Archives for posts with tag: Pieśni Kurpiowskie

Oto frazy z wyszukiwarek, po których w ostatnich miesiącach trafiano na mrówkodzika:

 

dlug wdziencznosci porno

krucyfiks pektorał

przemoc gewalt ruchanie

świętych obcowanie co to znaczy

jebankopopolsku

a ty matulu-a chtóz tam puka

unguentum zum mentoli

quartum datur

wypięte

a któż tam puka z jakiego regionu

wymowa akumulator

schollfuck

ziemianki w oświeceniu rycina

stosunek z kobietom na całość

no kompromis spanking guy

https://mrowkodzik.wordpress.com/tag/owlosienie/

bartek zdunek chodzie

miesien lonowo guziczny

„trwogi jam nigdy nie doznał”

brązowa zupa do leczenia sraczki

owlosione jaja starych gei

diagnosta miasta kobiet radosław zakrzewski

Po tych frazach w ostatnich miesiącach trafiano  przez wyszukiwarki na mrówkodzika:

antonimy do slow wlosy , formy, tapczan

wzglad o wyglad?

jamniczek piosenka nuty flet

zmyslona historyjka jak w zargonie

zycie w kalmarze w szwecji

odglos przesuwania szafy z

przełożona ścierka na ręku kelnera

kurwa saficka

czy gnojek to wulgaryzm?

a ty matulu a chtóz

rudy zarost geja

maja komorowska ciotka belgia

apsiuk

wanda chotomska – taki duży

victor hugo abstrakcje

lizbijki jak lubie zwierzenia

kremacja gay kutas

eufemizm cipki

monika olejnik balety porno

– Co za ohrwurm! Czemu ja mam dziś cały dzień w głowie „Jado goście, jado”?

– Bo idziemy na II koncert Chopina.

– … I w związku z tym jesteśmy zaproszeni na ślub.

– O, jak miło. To jedziemy.

– Przed ślubem jest wieczór panieński.

– A kawalerski?

– Też jest…

– Aha.

– No, ale my dwaj zostaliśmy zaproszeni na panieński…

*

– I co, napisali, że przyjdą do nas?

– Nie są pewni, bo mają zaproszenie na ślub i wypada im jechać, ale to daleko, więc mają wątpliwości.

– A czyj ślub?

– Jak to?

– No, kogoś z rodziny czy ze znajomych.

– Nie wiem, chyba z rodziny.

– To lepiej.

– Czemu?

– Bo do znajomych to słabiej.

– Słabiej co? Że można olać, czy nie można olać.

– No nie, do znajomych to nie olewać.

– Nie wiem, zerknę do maila.

– I co?

– To nie ślub!

– A co, pogrzeb?

– Żaden pogrzeb. Czytałem tego maila jednym okiem, jak gadałeś o tym ślubie i wieczorze kawalerskim, i panieńskim, i mi się przekręciło. Oni jadą na premierę przedstawienia.

– Czyjego? Kogoś z rodziny?

– „W reżyserii mojej znajomej, z którą współpracuję.”

– Twojej znajomej?!

– Jakiej znowu mojej znajomej?

– Tak powiedziałeś.

– Jej znajomej.

– Czyli nie z rodziny.

– No. Więc trzeba jechać.

Moja ulubiona z Pieśni kurpiowskich Szymanowskiego, z którą przed laty zapoznał mnie Herr Krullick.

Polecam tekst.

Oraz w wykonaniu znakomitego skąinąd zespołu muzyki dawnej Doulce Memoire:

 

A chtóz tam puka, w komorze łuka?

Nasa Marysia matuli suka.

Wysła na izbę, růncki załåmała:

O moja matulu, gdzieześ się podziała.

 

A ty, matulu, tu tégo domu,

Pobłogosław córke, jädzie do ślubu.

Nie wstane, nie wstane, bom jest pochowana,

Na trzym zåmecki jest pozamykana.

 

Psirsy zåmecek – ze trzech desecek,

Drugi zåmecek –  zółty psiäsecek,

Trzeci zåmecek –  zielůna murawa,

O moja córusiu, jädź do ślubu sama.