Ostatnio nie było, no to niech będzie, żeby nie było, że nie ma.

 

W styczniu, gdy tak mało słońca,
W hoteliku w Ołomuńcu,
Na twój widok aż przystaję:
Mastroianni, słowo daję!
Lecz tamtego diabli wzięli
Leży w ziemi, nie w pościeli,
Jak ja z krwią w żyłach tętniącą,
W hoteliku w Ołomuńcu.

Moja dłoń jest kłusownikiem,
Serce coraz szybciej bije.
Ty nie jesteś wcale starszy,
A masz już spękane wargi.
Może smutku jest tak słone –
Chwyć się mnie, zanim utoniesz,
Jestem twoją brzytwą, w końcu.
W hoteliku w Ołomuńcu.

Zniewoliłeś mnie tak zgrabnie.
Pytasz mnie, kim jestem? Zgadnij.
To nie będzie wcale łatwe –
Będę taka, jakiej pragniesz:
Piękna, brzydka, wielka, mała,
Cichuteńka, rozwrzeszczana,
Tak, że w uszach aż zadźwięczy
W hoteliku w Ołomuńcu.

Ledwo dyszę. Byłeś ostry.
Teraz śpisz, bez żadnej troski.
Cicho biorę buty w rękę.
Ale jeszcze, nim odejdę,
Pocałunek. Jestem wierna –
Bo całuję swego męża.
Ale zmiana czasem cieszy –
W przyszły piątek będzie Cieszyn.

tłum. mrówkodzik

—————————————————–

A kojarzy mi się ta piosenka z Sur l’oreiller Juliette Noureddine.