Archives for posts with tag: piekło

– W Neapolu wszystko jedli mniej więcej świeże. Nie musieli przechowywać, bo wszystko było w morzu i na drzewach ciągle dostępne. Zresztą do całkiem niedawna nie mieli tam w ogóle lodówek.

– A jak chcieli coś przechować, to walili w garnki i krzyczeli na jedzenie, żeby bakterie się bały?

 

 

– Kocham cię!

– Mów dalej, gorzej już nie będzie.

*

– Ty się tak na niego nie patrz. Ma takiego samego. I faceta.

*

– Z nieba mi spadłeś!

– Ale, jak widać, do piekła.

*

– Co się wyginasz?

– To był ukłon. Takie moje hommage.

– O masz, ci los.

– Ty wiesz, że w Łodzi mają takie coś, czego w Warszawie nie ma, a od dawna mówię, że być powinno – takie toalety, co się zamykają automatycznie i same dezynfekują.

– Tam to muszą takie mieć, bo inaczej, to by wszyscy tam wymarli, jakby ich regularnie nie dezynfekowano.

——————————————-

* Co się tyczy knura z tytułu – patrz hasło knur w słowniczku.

– A masz rudego jamniczka?

– Miałem, teraz mam czarnego.

– Ale takiego nie w sensie żywego, tylko na przykład figurkę.

– To nie mam. To znaczy mam jednego, którego dostałem od rudego znajomego.

– A, to przynajmniej były rude intencje.

– I w takich sytuacjach ukrywam smutek, co mi czasami średnio wychodzi. Radość łatwiej ukryć niż smutek, bo radość daje siłę, a smutek ją odbiera.

– Dobrze im życzę L’enfer c’est les autres… Ojoj, przepraszam, wkleiło mi się, piszę na laptopie rodziców, mam tu guzik od wklejania itepe obok spacji. Kiedyś mnie to pogrąży.

– A jak tam pod miastem?

– Spoko, wczoraj cały dzień byłem w Warszawie, załatwiając różne rzeczy, a dziś i jutro siedzę tu i pracuję, pilnuję domu, karmię koty, doglądam psów.

– Ale masz fajnie! Jak ja marzę, żeby tak przez chwilę popilnować – mogę nawet komarów, byle z dala od komputera i telefonów, i ludów!

– Sport to jednak zdrowie. Gdybyśmy szli pod górę Tamką, to niechybnie dostalibyśmy po pysku od pijanych drecholi – ale ponieważ biegliśmy, to tylko obrzucili nas butelkami (niecelnie).

– Tacy pobożni młodzieńcy mogą być nerwowi, bo odczuwają podziemne wibracje z powodu wiercenia tunelu metra. Boją się piekła.

– Ciekawe, jak by mi było w takiej sukni z odkrytymi plecami…

– Moja prababcia kazała się pochować w czerwonej sukni z odkrytymi plecami.

– No jak to! Naprawdę?!

– Tak. I do tego położyć na boku, żeby wszyscy widzieli, jak będzie stała otwarta trumna w kaplicy.

– Łódź leży na iluś tam rzekach, ale podziemnych.

– Dlatego tam jest piekło!

– Nie sezon już na czereśnie, teraz śliwki węgierki.

T. Jachimek: W grze piekło i niebo z podstawówki były tylko dwie opcje. A w dzisiejszej Polsce jest ich więcej.

T. Sianecki: Choćby czyściec.

 

[Szkło kontaktowe z dzisiaj, cytat może być niedokładny]

 

 

Małymi kroczkami…

…to piekło jest wybrukowane!