Archives for posts with tag: pieśń

Moja odpowiedź na trawestację pewnego wierszyka Witwickiego, sprzed około roku [z komentarzy wygrzebana, z uwagi na sezon ogórkowy i  niedomiar zdarzeń słownych.]

 

Menda lubi w pachwinie,
Weszka na łepetynie,
Glista ludzka w jelitku,
Lecz liszajec, liszajec!

Z uciechą na lewej nóżce
Lubi i na prawej nóżce,
Lubi gdzie i niewidoczny,
I gdzie bardzo jest widoczny

Gdziekolwiek on wykwitnie,
Uroda nie zakwitnie,
Gdziekolwiek on wykwitnie
Uroda nie zakwitnie.

Poleca się podśpiewywanie do melodii autorstwa F. F. Chopina.

Chyba kończyła się zima. Piliśmy wino i słuchali muzyki, potem podśpiewywaliśmy sobie Chopina, Purcella, Dowlanda. W końcu wylądowaliśmy w klubie. Przechadzka po rozległych ciemnicach, ciszej tam, chłodniej, mniej duszno. Gadaliśmy, patrzyli; widać niewiele. Gdy krążyliśmy po korytarzykach, pogwizdywał – czysto i przenikliwie, choć cicho – Schuberta.

 

Can shee excuse my wrongs with vertues cloak ?

Shal I call her good when she proues vnkind ?

Are those cleer fires which vanish into smoak ?

Must I praise the leaues where no fruit I find?

 

No no : where shadows do for bodies stand,

Thou maist be abusde if thy sight be dim.

Cold love is like to words written on sand,

Or to bubbles which on the water swim.

 

Wilt thou be thus abused still,

Seeing that she wil right thee neuer ?

If thou canst not oercome her will,

Thy loue wil be thus fruitles euer.

 

Was I so base, that I might not aspire,

Vnto those high ioyes which she holds from me ?

As they are high, so high is my desire :

If she this denie, what can granted be ?

 

If she wil yeeld to that which reason is,

It is reasons will that loue should be iust.

Deare make me happy still by granting this,

Or cut off delayes if that die I must.

 

Better a thousand times to die,

Then for to liue thus still tormented :

Deare but remember it was I,

Who for thy sake did die contented.

 

Pieśń Chopina, Gdzie lubi,  salonowy pop taki,  z kuriozalnym tekstem Witwickiego.

 

GDZIE LUBI

Strumyk lubi w dolinie,
Sarna lubi w gęstwinie,
Ptaszek lubi pod strzechą,
Lecz dziewczyna, dziewczyna!

Z uciechą lubi gdzie niebieskie oko,
Lubi gdzie i czarne oko,
Lubi gdzie wesołe pieśni,
Lubi gdzie i smutne pieśni.

Sama nie wie gdzie lubi,
Wszędzie, wszędzie serce zgubi,
Sama nie wie gdzie lubi,
Wszędzie, wszędzie serce zgubi.

[sł. Stefan Witwicki]

Przy okazji – szacun dla Anny Haase, niemieckiej mezzosopranistki wykonującej tę pieśń, za trud pracy nad polskim tekstem, trudniejszym niż sama pieśń. A Bożena Harasimowicz, polska sopranistka, wykonuje to tak.

A skojarzyła się mrówkodzikowi ta pieśń w związku z wizytą na stronie jakrobi.pl.

Whose woods these are I think I know.
His house is in the village though;
He will not see me stopping here
To watch his woods fill up with snow.

 […]

 The woods are lovely, dark and deep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep,
And miles to go before I sleep.

Robert Frost, Stopping by the Woods on a Snowy Evening

Cytuję ten wiersz nie tylko dlatego, że bardzo go lubię, ani nie dlatego, że 3-go maja padał śnieg, ani nawet nie dlatego, że też czuję, jakbym zaglądał przez okno do domu kogoś bliskiego, kto nie wie o mojej obecności, lecz głównie dlatego, że dziwiłem się, że nikt do tego wiersza nie napisał muzyki.

A tu owszem, napisano do niego kilka pieśni, popowych, klasycznych, solowych chóralnych. Na uwagę zasługuje bodaj jedynie wersja autorstwa neoromantycznego kompozytora Randalla Thompsona (z cyklu Frostiana).

najlepsze wykonanie, jakie udało mi się znaleźć to:

 

Als Neuling trat ich ein in dein Gehege;
Kein Staunen war vorher in meinen Mienen,
Kein Wunsch in mir, eh ich dich blickte, rege.
Der jungen Hände Faltung sieh mit Huld,
Erwähle mich zu denen, die dir dienen
Und schone mit erbarmender Geduld
Den, der noch strauchelt auf so fremdem Stege.

 

[te pieśni są strasznie krótkie – powiedział mrówk
i noszą czarne skarpetki – dodał Wiewiór]

Od 3’19”:

 

I zrobiłem przekład filologiczny dla nieznających niemieckiego.

Jako nowicjusz wstąpiłem do twego kręgu;
w moich gestach nie było zdziwienia,
nie mąciło mnie żadne życzenie, dopóki cię nie zobaczyłem.
Spójrz przychylnie na złożone młode dłonie,
wybierz mnie na jednego z tych, którzy ci służą,
i miłosierną cierpliwością ochroń tego,
który stąpa po tak obcej ścieżce.