Archives for posts with tag: plecy

– Węgorze w dupie.

– Co?

– No, Japończycy sobie wsadzają. To znaczy nie sobie, zwykle komuś. Jęczącej uczenniczce z pończoszkach. Bo u nich pornografia jest nie wtedy, kiedy są węgorze w dupie i skatofilia, tylko jak się pokaże narządy płciowe. Nie ma widocznych narządów – nie ma porno. Przedziwne to jest.

– Kultura brytyjska i japońska mają w sobie coś podobnego.

– W jakim sensie?

– No, że węgorze w dupie to jest okej, ale poklep kogoś po plecach nie tak, jak należy, albo użyj złej formułki pod listem, to przekroczysz wszelkie granice.

 

 

– Wiesz, że nie mam pojęcia, jak jest opatrunek po angielsku?

– Internet mówi, że dressing.

– Hm. Myślę, że zdanie I’ll put the dressing on your back mogłoby zostać opacznie zrozumiane…

– Mogłoby. Jest też dressing gown.

– O, to twój ulubiony rodzaj opatrunku!

– I crossdressing.

– To kolejne stadium tego upodobania.

– Ciekawe, jak by mi było w takiej sukni z odkrytymi plecami…

– Moja prababcia kazała się pochować w czerwonej sukni z odkrytymi plecami.

– No jak to! Naprawdę?!

– Tak. I do tego położyć na boku, żeby wszyscy widzieli, jak będzie stała otwarta trumna w kaplicy.

– Co tam?

– A nic.

– Przytulam.

*

– Cześć.

– Cześć.

– Wy się chyba znacie.

– Możliwe. Pewnie stąd.

– A nie ze spraw zawodowych…?

– Przepraszam, muszę iść.

*

– Popatrz, jakie on ma plecy!

– Po co komu takie plecy, na co?

– Żeby mógł na mnie nasikać!