Archives for posts with tag: piknik

A propos poprzedniego wpisu: rozpowszechnił się ostatnio zwyczaj nazywania majowego długiego weekendu majówką. Idąc za ciosem, proponuję nazywać długi weekend bożocielny piknikiem, a Wigilię – pasterką. Okolice Wszystkich Świętych i Zaduszek zaś swojsko – mogiłką. Urlop można by określać mianem wyjazdu, niezależnie od tego, jak się go spędza, zimę nazywać sanną, niezależnie od pogody, pracę – stresem, narty – złamaniem nogi, pieniądze – zakupami, niedzielę – odpoczynkiem, a tydzień – dla przykładu poniedziałkiem:

– Odpoczynek spędzam dosyć pracowicie i w trakcie wyjazdu nie ruszam się z domu na krok, bo będę musiał zaglądać do stresu. Zresztą i tak strasznie deszczysta sanna i złamanie nogi nie wchodzi w grę.

– Ja wziąłem sobie wolny czwartek i piątek w tym poniedziałku, bo rodzice organizują pasterkę. Nie byłem u nich od mogiłki, a chcą pożyczyć zakupy.

W parku Skaryszewskim w trakcie pikniku urodzinowego J+2xP cyknięte. W kapliczce.

Mariusz E., który nie brzydził się przedtem otworzyć toitoia ręką (a jego facet tak),  gałązki jedliny po dekoracjach bożonarodzeniowych kapliczki jeszcze pozostałe na wszelki wypadek odgarniał patykiem. A ja zrobiłem zdjęcie.

 

 

 

 

 

 

 

 

I wyobraziłem sobie taką scenkę do alternatywnego komiksu biblijnego dla młodzieży:

Stoi, dajmy na to, żona Piłata i coś tam gada przeciw Jezusowi. Wtedy pojawia się Matka Boska i uderzając pięścią w otwartą dłoń, pyta:

– Masz problem?

A pod spodem, w dymku komiksowym komentarz:

„Ona, cipo, może!”