Archives for posts with tag: perfumy

Był rok 2014, a ja ponownie byłem członkiem międzynarodowego komitetu przyznającego nagrodę Nobla w dziedzinie perfum. Trzy finałowe kompozycje z jakichś powodów nie występowały we flakonach, tylko w cienkich strzykawkach, jak do szczepionki. Wraz z dwoma innymi członkami jury wstrzykiwaliśmy każdy z zapachów w puchowe kurtki, a dokładniej kieszonki na ramieniu, takie z pionowym suwakiem. Na laureata wybraliśmy zielonkawy, niemal całkowicie bezwonny zapach z oznaczeniem GRU. Po obradach czekaliśmy na oficjalną ceremonię w szerokim korytarzu umeblowanym jak dawny orbisowski hotel – wszystko czuć było sklejką i kurzem. Spotkałem koleżankę z dzieciństwa, której dawno nie widziałem – okazało się, że ona należy do gremium nagradzającego najlepszych tancerzy baletu młodzieżowego. Potem przez megafon mówiono coś o Ameryce, więc ja na kolana padłem i uczyniłem znak krzyża. Zauważył to przechodzący obok Dick Cheney i zaczął głucho protestować: „Nie! Nie! Nie! Nie!”. Powiedziałem, że się modlę, a on na to, że klęczę jak rycerz, na jednym kolanie, a to nie pozycja do modlitwy. Po czym, nie przestając pohukiwać, zniknął w końcu korytarza. Wtedy zrozumiałem, że chyba już mnie więcej nie zaproszą do prac w komitecie.

 

 

 

– Pachniesz brutalem.

– Co?

– Perfumami dziadka.

– Jak to.

– Brutalem, dziadkiem.

– Okej, jeśli pamięta premierę Parsifala, to zgoda.

– Dziadka perfumami! Brutala dziadka!

– Miałem kiedyś te perfumy. To znaczy dostałem.

– O! A kto ci kupił?

– Zgaduj.

– Kochanek czy przyjaciel?

– Żaden z dwóch.

– Czyli…?

– Mój ówczesny facet.

Znajomy o mnie głośno:

– Wygląda na zbuntowanego, ale psiuka się ładnie!

Dzisiejsze, czterdzieste już a/varia potraktujemy jubileuszowo i sprawimy, by były naprawdę XL.

Zapachy Francji to zapachy perfum, ale też biżuteria i moda, która zawsze łączyła się z perfumami i pięknymi kobietami.

[www.dlalejdis.pl]

*

Od tego czasu dokonał się ogromny postęp, choć oczywiście nie jesteśmy krajem zupełnie wolnym od dyskryminacji czy stygmatyzacji osób zakażonych [HIV].

[dr Anna Marzec-Bogusławska]

*

Bo problemem są ludzkie zachowania. Problemem są te zachowania które poszukują najlepszego rozwiązania. Zawsze zgoda na sex lub jego aktywne poszukiwania są narzędziami prokreacji. Prokreacji najlepszego. Cóż powielać?. Moje pragnienia czy twoje oczekiwania? Sex robi to dla nas i za nas dając… ? Co? Przyjemność nieporównywalną z niczym. Złoty środek oczekiwań z obu stron leży gdzieś i ma swoje miejsce. My mamy go odnaleźć.

[komentarz pod wywiadem z tąż]

*

Moja strona przekroczyła 500 polubień. Po raz kolejny BARDZO dziękuję Wszystkim, którzy poświęcają swój czas na czytanie moich wierszy. Doceniam i jestem niezmiernie WDZIĘCZNY.
Mam taką gorącą prośbę. Szanowni Państwo!  Jeśli odwiedzacie tę stronę pozostawcie w komentarzu pod tym postem jakiś „ślad”. Może to być kropeczka, uśmiech, wykrzyknik – cokolwiek. Chciałbym „zmierzyć” się z opinią na temat tekstów, które tutaj publikuję. Wszelkie uwagi krytyczne również mile widziane. Chciałbym poznać Państwa „ogólną” opinie na temat tego co tutaj „robię”.

[Mariusz Jagiełło Wiersze]

*

PąPą is vegan & cruelty-free fluffy jewelry from Poland

[ze strony PąPą]

Chrześcijanin, przynajmniej jeśli przyjmuje klasyczne źródła swojego myślenia, odrzuca NIEPOTRZEBNE męczenie zwierząt, ale nie dlatego, że są one w jakimś stopniu mu równe i nie dlatego, że jest dla nich bratem, ale dlatego, że szanuje swoją godność, którą narusza okrucieństwo wobec innych istot żyjących.

