemniakach chrzanowych z jajkiem sadzonym i chrupiącym boczkiem, filet z okonia morskiego serwowany na dwukolorowej tagiatelle z sosem cytrynowym czy łososia na koprze włoskim z dodatkiem kawioru i sosu beurre blanc.

[plotek.pl]

*

Wyniki badania dowodzą, że największą niechęcią darzymy gejów, osoby transseksualne, biseksualne, chore psychicznie oraz lesbijki.

[natemat.pl]

*

Dosyć mówienia, że miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze. Bo miało być jak zawsze, a wyszło tak pięknie!

[G. Abramowicz, tvn24, 2-go lipca]

Pokłosie (przedkłosie?) parady sprzed tygodnia. Najpierw o istnieniu takiego wydarzenia doniósł znajomy, potem zdjęcia z zeszłego roku pokazał Wehwalt, aż w końcu wracając z Tajnym D. z wykonania rekwiem Mozarta przez muzyków Warszawskiej Opery Kameralnej pod Ministerstwem Kultury, zobaczyliśmy na własne oczy tę wywieszkę nie gdzie indziej, a na tablicy ogłoszeń pod bazyliką Świętego Krzyża, bądź co bądź jednym z najważniejszych kościołów Warszawy.

Na ulicy. Jeden taki, przeginając się straszliwie, mówi:

– Miałyśmy pójść tylko na herbatę, a jak zwykle wracamy najebane!

Bu go strofuje, więc ten powtarza męskim głosem:

– …a jak zwykle wracamy najebane!

 

[opowiedziane przez Bu]

Posiedzieliśmy gdzieś trochę i wypiliśmy piwo, potem się pocałowaliśmy i poszliśmy gdzie indziej na kolejne piwo, w drodze na które się całowaliśmy, podczas którego się całowaliśmy i w drodze z którego się całowaliśmy (idąc przytuleni, blisko). W przedsionku metra bardzo się całowaliśmy i nawet usłyszeliśmy od grupki dwóch czy trzech nieco wyleniałych dresów pytanie: „Chcesz wpierdol, cwelu?”, ale może dlatego, że nie zgłosiliśmy ochoty otrzymania wpierdolu, to dali nam spokój. A może bali się kamer. A może jednak nas, bo on z budowy ciała też nieułomny.

Po latynoamerykańskim wieczorze poetyckim. W kuluarze wysoki, atletyczny, brodaty, długowłosy koleś maczo w typie motocyklisty, otoczony wianuszkiem dziewcząt, peroruje. Mrówkodzik podchodzi, żeby nalać sobie wina.

Maczo: Dla mężczyzn istnieją trzy kolory: fajny, chujowy i pedalski.

Mrówkodzik: Za to pedalski ma jakieś pięćset odcieni!

Dziewczyna: A bo ostatnio modny jest miętowy.

Mrówkodzik: Masz na myśli kolor mięty pieprzowej czy kłosowej?

Po mokrym przedstawieniu, patrząc na wykonawców i różnego rodzaju realizatorów zgromadzonych na jakimś podium, rozmawiam z przyjaciółką JvD, starszą już panią. Pytam ją retorycznie:

 – Must all of them be gay?

Na co ona, z uśmiechem nakładając jedną dłoń na drugą dwukrotnie pod różnymi kątami, odpowiada:

 – As long as it fits, it’s okay.

 – Ja jej w zasadzie nie mówiłem, że jestem gejem…

– Kochanie, jeśli ty wyglądasz jak dres, a okazuje się, że jesteś cholernym intelektualistą, to robi się jasne, że nie jesteś heterykiem, tylko przestylizowanym pedałem!

Znajomy opowiada, jak przeżywał swój pierwszy raz.  Z wujkiem. W trakcie wujek zapytał nieśmiało:

– Ale czy ty też jesteś pederastą…?

 

 

Pedały do gazu, a lesby na mydło!

To ma sens. Lesby są zwykle mniej anorektyczne, a pedały i tak same się chętnie gazują poppersem.

Chłopiec [do Herr Krullicka o mrówkodziku]: A twój kolega jest hetero?
Herr Krullick [obłudnie]: Tak.
Chłopiec [do mrówkodzika]: Widać. Wyglądasz groźnie.
Mrówk: [wita przechodzącą znajomą drag queen pocałunkiem w wyperfumowaną orękawiczkowaną dłoń dzierżącą fikuśną torebkę]
Chłopiec: Znasz ją?
Mrówk: Nie, po prostu dobrze udaję, że ją znam.
Chłopiec: Ale wiesz co, to chyba nie jest kobieta.
Mrówk [udając wkurw]: Ej, faceta bym przecież w rękę nie całował.
Chłopiec: [konfunduje się przez kolejny kwadrans]