[Tomasz Terlikowski]

*

Dyskusje o literaturze i estetyce są z jednej strony potrzebne, ponieważ otwierają nam perspektywy, prowokują do przemyśleń i refleksji, a z drugiej totalnie nieprzydatne, jeżeli jesteśmy zapatrzeni w jedną stronę i nie przyjmujemy nowych rozwiązań.

[Marta Marciniak tutaj]

Psikam się pefumami przed wspólnym wyjściem na miasto. Rabbio rzuca z entuzjazmem i zainteresowaniem:

– Jak to ładnie pachnie! To jest na komary?

– A czym tak ładnie pachniesz?

Eau de mrówkodzik, czyli Patchouli 24, Le Labo.

– A nie znam. Co to za zapach?

– A taki, ma nuty dymu, brzozy, skóry…

– Czyjej skóry?

– Skóry skórzanej, w sensie: cuir.

– Queer? A, to już wiadomo, czyja to skóra!

Na wystawie pamiątek po Antoniszu w Zachęcie. Myszor patrzy na chropografy i pantografy-animografy fazujące, dziwaczne ustrojstwa o konstrukcji jak z opowiadań Lema i krzywi się:

– O jej, popatrz, jakie to brudne, wysmarowane.

– No wysmarowane, to maszyny, to musiało jakoś działać, w użyciu było.

– No tak, ale ja myślałem, że to sztuka i w ogóle, i że będzie czyste, i będzie pachniało naturalnymi feromonami od Coco Chanel.

Mrówkodzik: Zwykle pół etatu się bardziej opłaca, bo płacą ci więcej niż połowę pensji za etat.

Mmm: Tak jak z perfumami – bardziej opłaca się kupić setkę niż pięćdziesiątkę.

Mrówkodzik: Chyba odwrotnie?

Mmm: Ano fakt.

PB [filozoficznie]: Z perfumami to jest duży problem…

– Wiedziałem, że w tym temacie wypomnisz mi to pytanie.

– Skoro się spodziewałeś, że ci „wypomnę”, to poniekąd dobrze – bo to znaczy, że zaczynasz czuć mój sposób myślenia i komunikowania się.

– Ok, ok, ok. Ceterum censeo masz ładne perfumy.

Próbuję nalewki z młodych pędów sosny.

– Smakuje niesamowicie.

– Trochę taki syropek.

– Smakuje śmiercią.

– To blisko.

– Ooo, pachniesz Azją!

– Wetiwerem, cedrem, geranium! Boszsz, Thierry Hermès przewraca się w grobie.

*

– Co to jest? Acqua di sale?

– Nie, jakiś Chanel. Perfumy na kaca.

*

– Ale w gumie?

– A co, masz hiv?

– Wolałbym nie mieć.

*

– Ach te kobiety.

– Kobiety to śliski temat.

*

– To na tej koszulce to nadruk?

– To jest prawdziwa warstwa, to nie jest po prostu nadruk.

*

– Dobry wieczór. Jesteś tutaj sam?

– Nie, jestem przejazdem.

*

– Idę sikać. Zostawiam piwo. Możesz mi wrzucić pigułkę gwałtu.

– Ale to ty chcesz gwałcić?

*

– Nie wiem, jak mam z tobą rozmawiać.

– Dobrze, to może zaczniemy od seksu.

*

– Ładnie pachniesz, co to?

– Nie wiem, spytaj mojego faceta, będzie wiedział.

– Czym on pachnie?

– Trenerem?

*

– Taki, kurwa, life.

– No chyba death.

Mrówkodzik: Lubię się kłaść spać, pachnąc niektórymi perfumami. Czuję się wtedy, jakby ktoś ze mną leżał, był. Są jak obecność. Czasem nawet psikam się specjalnie przed pójściem spać…

Ewul: Nie przejmuj się, wszystkie dziewczyny tak robią.

Rozmowa o nieco tandetnym flakonie jakichś ładnych arabskich perfum, które kupił sobie PB.

Mmm: Popatrz, nawet naklejka krzywo przyklejona!

Pb: Gdyby była równo, toby na pewno była jakaś chińska podróba.

Mmm opowiada o pewnych perfumach Jil Sander, które szczególnie lubi, ale jego facet, Pb,  za nimi nie przepada, dlatego mmch używa ich tylko czasem, na przykład kiedy idzie spać, tak niezobowiązująco, dla miłych snów. Opowiada o tym zwyczaju, w obecności swojego faceta, następująco:

– Pb ich nienawidzi, dlatego czasem się spsikuję do łóżka.